Zaburzenia odżywiania, cyber-znęcanie i to w realu też, czy presja maturalna - to codzienność polskiej szkoły. Teraz młodzieży będzie pomagał leśnik lub teolog, których zatrudniono na stanowisku psychologa. Tym sposobem zapewni się co prawda kadrę w szkole, ale czy specjalistów?


Wydawać by się mogło, że do zatrudnienia na stanowisku szkolnego psychologa potrzebne są studia kierunkowe. Tak jednak nie jest - w przepisach znajdują się kruczki. W roku szkolnym 2022/2023 kuratoria oświaty w całej Polsce (dane obejmują 12 województw) wydały rekordową liczbę zgód na zatrudnienie na stanowiskach psychologów szkolnych osób bez tytułu magistra psychologii - alarmuje Ogólnopolski Związek Zawodowy Psychologów.
Wśród osób, które mają sprawować opiekę psychologiczną nad uczniami znalazło się:
- 276 absolwentów wyższych uczelni z tytułem magistra innym niż psychologia;
- 250 studentów na kierunku psychologia;
- 92 osoby, które nie spełniały warunku posiadania kwalifikacji wymaganych do zajmowania stanowiska nauczyciela psychologa w szkołach oraz placówkach oświatowych.
UWAGA‼
— Ogólnopolski Związek Zawodowy Psychologów (@OZZPsychologow) August 28, 2023
W polskich szkołach i przedszkolach zatrudniane są na stanowiskach psychologów także osoby bez ukończonych studiów magisterskich na kierunku psychologia👇Dane zebrane przez @OPpsycholog @MEIN_GOV_PL @MGolbik @DominikkKuc @Broniarz @gajewska_kinga @kr_szumilas pic.twitter.com/DttRcaOjn3
Leśnik lub teolog stał się nagle psychologiem
Wśród ubiegających się o posadę psychologa szkolnego znalazły się osoby o szerokim przekroju posiadanego wykształcenia. Zgłosił się m.in. magister zarządzania, czy też osoba z tytułem licencjata na kierunku pedagogika o specjalności edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna oraz ze studiami podyplomowymi: profilaktyka oraz prewencja konfliktu i przemocy - wylicza OZZP.
"Najszerszą grupę osób przekwalifikowującą się na psychologów, ale nie będących psychologami w momencie zatrudnienia na tym stanowisku, są nauczyciele przedmiotów ogólnych oraz zawodowych, w tym między innymi:

- osoba po kierunku technika rolnicza i leśna po studiach podyplomowych w zakresie profilaktyki społecznej i resocjalizacji;
- osoba po kierunku teologia w zakresie edukacji medialnej i dziennikarstwa oraz studiach socjologicznych w specjalności socjologia zarządzania i rozwoju lokalnego” - podkreśla OZZP.
Kadrowe pustki w niemal całym kraju...
Rok szkolny 2023/2024 wcale nie zapowiada się lepiej. Jak alarmowała w lipcu Fundacja GrowSPACE, która wspiera zdrowie psychiczne w miejscu pracy i nauki, w rozpoczynającym się 1 września roku szkolnym 2023/2024 w aż 450 gminach nie będzie ani jednego szkolnego psychologa.
- Średni odsetek nieobsadzonych etatów psychologów szkolnych w naszym kraju to już 27,23 proc. Na jeden etat psychologa przypada średnio w kraju 785 uczniów. Najgorzej jest na Podkarpaciu, gdzie nieobsadzonych jest ponad 52 proc. etatów - informowano wówczas.
Nie jest tajemnicą, że jednym z powodów zatrudniania na stanowiskach psychologów szkolnych osób, których kwalifikacje pozostawiają sporo do życzenia, są ogromne problemy kadrowe.
... ale psychologów w Polsce nie brakuje
Co ciekawe, "psychologów i psychoterapeutów w Polsce nie brakuje, jednak wielu z nich nie chce pracować w szkołach. Przechodzą na przykład do sektora prywatnego, przede wszystkim ze względów finansowych" - mówi, cytowana przez portalsamorzadowy.pl prof. Ewa Mojs, psycholog kliniczna, kierownik Katedry i Zakładu Psychologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tak też jest w tym przypadku. Psycholodzy chętniej, niż do szkół, idą też do pracy w sektorze ochrony zdrowia. Minimalna płaca psychologa w placówce medycznej to ponad 5,7 tys. zł.
"Psycholog objazdowy" pojawia się coraz częściej
W wielu gminach i powiatach pojawia się zjawisko "psychologa objazdowego". Podobnie jak nauczyciele i nauczycielki fizyki czy chemii, psychologowie i psycholożki szkolni krążą po kilku szkołach w gminie lub powiecie. W każdej placówce zaplanowane jest np. 0,25 etatu.
– Jeśli takich szkół jest w gminie 5, każda po 0,25 etatu, to oczywiście nominalnie mamy 1,25 etatu obsadzone na poziomie samorządu. Niestety nie jest to efektywna pomoc. 0,25 etatu, biorąc pod uwagę pensum specjalistów i specjalistek w szkołach, to 5,5 godziny. Jeden dzień pracy. Bardzo często to nie wystarcza i nie oznacza jeszcze pełnej opieki – ocenia w rozmowie z "Głosem Nauczycielskim" Dominik Kuc z Fundacji GrowSPACE.




























































