Tradycyjne metody kradzieży ładunków odchodzą do lamusa. Poszukiwacze szybkiego zysku coraz częściej korzystają z nowych technologii — już w świecie wirtualnym starają się przechwycić transport. Szacunki mówią, że ofiarami fałszywych przewoźników na giełdach transportowych padła przez pięć lat niemal połowa firm. I choć metoda jest już dobrze znana, nadal jest skuteczna.
Roczne straty z powodu kradzieży towarów z ciężarówek szacuje się w Europie na ponad 8 mld euro. A proceder jest tak sprytny, że przewoźnik często nie może liczyć na pomoc policji. Przestępcy nie zrezygnowali całkowicie z tradycyjnego działania. Nadal europejskie firmy transportowe tracą rocznie miliardy euro w wyniku napadów na kierowców samochodów ciężarowych i na przewożone przez nich ładunki.
Ponad 40 proc. ataków miało miejsce na parkingach dla ciężarówek. Najczęściej złodzieje kradną to, co można najłatwiej sprzedać, czyli sprzęt RTV/ AGD i telekomunikacyjny. Ich łupem padają także papierosy, alkohol, obuwie i markowa odzież. Krajami, w których najczęściej dochodzi do przestępstw przeciw towarowemu transportowi drogowemu, są Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Hiszpania.
— Polska jest dość bezpieczna, jeśli chodzi o kradzież z ciężarówek. Natomiast prawdziwą plagą są u nas wyłudzenia towarów — mówi Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu. Polega to na tym, że oszuści podszywają się pod legalnie działającą firmę, podstawiają swojego tira, na który ładuje się towar z magazynu, samochód odjeżdża i znika.
Czytaj więcej w "Pulsie Biznesu"





























































