Przy stabilnych notowaniach kursu euro do złotego cena dolara na polskim rynku walutowym obniżyła się do najniższego poziomu od czerwca. Do osłabienia „zielonego” walnie przyczyniły się statystyki inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych.


Gdy we wtorek po południu Biuro Statystyki Pracy poinformowało o głębszym od oczekiwań spadku inflacji CPI w USA, na rynkach finansowych wybuchła mała euforia. Jej pochodną było osłabienie dolara względem pozostałych głównych walut wymienialnych. W efekcie zarówno na parze euro-dolar jak i na indeksie dolara powróciliśmy do poziomów sprzed pół roku.
Na naszym rynku skutkowało do zejściem notowań dolara w okolice poziomu 4,40 zł – czyli najniżej od początku kalendarzowego lata. W środę o 9:33 kurs dolara wynosił 4,4059 zł. Przez ostatnie dwa miesiące amerykańska waluta potaniała o 63 grosze po tym, jak pod koniec września osiągnęła najwyższe notowania w historii.
Bez zmian pozostał za to kurs euro, który w środę o poranku wynosił 4,6872 zł. Oznacza to, że dane o amerykańskiej inflacji nie umocniły złotego, lecz osłabiły dolara. Fakt, że polska waluta nie zyskała po wzroście kursu EUR/USD, może świadczyć o relatywnej słabości złotego, który nie skorzystał ze sprzyjającego otoczenia zagranicznego.
Teraz rynki finansowe przełączają się w tryb oczekiwania na wieczorny komunikat z Rezerwy Federalnej. Podwyżka stopy funduszy federalnych o 50 pb. jest w zasadzie przesądzona. Liczyć się będzie jednak to, co pokażą „fedokropki” oraz co na konferencji prasowej powie przewodniczący Jerome Powell. Spekuluje się, że będzie to jedna z ostatnich w tym cyklu. podwyżek stóp procentowych w USA. Dlatego też dolar od dwóch miesięcy koryguje tegoroczną zwyżkę.
Tradycyjnie już większych zmian nie odnotowano na parze frank-złoty. Kurs CHF/PLN w środę rano wynosił ok. 4,75 zł. Helwecka waluta od kilku tygodni prawie nie notuje zmian względem euro, podobnie jak polski złoty. Za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić 5,4465 zł.
Krzysztof Kolany






























































