Czy podróże z rodzicami mogą stać się sposobem na budowanie relacji na nowo? Jak połączyć zachwyt tysiącletnim kościołem z pasją do fotografowania tramwajów? I czy da się zwiedzać świat mimo choroby w tle? O rodzinnych wyprawach, spełnianiu marzeń po sześćdziesiątce i sztuce kompromisu Maria Grykin rozmawia z podróżniczką Iwoną Marczak w kolejnym odcinku podcastu „Kurs na”.


Podróżowanie z rodziną to zupełnie inny sposób poznawania świata. Liczy się nie tylko kierunek, ale też towarzystwo. Iwona Marczak, podróżniczka i twórczyni bloga „Dzień dobry świecie”, od lat odkrywa świat z rodzicami, partnerem i psem. Jak sama mówi:
- Pierwsza wspólna podróż z rodzicami była przypadkiem, ale okazało się, że całkiem fajnie się podróżuje razem. Moi rodzice odkryli, że wspólne wyjazdy to ciekawy sposób spędzania czasu. To właśnie wtedy zaczęła się nasza rodzinna przygoda.
Pierwsze wyjazdy były zorganizowane przez biura podróży. Z czasem Iwona przeszła do samodzielnego planowania tras, łącząc zainteresowania wszystkich uczestników.
Kompromis i pasje w podróży
Jak pogodzić różne pasje w jednej wyprawie? Ojciec Iwony Marczak jest zapalonym fotografem linii tramwajowych, mama kocha zabytki, a ona sama – kontakt z naturą i kulturą.
- Czasem tata zwiedza sam, my z mamą idziemy gdzie indziej, a wieczorem spotykamy się przy kolacji. To trudne, ale warto. Te wspomnienia są bezcenne.
W przypadku wyjazdów trudniejszych, jak Maroko, Iwona podróżuje tylko z tatą, by w pełni zrealizować jego pasję.
- Jestem jak Alfred w bazie, a tata jak Batman na misji. Pomagam w logistyce, lotach, noclegach – i dzięki temu może on spełniać swoje marzenie, mimo że nie zna języka.
Japonia – spokój, cisza i wspólne odkrywanie
Jedną z ważniejszych wspólnych wypraw była Japonia. Iwona Marczak wspomina ją tak:
- To był 2018 rok, marzec. Japonia jeszcze nie była tak bardzo popularna, na szlakach spotykałyśmy z mamą praktycznie wyłącznie Azjatów. Spałyśmy w hostelach, trochę na couchsurfingu, poznawałyśmy ludzi i kulturę. To był spokój i cisza jak z filmów ze studia Ghibli.
Pobyt w onsenach z widokiem na góry, spokojne spacery i lokalne doświadczenia pozwoliły zacieśnić więź z mamą i odkryć nowe oblicze wspólnej podróży.
Rodzinne przygody i nieoczekiwany chaos
Wspólne podróże to nie tylko piękne krajobrazy. Bywa zabawnie, czasem dramatycznie.
- Na Cyprze mama została na parkingu, a akumulator się wyładował. Byłyśmy bez zasięgu, szukałyśmy pomocy pośród kóz – w końcu ktoś przyszedł z kablami, które puszczały iskry, i cudem udało się uratować samochód.
Podobne przygody towarzyszyły im też na Wyspach Kanaryjskich, gdy zamknęły się w ogrodzie bez klucza.
- Im więcej podróżuję, tym bardziej absurdalne przygody mnie spotykają. Ale właśnie te momenty stają się najlepszymi wspomnieniami – wspomina Iwona.
Chiny – zachwyt skalą i różnorodnością
Chiny zrobiły na Iwonie Marczak ogromne wrażenie.
- To największy zachwyt wszystkich moich podróży. Każda atrakcja przebijała poprzednią – Wielki Mur, Góry Avatara, Góra Tianmen, rzeka Li i Guilin. To widoki nie z tej ziemi – opowiada podróżniczka.
Przygotowanie logistyczne było kluczowe – loty krajowe, bilety, chińskie aplikacje, brak Google Maps i ograniczony dostęp do popularnych komunikatorów.
- Byłam pod wrażeniem bezpieczeństwa i życzliwości Chińczyków. A kolejki? To trzeba zobaczyć na własne oczy. Moja mama mówiła, że przypominały jej komunizm.
Podróże z partnerem i psem
Od 2019 roku Iwona podróżuje także z narzeczonym, który przewlekle choruje. To wymaga większej uważności i elastyczności.
- Da się realizować podróżnicze marzenia mimo choroby. To kwestia logistyki, diety i organizacji, ale wszystko jest możliwe – mówi twórczyni bloga „Dzień dobry świecie”.
Również Darcy, pies Iwony, uczestniczy w niektórych wyjazdach. Choć psiak w podróży bywa problematyczny, jest pełnoprawnym członkiem ekipy.
- Podróże z Darcy planujemy tak, żeby pies mógł zwiedzać miejsca przyjazne dla zwierząt. Wspólnie odkrywamy Polskę, Czechy, Węgry, a czasem także Niemcy. Najważniejsze, że podróż jest przyjemnością dla całej rodziny.
Wysłuchaj całej rozmowy w najnowszym odcinku podcastu „Kurs na”, w którym Iwona Marczak opowiada o podróżach, kompromisach, śmiesznych przygodach i o tym, jak wspólne wyjazdy tworzą wspomnienia, które pozostają na całe życie.




























































