REKLAMA

Limity w hotelach czy restauracjach nie funkcjonują. Przedsiębiorcy nie mogą pytać klientów, czy są zaszczepieni

2021-07-15 06:35
publikacja
2021-07-15 06:35
Limity w hotelach czy restauracjach nie funkcjonują. Przedsiębiorcy nie mogą pytać klientów, czy są zaszczepieni
Limity w hotelach czy restauracjach nie funkcjonują. Przedsiębiorcy nie mogą pytać klientów, czy są zaszczepieni
fot. Krzysztof Kaniewski / / ZUMA Press

Przedsiębiorcy prowadzący hotele czy restauracje nie mają podstawy prawnej, by pytać klientów o to, czy są zaszczepieni na COVID-19.

- Z jednej strony rząd chce, żeby przedsiębiorcy przestrzegali limitów w hotelach czy restauracjach. Z drugiej strony nie decyduje się na stanowcze i odważne kroki, żeby te ograniczenia były przestrzegane - mówi Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon. Ułatwianie dostępu osobom zaszczepionym i ograniczanie niezaszczepionym rodzi też ryzyko pewnej dyskryminacji.

- Możliwości weryfikowania, kto jest bądź nie jest zaszczepiony przeciw SARS-CoV-2, z perspektywy pracodawcy czy usługodawcy są bardzo ograniczone. Z wyjątkiem bardzo rzadkich sytuacji w zasadzie nie ma możliwości, żeby ktokolwiek wymagał od nas ujawnienia tego. Informacja o tym, czy jesteśmy zaszczepieni, jest bowiem informacją związaną ze stanem naszego zdrowia, a więc jest szczególnie wrażliwą i chronioną przepisami o ochronie danych osobowych - mówi agencji Newseria Biznes Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon.

Zgodnie z rozporządzeniem rządu od 26 czerwca br. hotele, restauracje i kina mogą przyjmować 75 proc. maksymalnej liczby gości. Z kolei w imprezach okolicznościowych i zgromadzeniach (wesela, koncerty, imprezy zorganizowane) może wziąć udział maksymalnie 150 osób. Do limitów nie wlicza się jednak osób w pełni zaszczepionych przeciwko COVID-19. Taką polityką rząd chce zachęcić Polaków do szczepień. W praktyce obowiązek sprawdzenia kto jest, a kto nie jest zaszczepiony, ciąży jednak na przedsiębiorcach i organizatorach.

- Dwa tygodnie temu prezes UODO wydał oświadczenie, zgodnie z którym limity wprowadzone przez rząd w drodze rozporządzenia nie są wystarczającą podstawą do tego, aby np. hotelarz czy właściciel kawiarni mógł wymagać od kogoś ujawnienia informacji, czy jest zaszczepiony. Wniosek jest taki, że z jednej strony przedsiębiorcy mają obowiązek przestrzegać tych limitów, z drugiej - nie mają do tego prawnych podstaw. Rząd nałożył na nich obowiązki związane z przestrzeganiem tych limitów, ale nie dał im narzędzi do weryfikacji tego, czy ten obowiązek jest przestrzegany - podkreśla ekspert Fundacji Panoptykon.

Zgodnie z opinią UODO, aby przedsiębiorca lub usługodawca mógł zweryfikować, czy jego klient został zaszczepiony, potrzebna jest podstawa prawna lub dobrowolna zgoda. Tej pierwszej brak. Obowiązuje co prawda rozporządzenie Rady Ministrów z 6 maja br., ale nie przyznaje ono wprost restauratorom ani innym podmiotom prawa żądania danych o szczepieniach. Ponadto jest tylko rozporządzeniem, podczas gdy tak daleko idące ingerencje i ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności należałoby wprowadzać w drodze ustawy.

- Potrzebne są zmiany w przepisach tu i teraz, jeśli rząd chce, żeby te limity funkcjonowały naprawdę. Dziś one nie funkcjonują - wystarczy pojechać nad morze i zobaczyć, jak wygląda przeciętna restauracja czy kawiarnia. Rząd musi dać przedsiębiorcom narzędzia, które pozwolą je egzekwować - podkreśla Wojciech Klicki.

UODO wskazuje, że alternatywną możliwością pozyskania przez hotelarza czy restauratora informacji o tym, że ktoś się zaszczepił, jest zgoda klienta, która musi być jednak wyraźna i dobrowolna.

