Kiedy w niedzielę ogłoszono rozpoczęcie rozmów między Irlandią a przedstawicielami Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wydawało się, że na rynki powrócą dobre nastroje. Premier dublińskiego rządu Brian Cowen oświadczył, iż negocjacje powinny zakończyć się w ciągu kilku tygodni. Analitycy szacują wielkość pomocy na nie więcej niż 100 mld euro.
Optymizm związany w perspektywą rychłego zażegnania irlandzkiego wystarczył jedynie na poniedziałkowy poranek. Później pojawiły się doniesienia o planach irlandzkiej Partii Zielonych, zapowiadającej opuszczenie rządu w styczniu, jako sprzeciw przed planowanymi cięciami budżetowymi. Problemy natury politycznej postawiły pod znakiem zapytania zdolność rządu Briana Cowena do przeprowadzenia niezbędnych reform w kraju.
Nie bez echa przeszły także słowa przedstawiciela agencji ratingowej Moody's Financial Service, zapowiadającego obniżenie oceny irlandzkich obligacji. Taka decyzja zwiększyłaby dodatkowo trudności dublińskiego rządu w pozyskiwaniu finansowania na rynku długu.
Jednocześnie nasiliły się obawy dotyczące pozostałych krajów grupy PIIGS, stojących w obliczu poważnego kryzysu budżetowego. Teraz oczy wszystkich inwestorów zwróciły się na Portugalię, która w ocenie rynków nie cieszy się dużym zaufaniem. Najlepiej świadczy o tym fakt wzrostu kosztu ubezpieczenia długu lizbońskie rządu. Wczoraj portugalskie credit default swaps (CDS) osiągnęły poziom 453 punktów bazowych.
Wtorkowy poranek zelektryzowały doniesienia o wzajemnym ostrzale wojsk Korei Południowej i Północnej. Groźba eskalacji kryzysu w Azji zmniejszył apetyt na ryzyko wśród inwestorów, co przełożyło się na osłabienie euro oraz znaczne umocnienie dolara i franka szwajcarskiego. Koreański konflikt potęguje niepokój związany z kłopotami budżetowymi peryferyjnych krajów strefy euro.
Po 9:20 euro osłabiało się o ponad 0,5 proc. i kosztowało 1,3551 dolara. Euro taniało 0,3 proc. do franka szwajcarskiego oraz funta brytyjskiego.
P.L.






























































