Co najmniej kilkadziesiąt milionów euro traci w ciągu tygodnia duże hiszpańskie miasto z powodu restrykcji sanitarnych polegających na ograniczaniu możliwości przemieszczania się mieszkańców - szacują hiszpańskie media.


Według Konfederacji Przedsiębiorców Wspólnoty Autonomicznej Madrytu (CEIM), której analizy publikuje dziennik “El Mundo”, obowiązująca od piątku w 10 miastach tego regionu przymusowa izolacja społeczna doprowadzi lokalny biznes do około 600 mln euro strat tygodniowo.
Władze CEIM wskazują, że największych strat należy się spodziewać szczególnie w branży hotelarskiej oraz gastronomicznej.
Jose, właściciel restauracji działającej w centrum handlowym Islantilla w kurorcie La Antilla, w prowincji Huelva, przyznaje, że choć koronawirus znacznie osłabił wpływy restauratorów, to nie odstraszył od gastronomii.
Zaznaczył, że po pierwszej fali epidemii mieszkańcy Hiszpanii nie przestraszyli się odwiedzania placówek gastronomicznych, a najbardziej dla przedsiębiorców tego sektora bolesne są restrykcje nakazujące przymusową izolację.

“Po całkowitym zamknięciu restauracji w okresie stanu zagrożenia epidemicznego, czyli pomiędzy połową marca a majem, w kolejnych miesiącach udało się nam odzyskać wielu klientów” - powiedział PAP andaluzyjski restaurator.
Tymczasem we wtorek po południu zakaz wychodzenia z domów, z wyjątkiem udania się do pracy, szkoły na zakupy lub do lekarza, ogłosiła andaluzyjska gmina Linares. To drugie po Casariche miasto w Andaluzji, które zdecydowało się na wprowadzenie przymusowej izolacji swoich mieszkańców.
Jak oszacowała we wtorek hiszpańska rozgłośnia RNE do popołudnia w całym kraju restrykcje epidemiczne wprowadziło prawie 600 gmin. Wśród nich jest 37 miast, które zdecydowały się na przymusową izolację społeczną.
Z Huelvy Marcin Zatyka (PAP)
zat/ kib/





























































