Liderka wenezuelskiej opozycji Maria Corina Machado została uwolniona po krótkim zatrzymaniu, do którego doszło po antyrządowym marszu w stolicy kraju, Caracas - podał w czwartek Reuters. Protestujący sprzeciwiają się piątkowej inauguracji trzeciej kadencji prezydenta Nicolasa Maduro.


Według relacji opozycjonistów z ruchu Vente Venezuela, Machado została "brutalnie zatrzymana" – funkcjonariusze mieli strzelać w kierunku motocyklistów, którzy przewozili polityczkę. Podczas zatrzymania Machado miała zostać zmuszona do nakręcenia kilku filmów.
Przedstawiciele opozycji protestowali w Caracas, starając się w ten sposób wywrzeć presję na prezydencie Nicolasie Maduro na dzień przed jego zaprzysiężeniem na trzecią sześcioletnią kadencję. Demonstranci mieli ze sobą flagi, wuwuzele, a także skandowali: "libertad!" co oznacza "wolność".
Lider opozycji Edmundo Gonzalez, który był kontrkandydatem Maduro, wezwał do "natychmiastowego uwolnienia" polityczki. "Siłom bezpieczeństwa, które ją porwały, mówię: nie igrajcie z ogniem" – napisał na swoim kanale na platformie X.
W tym samym czasie, kiedy trwały protesty opozycji, w mieście Petare, należącym do stołecznej aglomeracji, odbyło się zgromadzenie zwolenników Maduro pod hasłem "marsz pokoju i radości".

Maduro został ogłoszony zwycięzcą wyborów prezydenckich, które odbyły się 28 lipca 2024 r., przez władze wyborcze i sądownicze podlegające ścisłej kontroli rządzącej Partii Socjalistycznej. Opozycja przedstawiła protokoły z komisji wyborczych, sugerujące wysokie zwycięstwo Gonzaleza, który miał zdobyć 67 proc. głosów poparcia, zaś Maduro 30 proc.
Niezależni obserwatorzy, m.in. przedstawiciele organizacji pozarządowej Centrum Cartera, uznali, że wyliczenia opozycji są wiarygodne.
Po ogłoszeniu wyników wyborów, w kraju wybuchły protesty, brutalnie stłumione przez państwowe służby. Zginęło co najmniej 28 osób, a ponad 2 tys. zostało zatrzymanych.
Od września 2024 r. Gonzalez mieszka w Hiszpanii, gdzie otrzymał azyl polityczny. Wcześniej był ścigany przez krajowy wymiar sprawiedliwości po tym, gdy trzykrotnie nie stawił się w prokuraturze w związku z dochodzeniem dotyczącym "aktów sabotażu wyborczego".(PAP)
mzb/ sp/
arch.































































