REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ktoś czyha na życie Sebastiana M.? "Został powieszony za swoją zbrodnię"

2026-02-26 11:25
publikacja
2026-02-26 11:25
Dodaj Bankier.pl w Google

W procesie Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 jego obrończyni poinformowała sąd w Piotrkowie Trybunalskim, że na swój telefon dostała informację o śmierci jej klienta. Sąd wystąpił do aresztu o zabezpieczenie oskarżonego. Sprawa trafi też do prokuratury.

Ktoś czyha na życie Sebastiana M.? "Został powieszony za swoją zbrodnię"
Ktoś czyha na życie Sebastiana M.? "Został powieszony za swoją zbrodnię"
fot. Cezary Pecold / / FORUM

W czwartek, w kolejnym dniu procesu Sebastiana M. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, jego obrońca adwokat Katarzyna Hebda poinformowała sąd, że otrzymała na swój telefon anonimowe informacje w języku słowackim z groźbami pod adresem jej klienta.

– 21 lutego o godz. 9.55 i 9.57 otrzymałam na swój telefon anonimowe informacje z nieznanego numeru, napisane w języku słowackim. Brzmiały: „Dzień dobry. Sebastian M. został powieszony za swoją zbrodnię” – powiedziała adwokat, przekazując sądowi skany tych wiadomości. Zapowiedziała też, że poinformuje o tym policję.

Sędzia Renata Folkman zdecydowała o pilnym przesłaniu do dyrektora aresztu śledczego, w którym przebywa Sebastian M., skanów tych wiadomości tekstowych z prośbą o pilne podjęcie działań w celu wyeliminowania wszelkich zagrożeń dla oskarżonego. Zarządziła też przesłanie informacji o tym do Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim.

Strażacy emocjonalnie o wypadku: Tam już nic nie zrobicie

W przedostatnim dniu przesłuchań świadków w procesie Sebastiana M. przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim zeznawali strażacy z OSP Wodzinek, którzy we wrześniu 2023 r. brali udział w akcji ratowniczej po wypadku na autostradzie A1. BMW prowadzone przez Sebastiana M. zderzyło się tam z Kią. Zginęły trzy osoby jadące tym autem – małżeństwo z pięcioletnim synem.

Wakacje na giełdzie

Tuning na 315 km/h na liczniku. Zeznania o samochodzie Sebastiana M.

Rodziny ofiar wypadku nie chcą kontynuować mediacji ze stroną Sebastiana M. – poinformował we wtorek przed sądem pełnomocnik ofiar adw. Łukasz Kowalski. Tłumaczył, że postawa oskarżonego i jego rodziny nie pomogły w osiągnieciu do tej pory porozumienia.

W emocjonalnych zeznaniach strażacy mówili, że kiedy dotarli na miejsce wypadku, ruch już był zablokowany, a samochód ugaszony.

– Wrak jeszcze parował. Koledzy z OSP w Sierosławiu powiedzieli nam: „tam już nic nie zrobicie”. Widzieliśmy trzy ciała w kabinie auta. Rozstawiliśmy parawan, żeby to wszystko zasłonić. Wszędzie leżały porozrzucane rzeczy – plastiki z auta, ubrania i dziecięce zabawki – zeznawali strażacy.

Sebastian M. miał zeznawać 12 marca 

Od początku procesu Sebastian M. milczał, korzystając z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Podczas poprzedniej rozprawy (20 lutego) oświadczył jednak, że będzie chciał wystąpić przed sądem. Sędzia Renata Folkman zapowiedziała, że wysłucha oskarżonego na posiedzeniu sądu 12 marca. Wtedy też mają zeznawać ostatni świadkowie, których dotychczas nie udało się przesłuchać.

Do wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic prowadzone przez Sebastiana M. BMW zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn – zginęła na miejscu.

Prowadzący BMW Sebastian M. po wypadku wyjechał z Polski, zanim prokurator zdołał go przesłuchać. Przez Niemcy i Turcję przedostał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie przebywał do maja 2025 r. Wtedy został sprowadzony do Polski na mocy umowy o ekstradycji. Od tego czasu decyzją sądu w Piotrkowie Trybunalskim Sebastian M. przebywa w areszcie tymczasowym.

Sąd zgodził się na ekstradycję Sebastiana M. W Emiratach musiałby zapłacić zadośćuczynienie

Sąd Najwyższy Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) uznał ekstradycję Sebastiana M. do Polski za dopuszczalną. Gdyby do podobnego wypadku doszło w ZEA, sprawca musiałby wypłacić rodzinom ofiar przewidziane w prawie muzułmańskim zadośćuczynienie o równowartości ok. 200 tys. złotych za zabitą osobę.

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia. (PAP)

jus/ joz/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (25)

dodaj komentarz
enthe
To są tak prymitywne bez żadnej finezji chwyty, że wątpię, by to chwyciło przed Sądem.
wnr
kara śmierci powinna być przywrócona
nierzad
pewnie otrzyma grozby rownież w jezyku wegierskim,wiadomo przecież,że Fico i Orban to wrogowie zjednoczonej europy i ruskie onuce.
1a2b
Wzruszające, prawie jak szczegółowo wytłumaczony fakt że ZEA dostałby za to 200k PLN za trupa. Niestety zabił wszystkich więc nie wiadomo dla kogo miałoby być to "odszkodowanie".
chojnak
Najwyższa pora w Polsce zacząć prace nad przywróceniem kary zasadniczej. Najwyższa pora...
logpro
Typ zabił trzy osoby i uciekł, grozi mu 8 lat więzienia…
Kara 8 lat pozbawienia wolności w polskim systemie karnym grozi za poważne przestępstwa, w tym kradzież szczególnie zuchwałą, bezprawne pozbawienie wolności czy zniszczenie/uszkodzenie zabytku.
mkx
Pewnie był pijany lub pod innym wpływem i nie był świadom sytuacji...
1a2b
a gersdorf z konkubentem za skasowanie motocyklisty nawet sprawy w sądzie nie mieli
estepan
Bo on odpowiada za wypadek ze skutkiem śmiertelnym a nie za zabójstwo.

Za każdym razem jak ktoś mówi o wprowadzeniu kary za morderstwo drogowe to odpalają się takie Seby co krzyczą że to zamordyzm i "ograniczanie wolności", wolności do z*******lania
sajetan
Wygląda jak urabianie opinii publicznej i sądu pod wyimaginowane "zagrożenie". To może mniejszą karę biednemu sebkowi, albo w ogóle zrezygnować z kary skoro taki zagrożony ? Co nie ?

Powiązane: Prokuratura na tropie przestępstw

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki