Lustrzane odbicie wczorajszej sesji na rynkach USA, ale w dużo mocniejszym wydaniu
I po co był ten wczorajszy wzrost? Na przyzwoitym obrocie? Ten rynek też wykazuje objawy schizofrenii – podobnie jak nasz.Dzisiaj okazało się, że pogłoska o GE była słuszna, ale według tego starego kawału o rowerach, które dawali na Placu Czerwonym :-). Owszem General Electric (-8,9%) ogłosił wyniki, ale zysk nie wzrósł ale spadł i to po raz pierwszy od 7 lat. Yahoo! nic nie pomogło podwyższone prognozy na dalszą część roku i zysk operacyjny zgodny z oczekiwaniami – to pierwszy sygnał, że rynek lekceważy zysk operacyjny – i akcje mocno spadły. Poza tym na rynek znowu dotarła „enronitis” i to dotykająca giganta (IBM – minus 5,9%). Co prawda dotyczyło to postępowania wstępnego rozpoczętego dawno, bo 15.02 (chodzi o niewłaściwe przedstawienie w księgach sprzedaży linii produkcyjnej), ale na dzisiejszy rynek to było w sam raz, żeby kurs spółki mocno spadł. Poza tym Merrill Lynch i inne tego typu firmy (np. Goldman Sachs, Morgan Stanley Dean Witter ) mają na głowie dochodzenie Prokuratora Generalnego w sprawie bankowości inwestycyjnej i konfliktu interesów z klientami – to pociągnęło za sobą również spadek Citigroup (-3,9%).
Wystarczy? Wystarczy w zupełności. Już GE i IBM wystarczyłyby do wywołania przeceny. Reszta to tylko dodatki. Po prostu wczoraj widzieliśmy jedną stronę medalu (wszystkie informacje dobre), a dzisiaj drugą - wszystkie złe. Zdecydowanie bardziej przekonujące było dzisiejsze zachowanie rynku. Ale kto zgadnie, jakie jutro będą informacje? Ja jestem pesymistą (szczególnie, jeśli chodzi o indeks nastroju, ale zobaczymy).
Wolumen był dosyć duży, jednak niewiele większy od wczorajszego. Sytuacja techniczna indeksów jest zła. DJIA co prawda nie przełamał wsparcia na 10.100 pkt., ale wydaje się, że musi testować dolne ograniczenie kanału trendu wzrostowego (około 10.000 pkt.). Najgorsze dla byków jest to, że indeks szerokiego rynku NASDAQ z impetem przełamał wsparcie na 1120 pkt., które tak długo się broniło. Teraz oporem jest 1115 pkt., a wsparcie to dopiero 1075 pkt. S&P 500 jeszcze trzyma fason w okolicach wsparcia 1700-1730 pkt. Jego przełamanie to konieczność testowania 1625 pkt. Źle to wszystko wygląda.





























































