Inwestorzy mają krótką pamięć. Historia lubi się powtarzać. Tylko takimi banałami można tłumaczyć powrót zaufania do funduszy inwestycyjnych. I to nie w lutym tego roku, gdy spadający nóż można było złapać bez większego uszczerbku na zdrowiu, ale właśnie teraz – po bardzo szybkich i znaczących wzrostach na rynku akcji (w sierpniu saldo wpłat i umorzeń wzrosło rekordowego w tym roku poziomu 1,1 mld zł).
Wydaje się jednak, że inwestorzy zbyt łatwo zapomnieli o ryzyku. Nadal skłonni są próbować swoich sił w łapaniu górek i dołków, co – jak pokazuje historia – nie przynosi dobrych rezultatów. Analizy przeprowadzone na rynku amerykańskim, na bazie kierunku przepływu aktywów na rynku funduszy inwestycyjnych, pokazują że taka timingowa strategia przynosi w dłuższej perspektywie stopy zwrotu na poziomie inflacji.
Nie od dzisiaj wiadomo że psychologia jest istotną siłą sprawczą na rynku finansowym. Jak zdiagnozować zachowanie inwestorów, którzy zaczynają teraz dramatycznie zwiększać w swoich portfelach udział funduszy akcji? Pierwszą połowę tego roku stopniowo leczyli się ze strachu przed giełdą. Kolejne miesiące utwierdzały ich w przekonaniu, że to nie tylko korekta na ścieżce w dół ale rzeczywiście odwrócenie trendu. Teraz są już wreszcie gotowi zainwestować.
Problem w tym, że pociąg jest już mocno rozpędzony. (...)
Ciąg dalszy tekstu na blogu Macieja Kossowskiego. Zapraszamy!




























































