REKLAMA

Kontrakty terminowe: Jak korzystać z dźwigni finansowej

2004-08-27 07:32
publikacja
2004-08-27 07:32
Większość kierowców korzystała z lewarka, czy to podczas wymiany dziurawej opony, czy innej małej naprawy. Bez tego prostego narzędzia życie byłoby bardzo utrudnione. Okazuje się, że inwestorzy nie gęsi i swoje lewary mają. Dzięki temu mogą bez ponoszenia dodatkowych kosztów znacznie pomnożyć kapitał potrzebny do zawierania transakcji.

W jednej z ofert na rynku kapitałowym można znaleźć informacje, w której oferent wychwala swoje usługi i zaznacza, że swoim klientom udziela darmowego kredytu pod inwestycje na rynku finansowym. Dla wielu osób brzmi to co najmniej dziwnie, ponieważ już na studiach wpaja się do głowy, że nie ma czegoś takiego jak darmowy kredyt - szczególnie, jeśli ogłasza to mała instytucja, której zapewne nie stać na ryzyko powierzania komuś swoich pieniędzy. Reklama ta, choć zaprezentowana w bardzo dziwny sposób, obrazuje pewną prawidłowość na rynkach finansowych, znaną inwestorom od dawna. W Polsce niestety nie jest to możliwe na taką skalę jak ma to miejsce na przykład w USA. Wynika to po części z historii i rozwoju naszego rynku. Czytając książki o gigantach inwestowania możemy znaleźć wiele historii o tym, jak kilkakrotnie pomnażali oni swoje zasoby pieniężne w bardzo krótkim czasie. Nie byłoby to możliwe bez lewarowania, które było i jest wszechobecne na rynkach finansowych.

Co to jest lewarowanie?

Lewarowanie to - mówiąc najprościej - pożyczanie pieniędzy pod inwestycje na rynku finansowym. Jest to stwierdzenie potoczne. Fachowo nazywane jest dzwignią finansową. Jest to narzędzie wykorzystywane przez spekulantów, którzy liczą na szybkie i wysokie zyski oraz firmy, które zabezpieczają swoje pozycje na rynku i dzięki dzwigni finansowej mają możliwość obniżenia zaangażowania kapitału w dane transakcje, a przez to zmniejszenie kosztów. Jeśli przykładowo jesteśmy przekonani, że w najbliższym czasie ceny akcji firmy X wzrosną, to zamiast kupować 1000 akcji możemy nabyć 1 kontrakt, który opiewana na tę samą liczbę akcji. W jakim celu? Za 1 000 akcji przy średniej cenie 20 zł musimy zapłacić 20 000 zł. W tym samym momencie kontrakt na tę samą liczbę akcji, przy depozycie wstępnym na poziomie 10 proc., będzie wymagał zaangażowania środków o wartości tylko 2 000 zł. Zaangażowanie kapitału zmniejsza się więc o 90 proc. Najciekawsze jest jednak to, że jeśli w założonym czasie akcje wzrosną o 5 proc. do ceny 21 zł, to posiadając akcje teoretycznie zarobiliśmy 1 000 zł, a mając kontrakt na akcje zarobiliśmy 1000 zł. Wynika to z faktu, że kontrakt opiewa na tę samą ilość akcji i wzrost na rynku akcji powoduje zazwyczaj taki sam wzrost na rynku kontraktów. Należy jednak zwrócić uwagę na to, że akcje i kontrakty są notowane oddzielnie, przez co ich ceny mogą się różnić. Jest to efekt postrzegania przez inwestorów danego instrumentu, jego perspektyw wzrostu lub spadku. Jeśli cena kontraktu jest niższa niż wynikałoby to z ceny instrumentu bazowego (takiego, który przyjmuje się do tworzenia kontraktu), to mówi się, że baza jest ujemna, co świadczy to o tym, że inwestorzy spodziewają się spadku wartości danego instrumentu. Niewątpliwą zaletą kontraktów jest też to, że możemy zarówno kupować, jak i sprzedawać kontrakt, co zastępuje tak zwaną krótką sprzedaż akcji, która nie zawsze jest możliwa. Na takiej transakcji osiągniemy zysk, jeśli cena instrumentu spadnie.

