

Około 2 tysięcy osób wzięło udział w manifestacji przed Administracją Prezydenta w Kijowie. Żądali oni odwołania zawieszenia broni. Tylko tej nocy separatyści zabili 5 ukraińskich żołnierzy.
Przed Administrację Prezydenta przyszli ochotnicy walczący na wschodzie Ukrainy oraz zwykli kijowianie. Achmet z batalionu Donbas powiedział, że główne żądania dotyczą odwołania zawieszenia broni i wprowadzenia stanu wojennego, czyli przejścia ukraińskich wojsk do aktywnych działań. Żołnierze chcą przystąpić do swoich zadań, czyli do walki z terroryzmem i wyzwolenia okupowanych ziem.
Te żądania popierają także zwykli kijowianie. Uczestniczący w manifestacji, między innymi, 70-letni Petro uważa, że prezydent Petro Poroszenko ogłosił zawieszenie broni pod naciskiem Unii Europejskiej, w tym Angeli Merkel. Im jest wszystko jedno, czy tam będzie Rosja, czy Ukraina, dla nich jest najważniejsze żeby nie drażnić Moskwy. Tego się boją - powiedział Polskiemu Radiu.
ReklamaZobacz także
Według sztabu operacji antyterrorystycznej tej nocy wspierani przez Moskwę bojówkarze około 10 razy atakowali ukraińskie pozycje. Zginęło 5 żołnierzy, co najmniej 17 zostało rannych.
Zawieszenie broni ma obowiązywać do poniedziałkowego wieczora.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kijów/sk



























































