Wiosną 2026 roku okupowany obwód ługański mierzy się z potężnym kryzysem gospodarczym i społecznym. Około 1200 górników zostało z dnia na dzień bez pracy po tym, jak w marcu zamknięto trzy kluczowe kopalnie: "Czerwony Partyzant", "Dołżańska-Kapitalna" oraz kopalnię im. J.M. Swierdłowa. Sytuacja ta rzuca światło na znacznie szerszy problem rosyjskiego sektora węglowego oraz fiasko prób reanimacji gospodarki na terytoriach okupowanych.


Finansowa katastrofa "Dońskich Węgli"
Katalizatorem obecnego kryzysu jest upadek rostowskiej firmy Donskie Ugli (Dońskie Węgle), której w 2024 roku przekazano w dzierżawę aż dziesięć ługańskich kopalń. Eksperyment ten szybko okazał się ekonomiczną porażką. Już w 2025 roku firma zwróciła lokalnym władzom siedem z dziesięciu zakładów z powodu całkowitej nierentowności wydobycia.
Liczby obrazujące kondycję spółki są druzgocące. Tylko w 2025 roku Dońskie Węgle wygenerowały stratę netto w wysokości 11,2 mld rubli, a całkowite zadłużenie firmy drastycznie wzrosło, przekraczając 25,7 mld rubli. Na tę kwotę składa się m.in. 13,6 mld rubli pożyczek krótkoterminowych oraz 5,7 mld rubli zobowiązań wobec wierzycieli.
Oprócz tego firma zalega na ponad 99 milionów rubli z podatkami i mierzy się z dziesiątkami pozwów sądowych, w tym z żądaniem zapłaty ponad 1,14 mld rubli ze strony Głównego Zarządu Restrukturyzacji Kopalń (GURSh). W obliczu wstrzymania finansowania przez banki, 25 lutego 2026 roku spółka złożyła wniosek o upadłość. W rezultacie lokalne władze podjęły decyzję o rozwiązaniu umów dzierżawy na trzy ostatnie kopalnie zarządzane przez tego operatora.
Ludzie zostali po prostu wyrzuceni na ulicę. Ani nasz lokalny lider, ani ministerstwo niczego nie wyjaśniają – mówi jeden z górników z kopalni "Czerwony Partyzant".
Makroekonomia bezlitosna dla Donbasu
Problemy inwestora to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Sytuacja ługańskich kopalń jest odzwierciedleniem potężnych barier makroekonomicznych. Przewodniczący Niezależnego Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Węglowego Rosji (Rosugleprof), Iwan Mochnaczuk, wskazuje, że niemal wszystkie kopalnie w tym regionie są po prostu trwale nierentowne.

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź leży w kosztach produkcji i globalnej koniunkturze:
- przewaga kopalń odkrywkowych - wydobycie węgla głębinowego w Donbasie wiąże się z ogromnymi kosztami utrzymania wentylacji, odgazowywania i bezpieczeństwa, podczas gdy surowiec pozyskiwany metodą odkrywkową w rosyjskim Kuzbasie czy na Syberii jest wielokrotnie tańszy. W Rosji zaledwie 20% węgla wydobywa się obecnie metodą podziemną;
- załamanie rynków zbytu - Rosja boryka się ze znacznym profilem nadpodaży węgla. Z powodu sankcji europejski rynek został zamknięty, a przekierowanie eksportu do Azji (głównie Chin i Indii) z regionów zachodnich i południowych jest ekonomicznie nieuzasadnione ze względu na drastycznie rosnące koszty logistyki transportu;
- spadek cen surowca - ceny węgla na rynkach międzynarodowych regularnie spadają – w 2025 roku obniżyły się o 10% w Europie i 20% w Azji, co dodatkowo uderza w rentowność branży.
Społeczne koszty gospodarczych eksperymentów
Załamanie ekonomiczne ma też konsekwencje dla mieszkańców. Górnicy ze wspomnianych trzech kopalń nie otrzymali ani kopiejki wynagrodzenia od grudnia 2025 roku. Choć na papierze naliczono im odprawy i rekompensaty sięgające od 250 tysięcy do nawet 500 tysięcy rubli (od ok. 12 do ok. 24 tys. zł), fizycznie nikt tych pieniędzy nie zobaczył. Spółka zadeklarowała, że spłaci długi wobec pracowników dopiero wtedy, "gdy środki wpłyną na konta firmy" ze sprzedaży zapasów węgla ze wschodnich magazynów, co jednak nie pokrywa całości zobowiązań.
Zwolnieni pracownicy, którzy odrzucili propozycję wyjazdu do wciąż działających kopalń w obwodzie rostowskim (w Rosji), rejestrują się w urzędach pracy, gdzie oferowane są im stanowiska z pensją rzędu 30 tysięcy rubli miesięcznie (ok. 1450 zł). Sytuacja jest szczególnie dramatyczna w przypadku kobiet pracujących dotychczas w sektorze wydobywczym, dla których na lokalnym rynku pracy nie ma obecnie żadnych wakatów.
Firma Donskie Ugli została zarejestrowana w Rostowie nad Donem w 2020 roku. Właścicielami firmy są Witalij Donczenko (5%) i Oleg Kniaziew (95%). Przed utworzeniem Północnego Okręgu Wojskowego firma handlowała węglem w południowej Rosji. W listopadzie ubiegłego roku spółka zwróciła się do Moskwy o 40 miliardów rubli (ok. 1,9 mld zł) pomocy z Narodowego Funduszu Dobrobytu, aby zapobiec zamknięciu kopalń.
red.































































