Choć kwota 2 mld USD robi spore wrażenie (i może urosnąć jeszcze o 1 mld) to najwięcej emocji budzi fakt, że strata wynika z transakcji pojedynczego tradera, zwanego na rynkach Londyńskim Wielorybem. Prezes JP Morgan stwierdza wprost, że strata to skandaliczny błąd i mogła być jeszcze wyższa.

Londyński Wieloryb spekulował instrumentami pochodnymi typu CDS (credit-default swap). W reakcji na szokujące oświadczenie Jamesa Dimona, akcje finansowego giganta traciły w posesyjnym handlu ponad 7 proc. Wyprzedaż sięgnęła także takich giełdowych olbrzymów jak Bank of America (-3 proc.) czy Goldman Sachs (-4,5 proc.). Z całą pewnością skutki fatalnej inwestycji odczuje zarówno wiele osób w JP Morgan Chase jak i w całym sektorze bankowym USA.
Na tle zamieszania wokół JP Morgana, o godzinie 14:30 zostaną opublikowane dane dotyczące inflacji producenckiej w Stanach Zjednoczonych za kwiecień. Oczekuje się, że inflacja PPI spadnie z 2,8 proc. rdr do 2,1 proc. rdr, przy zerowej dynamice w ujęciu miesięcznym. O tej samej porze, urząd statystyczny Kanady przedstawi raport z sytuacji na kanadyjskim rynku pracy. Prognozy zakładają wyraźne pogorszenie sytuacji: wzrost zatrudnienia o jedyne 7 tys. (poprzednio było aż 82,3 tys.) oraz wzrost bezrobocia z 7,2 do 7,3 proc.
Źródło: Bankier.pl, Indeks S&P500 na przestrzeni roku
O 15:55 pojawi się majowy odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan, który pozwala oceniać potencjał nabywczy amerykańskich konsumentów. Oczekuje się, że indeks utrzyma się na kwietniowym poziomie 76,4 punktów. Na dwie godziny przed otwarciem sesji na Wall Street, kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy traciły od 0,20 proc. (w przypadku Nasdaq) do 0,50 proc. (S&P500). Oprócz spekulacyjnej wpadki JP Morgan, oczy inwestorów kierują się w dalszym ciągu na zawirowania w Hiszpanii i Grecji.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
































