- Wyobraźmy sobie sytuację, w której w kawiarni czy restauracji obowiązuje limit 10 gości. Ani właściciel tej restauracji, ani kelner czy kelnerka w świetle prawa nie ma możliwości pytać poszczególnych klientów, czy są zaszczepieni. Kiedy limit tych 10 osób się wyczerpuje, w tym momencie właściciel powinien zamknąć drzwi, natomiast potencjalny kolejny klient może do nich zapukać i powiedzieć: „Dzień dobry, jestem zaszczepiony, chciałbym wejść ponad limit”. Zwracam jednak uwagę, że inicjatywa powinna leżeć po stronie klienta, a nie przedsiębiorcy - podkreśla ekspert Fundacji Panoptykon.

Zwraca też uwagę, że wprowadzenie udogodnień dla osób zaszczepionych i ograniczeń dla osób niezaszczepionych może rodzić ryzyko dyskryminacji. Nie jest to jednak dyskryminacja zakazana przez prawo. Zdaniem eksperta brakuje tutaj zdecydowanego działania rządu. To również dobry moment, żeby rozpocząć szeroką debatę o tym, jakie są granice ograniczania praw i wolności obywatelskich ze względu na zdrowie publiczne.

- W tej chwili można odnieść wrażenie, że te limity są efektem doraźnej polityki, a nie głębszego namysłu dotyczącego tego, w jaki sposób radzić sobie z pandemią - uważa Wojciech Klicki. - Mam też wrażenie, że stoimy w rozkroku. Z jednej strony rząd chce, żeby przedsiębiorcy przestrzegali limitów, żebyśmy zachowywali dystans społeczny w restauracjach. Z drugiej strony nie decyduje się na stanowcze i odważne kroki, żeby te ograniczenia były przestrzegane. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał niedawno, że obowiązkowość szczepień nie narusza praw człowieka. Tak więc jeżeli rząd chce, żebyśmy w większym stopniu się szczepili, to być może powinien rozważyć wprowadzenie takiego obowiązku.

Źródło:
Tematy
Najlepsze konta osobiste dla młodych – październik 2021 r.

Najlepsze konta osobiste dla młodych – październik 2021 r.

Komentarze (22)

dodaj komentarz
iwonka50
A ja mogę zapytać hotelarza czy ma HIV lub gruźlicę? Albo brodawki?
henk54
Jeszcze niedawno była histeria związana z RODO. Nie można było nawet nazwiska nigdzie podać.
Dziś gwałci się prywatność człowieka i wymaga ujawniania jego szczególnie wrażliwych danych medycznych. Gdzie jest ochrona praw klienta, konsumenta i pracownika?
bha
Cieszą się chwilą niby normalności
piwic
A właściwie to dlaczego w pierwszej kolejności do knajp mają być wpuszczani obywatele ze zmienionym DNA?
pogo0
Niby jak zmieniony? Opowiedz mi o tym :)
Jeśli szczepionka powoduje zmiany w DNA, to każdy jeden wirus robi istne spustoszenie w DNA (nawet zwykłe przeziębienie)
iwonka50 odpowiada pogo0
No właśnie. A chorych na grypę zawsze wpuszczali mimo, że dla niektórych to może zakończyć się śmiercią.
piwic
Jeżeli o mnie chodzi to mogę udzielić informacji, że jestem zaszczepiony, tylko nie odpowiem na co, bo nie pamiętam. To było dawno i chodziłem wtedy jeszcze do szkoły podstawowej.
m00zyk
I bardzo dobrze, że nie fukncjonują. Bo są bezprawne. I głupie.
samsza
Jeżeli ktoś choruje, to dowód, że może komuś zaszkodzić (oczywiście przez pewien czas).
Zakażenie od bezobjawowego to wyjątkowe przypadki.
Z tego względu dokonywanie pomiaru temperatury zgłaszających się do miejsca pracy przedsiębiorcy byłoby racjonalne. Są bezdotykowe termometry, aktualny wynik temp. ciała
Jeżeli ktoś choruje, to dowód, że może komuś zaszkodzić (oczywiście przez pewien czas).
Zakażenie od bezobjawowego to wyjątkowe przypadki.
Z tego względu dokonywanie pomiaru temperatury zgłaszających się do miejsca pracy przedsiębiorcy byłoby racjonalne. Są bezdotykowe termometry, aktualny wynik temp. ciała to nie dana wrażliwa.
Największa szkoda to wmawiać ludziom, że przez zaszczepienie nie będą nikogo zarażać i wypuszczać ich czerwonym dywanem między ludzi. A jak takich ludzi są miliony, to już proszenie się o tragedię.
jpelerj
Bo to po prostu działania pozorowane, żeby nie trafić na czarną listę krajów bez obostrzeń covidowych. A w praktyce foliarstwo to elektorat PIS, więc rząd robi wszystko, zeby im umożliwić funkcjonowanie.

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki