Piątkowy poranek przyniósł ponowny wzrost kursu euro po nieco zastanawiających spadkach z czwartkowego wieczoru. Wciąż blisko wieloletnich maksimów notowane są dolar amerykański i frank szwajcarski.


Od kilku dni na rynku euro-złotego trwa dryf w górę. Kurs euro powoli, ale nieubłaganie pnie się w stronę 4,57 zł, do którego to poziomu dotarł w czwartek. Ale wieczorem – już pod nieobecność dilerów z Polski – doszło do dziwnego spadku notowań euro-złotego z 4,57 zł do niespełna 4,55 zł.
W piątek rano ruch ten był korygowany. Kurs euro podniósł się do 4,5621 zł, rosnąc o ponad grosz względem kursu odniesienia. Ten ruch nie zmienia faktu, że od końcówki marca na rynku złotego mamy do czynienia z konsolidacją i z kursem euro wahającym się między 4,50 zł a 4,60 zł.
Za dolara amerykańskiego w piątek rano trzeba było zapłacić 4,2254 zł. Dzień wcześniej notowania „zielonego” sięgnęły nawet 4,24 zł i były najwyższe od ponad miesiąca.
Frank szwajcarski był wyceniany na niemal 4,34 zł, czyli o ponad grosz wyżej niż w czwartek wieczorem. Wczoraj kurs CHF/PLN osiągnął wartość 4,35 zł – czyli najwyższą od 25 marca.

KK































