Polskie lewarowanie

W Polsce możemy korzystać z tego udogodnienia inwestując na Giełdzie Papierów Wartościowych na kontraktach. Notowane są tam kontrakty na akcje, indeksy oraz waluty. W najbliższym czasie GPW ma zamiar umożliwić obrót także kontraktami na obligacje. Wszystkie te instrumenty nabywa się z zastosowaniem dźwigni finansowej, z tym, że różnej w zależności od instrumentu bazowego. Generalnie wysokość depozytu wstępnego zależy od bezpieczeństwa danego instrumentu, mierzonego amplitudą wahań kursu. Im większe ryzyko, tym wyższy depozyt jest potrzebny do kupna kontraktu. Depozyt wstępny osiąga najniższe wartości dla dolara i euro, gdzie wartość depozytu wstępnego wynosi odpowiednio 2 i 2,5 proc. Jest to największa dzwignia finansowa, ponieważ aby kupić 10 000 USD wystarczy tylko ok. 750 zł. Należy jednak pamiętać, że spadek kursu dolara do złotego o ok 2 proc. spowoduje stratę całej zainwestowanej kwoty. Niestety, kontrakty na waluty nie cieszą się zbyt dużą popularnością i w związku z tym nie jest to zbyt dobry instrument do spekulacji i hedgingu, ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że nie będziemy mogli go kupić lub sprzedać po satysfakcjonującej nas cenie. Na GPW jest niestety tylko jeden taki instrument, którym możemy bardzo aktywnie spekulować. Jest to kontrakt na indeks WIG 20. Średni obrót na tym instrumencie to ok. 17 tys. Warto też zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy depozytem wstępnym a zabezpieczającym. W pierwszym przypadku jest to depozyt, który wnosimy, aby dany kontrakt kupić bądź sprzedać, natomiast depozyt zabezpieczający jest to minimalna wartość, jaką może osiągnąć depozyt w przypadku, jeśli rynek pokieruje się w inną stronę niż przewidywaliśmy. W takiej sytuacji dom maklerski powiadomi o konieczności uzupełnienia depozytu, a jeśli inwestor tego nie zrobi, jego pozycja zostanie zamknięta, po cenie rynkowej.

Kontrakt na:SkrótDepozyt wstępny

(w proc.)
Depozyt zabezpieczający

(w proc.)
Dzwignia finansowaLiczba jednostek przypadająca na kontrakt
WIG20FW206,404,6016:1
TechwigFTEC6,204,4016,1:1
MIDWIGFMID5,303,8018,9:1
USDFUSD2,80235,7:110000
EURFEUR3,102,2032,3:110000
AgoraFAGO11,2088,9:1200
BPH PBKFBPH96,4011,1:150
BREFBRE13,209,407,6:1100
BZ WBKFBZW10,907,809,2:1100
ElektrimFELE43,1030,802,3:1300
KGHMFKGH10,907,809,2:1500
MilleniumFMIL18,5013,205,4:13000
PekaoFPEO96,4011,1:1100
PKN OrlenFPKN7,805,6012,8:1500
ProkomFPKM11,508,208,7:1100
TP SAFTPS7,305,2013,7:1500


