W procesie Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 jego obrończyni poinformowała sąd w Piotrkowie Trybunalskim, że na swój telefon dostała informację o śmierci jej klienta. Sąd wystąpił do aresztu o zabezpieczenie oskarżonego. Sprawa trafi też do prokuratury.


W czwartek, w kolejnym dniu procesu Sebastiana M. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, jego obrońca adwokat Katarzyna Hebda poinformowała sąd, że otrzymała na swój telefon anonimowe informacje w języku słowackim z groźbami pod adresem jej klienta.
– 21 lutego o godz. 9.55 i 9.57 otrzymałam na swój telefon anonimowe informacje z nieznanego numeru, napisane w języku słowackim. Brzmiały: „Dzień dobry. Sebastian M. został powieszony za swoją zbrodnię” – powiedziała adwokat, przekazując sądowi skany tych wiadomości. Zapowiedziała też, że poinformuje o tym policję.
Sędzia Renata Folkman zdecydowała o pilnym przesłaniu do dyrektora aresztu śledczego, w którym przebywa Sebastian M., skanów tych wiadomości tekstowych z prośbą o pilne podjęcie działań w celu wyeliminowania wszelkich zagrożeń dla oskarżonego. Zarządziła też przesłanie informacji o tym do Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim.
Strażacy emocjonalnie o wypadku: Tam już nic nie zrobicie
W przedostatnim dniu przesłuchań świadków w procesie Sebastiana M. przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim zeznawali strażacy z OSP Wodzinek, którzy we wrześniu 2023 r. brali udział w akcji ratowniczej po wypadku na autostradzie A1. BMW prowadzone przez Sebastiana M. zderzyło się tam z Kią. Zginęły trzy osoby jadące tym autem – małżeństwo z pięcioletnim synem.

Tuning na 315 km/h na liczniku. Zeznania o samochodzie Sebastiana M.
Rodziny ofiar wypadku nie chcą kontynuować mediacji ze stroną Sebastiana M. – poinformował we wtorek przed sądem pełnomocnik ofiar adw. Łukasz Kowalski. Tłumaczył, że postawa oskarżonego i jego rodziny nie pomogły w osiągnieciu do tej pory porozumienia.
W emocjonalnych zeznaniach strażacy mówili, że kiedy dotarli na miejsce wypadku, ruch już był zablokowany, a samochód ugaszony.
– Wrak jeszcze parował. Koledzy z OSP w Sierosławiu powiedzieli nam: „tam już nic nie zrobicie”. Widzieliśmy trzy ciała w kabinie auta. Rozstawiliśmy parawan, żeby to wszystko zasłonić. Wszędzie leżały porozrzucane rzeczy – plastiki z auta, ubrania i dziecięce zabawki – zeznawali strażacy.
Sebastian M. miał zeznawać 12 marca
Od początku procesu Sebastian M. milczał, korzystając z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Podczas poprzedniej rozprawy (20 lutego) oświadczył jednak, że będzie chciał wystąpić przed sądem. Sędzia Renata Folkman zapowiedziała, że wysłucha oskarżonego na posiedzeniu sądu 12 marca. Wtedy też mają zeznawać ostatni świadkowie, których dotychczas nie udało się przesłuchać.
Do wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic prowadzone przez Sebastiana M. BMW zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn – zginęła na miejscu.
Prowadzący BMW Sebastian M. po wypadku wyjechał z Polski, zanim prokurator zdołał go przesłuchać. Przez Niemcy i Turcję przedostał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie przebywał do maja 2025 r. Wtedy został sprowadzony do Polski na mocy umowy o ekstradycji. Od tego czasu decyzją sądu w Piotrkowie Trybunalskim Sebastian M. przebywa w areszcie tymczasowym.
Sąd zgodził się na ekstradycję Sebastiana M. W Emiratach musiałby zapłacić zadośćuczynienie
Sąd Najwyższy Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) uznał ekstradycję Sebastiana M. do Polski za dopuszczalną. Gdyby do podobnego wypadku doszło w ZEA, sprawca musiałby wypłacić rodzinom ofiar przewidziane w prawie muzułmańskim zadośćuczynienie o równowartości ok. 200 tys. złotych za zabitą osobę.
Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia. (PAP)
jus/ joz/



























































