REKLAMA

Łukaszenka: Protestami po wyborach kierowano m.in. z Polski

2020-08-10 12:09, akt.2020-08-10 14:24
publikacja
2020-08-10 12:09
aktualizacja
2020-08-10 14:24
fot. VASILY FEDOSENKO / Reuters

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka oświadczył w poniedziałek, że uczestnikami powyborczych protestów "sterowano z Polski, Wielkiej Brytanii i Czech". Zapewnił także, że internet na terytorium Białorusi blokowany jest z zagranicy, a nie przez władze.

"Kogoś ręce świerzbią i wzywa, by wychodzić na ulice. Nawet internet odłączają z zagranicy, żeby wzbudzić u ludzi niezadowolenie. Teraz nasi specjaliści sprawdzają, skąd pochodzi ta blokada" - powiedział Łukaszenka na spotkaniu z Siergiejem Lebiediewem, szefem misji obserwacyjnej z krajów Wspólnoty Niepodległych Państw. Zapewnił, że problemy z internetem nastąpiły "nie z inicjatywy władz".

Wyraził przekonanie, że na Białoruś wywierana jest presja "z różnych stron" i wymienił Polskę i Czechy. Powołał się na fakty, o których - jak zapewnił - poinformowano go w poniedziałek rano. "Na podstawie jednej z rozmów widzimy tych, którzy pociągają za sznurki" - powiedział, wymieniając Czechy; z tego kraju - dodał - "kierują naszym zjednoczonym sztabem".

"Poleciłem, by tę informację przekazać mediom, aby zobaczono, czego oni chcą. Nadal naciskają, żądają: wyprowadźcie ludzi na ulice i prowadźcie rozmowy z władzami o tym, by dobrowolnie oddały władzę" - oświadczył.

"Ogółem, próbują sterować procesem z zagranicy" - powiedział Łukaszenka. Wyraził przekonanie, że nie jest to polityka prowadzona przez państwa, natomiast mówił o ludziach, którzy osiedli w Polsce "i też zaczynają pociągać za sznurki" i osobach, które przyjechały z Ukrainy. Również z Rosji "niestety, napłynęła pewna ilość ludzi" - dodał.

Łukaszenka przekonywał, że owi ludzie sami nie biorą udziału w starciach, ale prowokują młodzież; wymienił "próby szturmu" na komisariat milicji i zapewnił, że w jednej z miejscowości "chciano wziąć szturmem organy władzy". Na południu Białorusi - przekonywał - organizatorzy tych akcji skierowali grupę 200-300 osób, które okrążyły budynek władz rejonowych. "Tak więc, w poszczególnych punktach, gdzie zgromadzili ludzi, próbowali przejąć organy władzy" - zapewnił.

Ostrzegł, że władze poradzą sobie z siłami, które prowokują ludzi i zachęcają do zamieszek.

Zapowiedział m.in., że "nie pozwoli rozerwać kraju" i zagroził, że "odpowiedź będzie adekwatna".

Łukaszenka nazwał protestujących "owcami", które "nie rozumieją co robią" i którymi inni sterują z zagranicy. Wybory miały być świętem, jednak ktoś chciał je zepsuć; owi sprawcy "pokazali się jeszcze wyraźniej tej nocy" - mówił, podkreślając, że władze zarejestrowały telefony "z Polski, Wielkiej Brytanii i Czech".

Łukaszenka zapewnił, że w ciągu minionej doby wielu osobom odmówiono wjazdu na Białoruś ze względów bezpieczeństwa. "Dokumenty były fałszywe, a większość nie wiedziała, po co jedzie" - oświadczył.

Odnosząc się do działań milicji w noc powyborczą, oznajmił, że "chłopców z milicji próbowano atakować i niekiedy atakowano, ale chłopcy godnie wytrzymali i odpowiedzieli". Wymienił liczbę około 50 osób rannych podczas nocnych protestów i około 30 poszkodowanych milicjantów.

Wcześniej MSW Białorusi podało, że w trakcie zgromadzeń w ponad 30 miejscowościach kraju poszkodowanych zostało 39 milicjantów i ponad 50 osób cywilnych.

Według wstępnych wyników podanych w poniedziałek przez Centralną Komisję Wyborczą w Mińsku Łukaszenka otrzymał w wyborach 80,2 proc, głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska - 9,9 proc.

Czaputowicz: Zarzuty Łukaszenki wobec Polski są bezpodstawne

Czaputowicz pytany na konferencji prasowej o zarzut Łukaszenki wobec Polski, podkreślił, że "to nie jest jednoznaczna wypowiedź". "W tej wypowiedzi jest pewna sugestia co do telefonów z Polski, które mogły dotyczyć organizacji społecznych, które mają zupełne prawo do utrzymywania kontaktów z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego białoruskiego, więc ten zarzut uznajemy za bezpodstawny".

"Uważamy, że władze białoruskie powinny rozumieć, że skala tych protestów to nie jest wynik oddziaływania zagranicy, tym bardziej Polski, która jak najlepiej życzy społeczeństwu białoruskiemu, tylko pewnego niezadowolenia wyraźnego w demonstracjach społeczeństwa" - mówił Czaputowicz.

