

Będę wydawać pieniądze na to, by być bliżej obywateli - zadeklarowała premier Ewa Kopacz, pytana we wtorek o koszty wyjazdowych posiedzeń rządu. Dodała, że gdyby nie takie posiedzenia, wielu Polaków nie miałoby szansy porozmawiać z nią i ministrami.

"Są tacy w Polsce, którzy wydają publiczne pieniądze na to, by odgradzać się od obywateli, a ja wydaję pieniądze na to, by być bliżej obywateli" - przekonywała szefowa rządu podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu we Wrocławiu.
Jak podkreśliła, wielu Polaków, z którymi ministrowie rozmawiają podczas wyjazdowych posiedzeń rządu "nie miałoby szansy rozmawiać z ministrem, premierem, nawet wtedy, gdy premierowi chcą +nawtykać+". "Cenię to sobie ponad wszystko" - dodała Kopacz.

"Będę wydawać pieniądze na to, by być bliżej obywateli i przybliżyć władzę do obywateli" - deklarowała premier. Wtorkowe posiedzenie rządu we Wrocławiu to trzecie wyjazdowe posiedzenie; poprzednie odbyły się w Katowicach i Łodzi.
Zobacz także
Kopacz pytana była także o incydent, który miał miejsce w poniedziałek wieczorem. Podczas jednego spotkań we Wrocławiu grupa przeciwników rządu zatrzymała Kopacz. "Pani premier, zatrzyma się pani na chwilę" - zagadnęli. Gdy Kopacz chciała się przywitać z jednym z mężczyzn, ten odparł: "Nie podam pani ręki, bo się wstydzę za panią". "Pani kłamie, tak jak przez 8 lat kłamaliście. Widać w pani oczach, że pani kłamie" - mówił mężczyzna.
"Nie jesteście, naprawdę, ani przez moment dumni z tego kraju?" - pytała z kolei szefowa rządu.
Jedna z kobiet pytała z kolei: "Co tam robiłaś w Moskwie, kłamczucho?". Rozległy się także okrzyki: "złodzieje, złodzieje".
"Oprócz grupy rumuńskich Romów, którzy faktycznie mieli problem, spokojnie rozmawiali i wręczyli mi petycję, była także grupa, która głośno artykułowała swoje niezadowolenie, tak to nazwijmy" - relacjonowała we wtorek szefowa rządu.
Jak podkreśliła, "ci ludzie powinni zrozumieć, że żyją w wolnym kraju i nie muszą się już modlić o wolność dla swojej ojczyzny". "Kiedy mówią: +Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie+, mają tę wolną ojczyznę" - dodała.
"Ja tę wolność przedkładam ponad wszystko" - zaznaczyła Kopacz. Jeśli ludzie dzisiaj mogą przyjść i nakrzyczeć na premiera, na ministrów, to ja ponad wszystko cenię sobie wolność i mówię: niech krzyczą i wytykają premierowi i ministrom" - powiedziała premier.
Jak dodała, "boi się, że, gdy inni będą u władzy (...), to wtedy ta wolność będzie zdecydowanie ograniczona". "Ja to przyjmuję jako coś naturalnego, ponieważ to jest wpisane w wolność i w demokrację" - stwierdziła Kopacz.
Zaznaczyła, że wolałaby, by te rozmowy były mniej emocjonalne, bo "wtedy łatwiej rozwiązywać problemy". Gorzej, kiedy nie ma problemów, a jest chęć wyłącznie mało sympatycznych stwierdzeń, pod adresem rozmówcy - dodała.
"Całe życie rozmawiałam z ludźmi, nie zawsze to były sympatyczne rozmowy, czasami bardzo trudne, jestem do tego przyzwyczajona i nie stanowi to dla mnie problemu" - mówiła Kopacz. Jak oceniła, jeśli podczas tego rodzaju spotkań ma być rozwiązany choć jeden problem, "to warto znieść nawet mało sympatyczne słowa". (PAP)
ajg/ as/ pro/




























































