Na indeksie gruntów niechcianych przez ŁSSE znalazły się tereny inwestycyjne w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim, Radomsku, Kutnie, Zduńskiej Woli, Sieradzu, Ozorkowie, Tomaszowie Mazowieckim oraz Aleksandrowie Łódzkim.
W samej Łodzi ubędzie aż 12 hektarów, m.in. na Nowym Józefowie. Jednak w tym przypadku nie przesądził wcale brak zainteresowania inwestorów. Rzecz w tym, że strefa obejmuje tu niezabudowane skrawki gruntów, pozostałych w sąsiedztwie fabryk wybudowanych przez wielkie firmy, takie jak np. Gillette. Często te działki są bardzo małe, mają nietypowy kształt, albo przebiegają przez nie drogi, rury i kable, co - siłą rzeczy - uniemożliwia postawienie w tym miejscu kolejnej fabryki.
Podobnie sytuacja wygląda w innych miastach, które uchodzą za strefowych liderów: w Radomsku (1,5 ha), Kutnie (7 ha) i Aleksandrowie (6 ha).
Całkowitej likwidacji ulegną dwie podstrefy. Tomaszów Mazowiecki straci aż 9 hektarów. Powód: brak zainteresowania nieatrakcyjną działką, na której stoją zrujnowane budynki pofabryczne. Jedna z podstref zostanie też zamknięta w Zduńskiej Woli. Utworzono ją na gruntach należących do spółki Budwar. Firma ta planowała budowę nowego zakładu, ale nic z tego nie wyszło. W zamian w ŁSSE pojawią się dwie całkowicie nowe podstrefy - w Kleszczowie oraz Konstantynowie Łódzkim. Ta ostatnia zlokalizowana ma być na granicy z Łodzią, stanowiąc przedłużenie Nowego Józefowa.
Po kilka hektarów przybędzie też w samej Łodzi, Sieradzu, Sławnie i Strykowie. Prezes ŁSSE Marek Cieślak zapewnia, że większość z tych zmienionych lokalizacji planowana jest dla nowych, konkretnych inwestorów. Niestety - ich nazw nie ujawnia. Mówi tylko, że w przyszłym tygodniu zezwolenia na działalność w strefie otrzymają trzy firmy: Fermax (producent rajstop Gatta) w Zduńskiej Woli, Tesalca (hiszpański wytwórca włókniny) w Kutnie oraz Flextronics (kooperant Della) w samej Łodzi.
Dlaczego ŁSSE zabrała się do inwentaryzacji gruntów właśnie teraz?
Ministerstwo Gospodarki poinformowało trzy tygodnie temu, że limit 12 tysięcy hektarów do zagospodarowania przez 14 stref ekonomicznych w całej Polsce został już niemal wyczerpany. Wprawdzie w Sejmie odbyło się już pierwsze czytanie nowelizacji ustawy, zwiększającej ten limit do 20 tys. ha, ale na razie kolejne rozszerzenia muszą się odbywać kosztem innych, mniej atrakcyjnych lokalizacji.
Jeżeli zaś ustawa zostanie przegłosowana, licząca dziś 897 hektarów ŁSSE ma się zwrócić do ministra gospodarki o kolejne 150 ha, najprawdopodobniej w centrum województwa.
- Inwestorzy, z którymi teraz rozmawiamy, pytają głównie o Łódź i miasta ościenne - mówi Marek Cieślak. - Stąd powstanie podstrefy w Konstantynowie, a także sukces Aleksandrowa, gdzie nowo utworzona strefa zapełniła się niemal w 100 procentach, dzięki inwestycjom Procter & Gamble oraz ABB.
W dzisiejszych czasach największym problemem staje się brak rąk do pracy. Tylko bliskość tak dużego ośrodka jak Łódź zapewni firmom odpowiednie kadry. Dlatego nowe inwestycje planowane są w promieniu działania łódzkiej komunikacji miejskiej.
W 2008 roku ŁSSE chce przyciągnąć 20 inwestorów, którzy zatrudnią 2 tysiące osób.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka


























































