Państwowa agencja informacyjna Korei Północnej nazwała prezydenta USA „czarną małpą” i „mieszańcem”. Na ten rasistowski atak odpowiedział Waszyngton.
W datowanej na 2 maja depeszy krytykującej prezydent Korei Południowej Park Geun Hye, północnokoreańska agencja KCNA stwierdza, że 25 kwietnia zaprosiła ona do swojego kraju „podłą czarną małpę”.
Całą jako pierwszy opisał Joshua Stanton, amerykański bloger zajmujący się Koreą Północną. Następnie w sieci pojawiła się angielska wersja depeszy, nieco tylko łagodniejsza od przetłumaczonej wersji koreańskiej.
- Najlepiej byłoby, gdyby Obama żył z grupą małp w największym na świecie afrykańskim naturalnym zoo i jadł okruchy rzucane mu przez oglądających – stwierdza koreański oryginał.

W koreańskim oryginale Barack Obama został określony również mianem „mieszańca”, „klauna” oraz „postaci przypominającej małpę, podczas gdy rasa ludzka przez miliony lat wyewoluowała”.
Dostało się również samej prezydent Korei Południowej, która otrzymała takie etykietki jak „psychicznie chora”, „stara prostytutka” czy „wariatka”.
W odpowiedzi na depeszę, Biały Dom wydał oświadczenie, w której nazwał północnokoreańską retorykę mianem „szczególnie odrażającej i pozbawionej szacunku”.
Jak zauważa komentujący sprawę "Washington Post", mimo ostrego rasistowskiego ataku na Obamę, władzom Korei Północnej nie przeszkadza utrzymywać relacje z kilkoma państwami Afryki. Sam Kim Dzong Un przyjaźni się także z byłym koszykarzem NBA Dennisem Rodmanem, który kilka miesięcy temu zabrał kilku swoich kolegów z boiska - w większości czarnoskórych - do Korei Północnej, gdzie rozegrali pokazowy mecz.
/mz
































