Rzecznik rządu: Oczekujemy, że UE zajmie wspólne stanowisko

Premier Mateusz Morawiecki zaapelował w liście do szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela i przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen o zwołanie nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej w sprawie sytuacji na Białorusi.

W komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej kancelarii premiera podkreślono, że po wyborach prezydenckich na Białorusi, jakie zostały przeprowadzone w niedzielę, władza użyła siły przeciwko swoim obywatelom, którzy domagają się zmian w kraju. "Musimy solidarnie wesprzeć Białorusinów w ich dążeniu do wolności. Stąd też inicjatywa szefa polskiego rządu, aby nad tą sprawą pochyliła się Rada Europejska" - napisano.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Słupsku rzecznik rządu Piotr Müller powiadomił, że premier Mateusz Morawiecki nie otrzymał jeszcze formalnej odpowiedzi na swój apel. Jak poinformował, szef rządu odbędzie w poniedziałek rozmowę telefoniczną zarówno z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, jak i z przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem na temat zwołania nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej.

"Sytuacja na Białorusi jest bardzo skomplikowana w związku z tym oczekujemy, że Unia Europejska solidarnie zajmie stanowisko w tym zakresie i podejmie wspólne działania, bo tylko wtedy one mają sens, gdy faktycznie będą miały wymiar solidarny i stanowiska poszczególnych państw nie będą się diametralnie różniły. Dlatego do takiego wspólnego uzgodnienia stanowisk dąży strona polska, stąd też ten apel premiera Morawieckiego o zwołanie szczytu" - mówił Müller.

Powiedział też, że polski rząd wstrzymuje się z publikacją oficjalnego stanowiska na temat sytuacji na Białorusi, ponieważ chce najpierw uzgodnić działania z Unią Europejską. "Tylko solidarne działania w tym zakresie będą skuteczne. Sytuacja jest skomplikowana. Z jednej strony mamy relacje białorusko-unijne, z drugiej białorusko-rosyjskie. Mamy też konkretną sytuację, która miała miejsce w nocy na Białorusi, o której nie można zapomnieć. Nie możemy przymknąć oczu na to, co wydarzyło się na Białorusi. Chcemy, aby wszystkie działania miały charakter solidarny i wspólny na poziome całej Unii Europejskiej" - podkreślił rzecznik rządu.

Pytany o to, czy Unia Europejska rozumie, co w tej chwili dzieje się na Białorusi Müller wyjaśnił, że celem działań polskiego rządu jest też zarysowanie kontekstu tych wydarzeń. "Wiadomo, że Unia Europejska jest dużą strukturą, w związku z tym nie wszyscy - na przykład w Portugalii, Hiszpanii, we Włoszech - rozumieją specyfikę sytuacji na Białorusi. Dlatego właśnie pan premier zwrócił się o zwołanie nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej, aby ten temat wprowadzić na agendę ogólnoeuropejską" – powiedział Müller.

awl/ kar/ ipa/ mro/ godl/ anm/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (52)

dodaj komentarz
tristans
Ulica sterowana z zachodu, politycy kierowani z Moskwy. Kolejny Majdan się szykuje.
itso_who_has_time
Bzdura Łukaszenka kierował nie Polska !
fred_
Chyba z matuszki rasiji najwiekszy nacisk szedl, jak zawsze.
plutarch
Bankier.pl, nie śpimy, bo trolle obłażą fora. Przypadkiem murem za Łukaszenką..
marxs
z forum Interii
"A co my tak współczujemy Białorusi ,że wybory oszukane itp.A u nas niedawno to co się działo, w jakim "stylu i z czyją pomocą" wygrała ta nieszczęsna duda ,która tylko wstyd Polsce przynosi.Jak by pis,rząd i cała reszta "zamulonych" nie "kręciła lodów" przy tej
z forum Interii
"A co my tak współczujemy Białorusi ,że wybory oszukane itp.A u nas niedawno to co się działo, w jakim "stylu i z czyją pomocą" wygrała ta nieszczęsna duda ,która tylko wstyd Polsce przynosi.Jak by pis,rząd i cała reszta "zamulonych" nie "kręciła lodów" przy tej farsie zwanej wyborami toby duda buł już wyeksmitowany.Także niech nas nie kręcą wybory na Białorusi jak sami mamy nasrane na własnym podwórku."-interia.pl
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
frugal
Zachodni przekaz medialny jest często bardziej zmanipulowany niż ten ze wschodu dlatego warto trzymać pewien dystans i szukać informacji poza głównym ściekiem. "Majdany" to sprytny sposób na uzyskanie wpływów w obcych państwach gdzie pod pretekstem walki o wolność, "demokratycznie" wyłącza się Zachodni przekaz medialny jest często bardziej zmanipulowany niż ten ze wschodu dlatego warto trzymać pewien dystans i szukać informacji poza głównym ściekiem. "Majdany" to sprytny sposób na uzyskanie wpływów w obcych państwach gdzie pod pretekstem walki o wolność, "demokratycznie" wyłącza się niewygodnego prezydenta.
jes
Kiedy się tam przeprowadzasz ???
Poprzyj słowa czynem !!!

Powiązane: Białoruś

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki