WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kurs na ryzyko nie zawsze się opłaca, czyli o czym każdy importer i eksporter wiedzieć powinien

2024-09-23 08:00
publikacja
2024-09-23 08:00
Dodaj Bankier.pl w Google

W Polsce działa około 130 tys. firm eksportujących swoje towary lub usługi i niemal dwa razy więcej importerów. Ale tylko 20 proc. polskich firm eliminuje ryzyko kursowe. Nadal pokutuje mit, że to jest drogie, kosztowne i czasochłonne. Nadal też zabezpieczenie kojarzy nam się ze spekulacją. A to dwie, zupełnie inne sprawy.

Radosław Jarema, dyrektor zarządzający polskiego oddziału instytucji płatniczej Akcenta ()


Marzec 2020 r. Gdy pandemia zaczyna docierać do Polski notowania EUR/PLN wynoszą ok. 4,30. W drugiej połowie miesiąca za euro trzeba zapłacić już ponad 4,60 zł. Druga połowa lutego 2022 r. Po wybuchu wojny w Ukrainie na pełną skalę kurs euro szybuje prawie do 5 zł. Jesień 2023 r. Kurs euro w dwa miesiące spada z około 4,60 prawie do 4,30 zł. Czy w takich warunkach importerzy i eksporterzy, którzy rozliczają swoje transakcje w walutach obcych, mogą mówić o stabilności, planowaniu, realizowaniu strategii biznesowych? A to tylko trzy przykłady znaczących wahań na rynkach finansowych, które mieliśmy w ostatnich latach.

Świadomość, koszty i czas

Radosław Jarema, dyrektor zarządzający polskiego oddziału instytucji płatniczej Akcenta, zapytany, dlaczego polscy importerzy i eksporterzy w zdecydowanej większości nie korzystają z dostępnych narzędzi eliminacji ryzyka, wymienia 3 powody: świadomość, koszty i czas.

– Przedsiębiorcy myślą, że tego typu zabezpieczenia są bardzo drogie. To błąd. Koszt zabezpieczeń wobec potencjalnych strat jest często minimalny. Transakcje forward lub opcje to swego rodzaju „polisa walutowa”. Dzięki nim firma może planować przyszłe przepływy finansowe z większą pewnością, co jest istotne dla utrzymania płynności i realizacji strategii biznesowych. Menedżerom małych podmiotów korzystanie z zabezpieczeń przed ryzykiem walutowym wydaje się usługą zajmującą wiele czasu. A wcale tak nie jest. Większość spraw można załatwić z nami online – mówi.

Jego zdaniem świadomość ryzyka jest coraz większa. I to jest pozytywne zjawisko. Każdy, przedsiębiorca, który importuje lub eksportuje, zdaje sobie z niego sprawę. Niestety, mimo znaczących wahań kursów walutowych w ostatnich latach nadal jesteśmy zaskakiwani. I to się nie zmieni. Sytuacja geopolityczna i makroekonomiczna na świecie nadal jest daleka od stabilności.

Lepiej zapobiegać…

Notowania euro co prawda od lipca ustabilizowały się w okolicach 4,30 zł, częściej raczej przebywając poniżej niż powyżej. Złoty w wakacje pokazywał swoją siłę, co cieszyło importerów, mniej eksporterów. Znaczących zmian jednak nie było. W ostatnich miesiącach o wiele więcej mówi się o rosnących kosztach pracy i energii niż o ryzyku walutowym. Słusznie?

Transakcje forward lub opcje to swego rodzaju „polisa walutowa”. Dzięki nim firma może planować przyszłe przepływy finansowe z większą pewnością, co jest istotne dla utrzymania płynności i realizacji strategii biznesowych. ()

- To co się dzieje „dziś” nie jest nam dane na zawsze. Przed nami wybory w USA. Trwa wojna w Ukrainie, mamy do czynienia z kolejnymi konfliktami. Niestabilność polityczna i gospodarcza zwiększa niepewność, co może prowadzić do wahań kursów walut. Złoty osiągnął w ostatnich tygodniach swoją najsilniejszą wartość względem głównych walut obcych od 2020 roku. To jest korzystne m.in. dla firm importujących surowce, komponenty lub gotowe produkty. Ale umocnienie złotego zazwyczaj prowadzi do spadku konkurencyjności polskich MŚP na rynkach zagranicznych – mówi Radosław Jarema.

Poczucie stabilności może być bardzo złudne.

– W pandemii najlepiej poradzili sobie najbardziej świadomi przedsiębiorcy, którzy korzystali z narzędzi eliminujących ryzyko kursowe, jak transakcje terminowe czy opcje walutowe. Podobnie było po wybuchu wojny w Ukrainie. W skali roku liczba zabezpieczanych przez nas transakcji wzrosła 3-krotnie. Najbardziej spektakularne było jednak aż ponad 4,5-krotne zwiększenie ich wolumenu. Takich przyrostów nie widzieliśmy od początku istnienia naszej firmy – dodaje Radosław Jarema.

Problem w tym, że o zabezpieczeniach przypominamy sobie zwykle wtedy, gdy rynki zaczynają falować i trudno już coś zaplanować. Nawet z dnia na dzień.

Planuj, nie spekuluj

Dyrektor zarządzający Akcenty w Polsce podkreśla, że transakcji zabezpieczających nie należy mylić ze spekulacją. Nie chodzi tu, by „grać” na rynkach, ale o to by skorzystać z dostępnych narzędzi i oferty doradców, którzy do każdej firmy i jej sytuacji podchodzą indywidualnie.

– Owszem, świat się digitalizuje. My jako firma też. Ale równie ważne dla nas jest osobiste podejście i bezpośrednia obsługa. To wyróżnia nas na tle konkurencji. Tylko dobrze znając klienta można zaoferować mu rozwiązania dopasowane do specyfiki jego działalności. Od ponad trzech dekad zajmujemy się obsługą transakcji walutowych  i eliminacją ryzyka kursowego. W Polsce prawie 8 tys. klientów skorzystało z naszych usług, a na wszystkich rynkach, czyli także w Czechach, Słowacji, Rumunii, na Węgrzech, a od niedawna w Niemczech, ponad 50 tys. To solidny fundament, aby być partnerem dla polskich eksporterów i importerów – mówi Radosław Jarema.

Jego zdaniem zupełnie inne potrzeby ma mała firma, gdzie często za sprawy finansowe odpowiada osoba zarządzająca biznesem. Lista obowiązków takiego menedżera jest bardzo długa. Skupia się więc na tych, które są kluczowe dla rozwoju biznesu i wiążą się z jak najmniejszą stratą cennego czasu. Zupełnie inne potrzeby ma duża firma, która zatrudnia osobę lub sztaby osób zajmujących się finansami firmy.

– Jednym z najprostszych i najskuteczniejszych narzędzi, zwłaszcza dla mniejszych podmiotów, są transakcje terminowe forward, które pozwalają firmom ustalić kurs wymiany waluty na określoną datę w przyszłości. Usługa jest bezpłatna, a jedynie konieczne jest złożenie zwrotnego zabezpieczenia. To czyni ją atrakcyjną dla MŚP, które potrzebują prostych i skutecznych rozwiązań. Dla firm, które zatrudniają osoby odpowiedzialne za zarządzanie finansami ciekawymi rozwiązaniami są opcje walutowe, które oferują prawo, a nie obowiązek, zakupu lub sprzedaży waluty po określonym kursie w przyszłości. Opcje są droższe i zależne od zmienności rynku oraz długości okresu ochrony. Zrozumienie ich działania wymaga bardziej specjalistycznej wiedzy, co często jest barierą dla najmniejszych organizacji. Warto jeszcze wspomnieć o hedgingu naturalnym, gdzie dopasowujemy przychody i koszty w tej samej walucie, co redukuje ekspozycję na ryzyko walutowe. Firma może kupować materiały w tej samej walucie, w której generuje przychody. W Akcencie, w odróżnieniu na przykład od banków, które w tym zakresie działają najczęściej tylko z wielkimi organizacjami, jest dostępna już dla mikro, małych i średnich firm i to od niewielkich kwot – dodaje dyrektor zarządzający Akcenty w Polsce. 

Świat się zmniejsza

Polscy eksporterzy i importerzy coraz śmielej planują ekspansję. Choć Unia Europejska, głównie Niemcy, jest naszym głównym partnerem handlowym, coraz bardziej interesują nas egzotyczne rynki. To sprawia, że zapotrzebowanie na usługi związane z ryzykiem kursowym będzie rosło. Tym bardziej, że gospodarka naszych zachodnich sąsiadów mocno hamuje. Eksporterzy szukają więc nowych rynków zbytu. Importerzy z kolei – nowych dostawców.

- Niemal połowa naszych partnerów to eksporterzy produktów rolno-spożywczych oraz firmy transportowe. Sporo jest też podwykonawców niemieckich firm. Wśród importerów przeważają firmy sprowadzające towary z Azji, głównie z Chin, odpowiadające za 10-15 proc. klientów Akcenty. I widzimy, że szczególnie ta grupa w ostatnich miesiącach coraz bardziej interesuje się naszymi rozwiązaniami, gdyż wolumeny sprowadzanych towarów jak i liczba podmiotów się tym zajmujących mocno rosną - mówi Radosław Jarema.

Partnerem publikacji jest Akcenta

Źródło:Materiał partnera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki