Prawdopodobnie dobiegła końca pierwsza fala odreagowania na rynku złotego. Po niedawnej zapaści odbicie notowań polskiej waluty zostało wyhamowane. Kurs euro znalazł się poniżej 4,70 zł, co jednak wciąż sygnalizuje daleko posuniętą słabość złotego.


Dobiega końca trzeci tydzień bardzo wysokiej zmienności na rynku złotego. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę kurs euro poszedł w górę z ok. 4,55 zł do rekordowych 5 zł obserwowanych 7 i 8 marca. Później nastąpiło równie dynamiczne odreagowanie, którego lokalne apogeum przypadło na poprzednie dwa dni, gdy kurs EUR/PLN dotarł do linii 4,65 zł.
W piątek o 9:32 kurs euro wynosił 4,6969 zł i był o 2,7 grosza wyższy niż dzień wcześniej. To pierwszy od tygodnia tak silny ruch w górę. Oznacza to także, że polski złoty wciąż pozostaje słabszy niż przed wybuchem wojny na Ukrainie. Pomijając przełom lutego i marca nadal są to najwyższe notowania euro od 13 lat.
Wciąż bardzo mocny pozostaje dolar amerykański, dziś o poranku kwotowany po 4,2468 zł, czyli o przeszło 2,5 grosza wyżej niż dzień wcześniej. Pomijając epizody z marca ’20 i marca ’22 są to jedne z najwyższych notowań dolara od przeszło 21 lat.

Frank szwajcarski był wyceniany na 4,5396 zł, czyli już o 3,7 grosza wyżej niż w czwartek wieczorem. Z wyższymi niż obecnie notowaniami helweckiej waluty mieliśmy do czynienia jedynie przez ostatnie trzy tygodnie.
KK






























































