Mało prawdopodobne, żeby giełdy europejskie zareagowały entuzjastycznie na kolejne wzrosty w USA
Wczorajsza sesja w USA była oczywiście znowu znakomita. Tyle tylko, że to powinna być już końcówka wzrostów. Wymowne jest to, że inwestorzy zaczęli kupować akcje „śmieciowe” – to zazwyczaj poprzedza zwrot na rynku. Zbliża się korekta, albo przynajmniej stabilizacja. W przyszłym tygodniu już tak spokojnie jak w tym nie będzie. Rynek dostanie mnóstwo danych makro o dużym znaczeniu, a S&P 500 jest w strefie niezwykle mocnego oporu.I to jest właśnie problem na dzień dzisiejszy. Co prawda w USA po sesji nic wielkiego się nie działo (AHI bez zmian, kontrakty na niezbyt wielkich minusach), ale inwestorzy w Eurolandzie mogą już dzisiaj być bardzo ostrożni. Owszem, na początku sesji może być wzrost, może nawet spory, ale potem powinny zacząć się obawy o nadchodzącą korektę w Stanach. Może przeceniam inwestorów europejskich, ale uważam, że tak powinno być.
Na nasz rynek żadne informacje o istotnym znaczeniu nie napłynęły. Kanikuła. Wczoraj co prawda KGHM poinformowała, że nosi się z myślą podniesienia prognoz zysku pod koniec września, kiedy to według spółki cena miedzi wzrośnie, ale to są obiecanki zupełnie bez znaczenia. A jeśli będzie recesja i cena miedzi spadnie? W każdym razie nie przypuszczam, żeby dzisiaj ta informacja miała jakiekolwiek znaczenie.
Pisałem wczoraj i podtrzymuję tę tezę, że za wzrostami stoją przede wszystkim polskie fundusze. Nie twierdzę, ze nie ma zakupów zagranicznych, ale z całą pewnością nie są to zakupy szybkich spekulantów zagranicznych. Co nie znaczy, że się z nie zjawią, chociaż szansa na to maleje z każdym dniem. Wśród polskich analityków panuje niewiara we wzrosty na naszym rynku. Twierdzi się ogólnie, że są fundamentalnie nieuzasadnione. Owszem, to prawda. Ale czy w USA są fundamentalnie uzasadnione? Fundamenty nie maja tutaj nic do rzeczy. Liczy się kapitał i plan rozegrania partii tak, żeby po jej zakończeniu mieć zysk.
Wczorajsze ostatnie 30 minut niejednego byka przyprawiło o ból głowy i z pewnością ochłodzi dzisiaj nastroje. Dzisiaj sesja może rozpocząć się bardzo spokojnie mimo wczorajszego wzrostu w USA. I dobrze by było, żeby tak właśnie się rozpoczęła. Fundusze maja teraz dosyć komfortową sytuację. Wzrosty w USA będą sprzyjały rynkom, a spadki będą uważane za korekty i niespecjalnie będą psuły nastroje. Jest więc szansa, żeby szarpnąć rynkiem. Tyle, że jeśli tak długo się czekało to czy warto to robić w końcówce wzrostów na świecie? Myślę, ze takie rozumowanie przeprowadzają zarządzający w tych dniach.
WIG-20 nie doszedł jeszcze (na zamknięciu) do minimalnego poziomu wynikającego z formacji podwójnego dna (1135 pkt.). Długość trwania formacji sugeruje, że wzrost powinien być dużo większy. Tyle tylko, że jak już wczoraj pisałem, bardzo często następuje ruch powrotny do linii szyi formacji podwójnego dna (1100 pkt. w naszym przypadku). I tu jest zagrożenie, jeśli chodzi o dzisiejszą sesję. W dwóch przypadkach byłbym bardzo ostrożny: jeśli obroty będą małe lub jeśli na otwarciu nastąpi euforia. To sugerowałoby, ze jednak ruch powrotny nastąpi. Byłbym optymistą, jeśli rynek będzie się rozkręcał z czasem. Wtedy możliwa jest dynamiczna końcówka z przebiciem 1150 pkt. Niestety, uważam, ze prawdopodobieństwo ruchu powrotnego i dalszego wzrostu jest równe 50%. Pozostaje obserwować sesję, a szczególnie sektor TMT, gdyż sektor bankowy nie ma dużych możliwości wzrostu – poważne opory są zbyt blisko.






























