Źródło: Bossa.pl, GPW, obliczenia własne

Inwestycje walutowe

Waluty są narzędziem, które jest często wykorzystywane jako lokata kapitału. Ze szczególną sytuacją mamy do czynienia w Polsce i krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Przez prawie 50 lat władze „uczyły” Polaków, że jedynym pewnym środkiem lokowania kapitału jest zielona waluta. Nadal informacja ta jest zakodowana w świadomości Polaków, którzy często wymieniają złote na dolary. Teraz, kiedy nasza gospodarka rozwija się szybko, coraz więcej zagranicznych przedsiębiorstw decyduje się na inwestycje w Polsce. Nasz kraj jest coraz lepiej postrzegany na polu ekonomicznym i politycznym. Spowodowało to, że złoty zaczyna się umacniać i w ostatnich latach po raz pierwszy od dawna okazało się, że na dolarze można było sporo stracić. Jest to naturalna sytuacja znana od wielu lat w rozwiniętych gospodarkach na całym świecie, że kursy walut zmieniają się, podlegając siłom podaży i popytu.

Na walutach można zarobić, ale też stracić. Powinien o tym wiedzieć każdy, kto chce w ten sposób lokować swoje oszczędności. Najlepiej to widać na przykładzie ostatnich lat. Kurs euro w stosunku do złotego po najniższych notowaniach w czerwcu 2001 r., kiedy za jedno euro płacono 3,34, wzrósł do poziomu 4,94 zł w marcu tego roku. Oznacza to, że jeśli kupilibyśmy wtedy euro zarobilibyśmy prawie 50 proc. To satysfakcjonujący wynik, szczególnie w stosunku do lokat bankowych, ponieważ w skali roku daje on stopę zwrotu na poziomie 14 proc. Należy jednak zwrócić uwagę, że aby osiągnąć taki wynik należałoby popisać się nie lada wyczuciem rynku i kupić po najniższej cenie, a sprzedać po najwyższej. Mało jest osób, które to potrafią. Inaczej wygląda sytuacja z walutą amerykańską. W październiku 2000 r. kurs dolara osiągnął szczyt notując 4,73 zł za dolara. Od tego czasu nasza waluta stale się umacnia w stosunku do dolara. Ostatnio za dolara płacimy ok. 3,60 i nikt nie potrafi wskazać, kiedy spadek wartości waluty amerykańskiej zostanie zahamowany. Bilans takiej inwestycji wykazałby ok. 24-proc. stratę.

Lewarowanie walut

Inwestowanie małych kwot nie przynosi znacznych zysków, ponieważ jeśli uwzględnimy marżę kantoru czy banku okaże się, że w krótkim czasie niewiele zostanie nam nawet z zyskownej transakcji. Dla przykładu, kiedy kurs dolara wzrośnie ku naszej uciesze o 20 gr, to jeśli kupiliśmy walutę w kantorze osiągnęliśmy zysk w wysokości tylko 10 gr, ponieważ reszta zysku to marża kantoru, a dokładniej różnica w cenie kupna i sprzedaży. Jeśli dokonaliśmy tej samej transakcji w banku, a marża banku wynosi średnio 15 gr - nasz zysk jest jeszcze mniejszy. Mowa oczywiście o małych kwotach, ponieważ jeśli chcielibyśmy zrealizować transakcje o wartości 1 mln dolarów, to marża banku wyniosłaby nie 15 gr a dokładnie 0,3 gr - czyli jak mówią dealerzy 30 pipsów (1 pips to ostatnie miejsc po przecinku w kursie waluty, a kursy na rynku walutowym notowane są z czterema miejscami po przecinku). Obrót znacznymi kwotami to dużo atrakcyjniejsza inwestycja.

Detaliczna wymiana walut za pośrednictwem kantoru czy banku nie wystarcza żądnym szybkich i ryzykownych transakcji spekulantom. Transakcje tej części inwestorów charakteryzują się bardzo krótkim czasem inwestycji - od kilku minut do kilku dni oraz bardzo dużym ryzykiem. Banki zdecydowały się na wsparcie tej części inwestorów i zaoferowały im możliwość z korzystania z dźwigni finansowej. Dzięki lewarowaniu bank zwiększa liczbę klientów i transakcji, ponieważ większa liczba osób może pozwolić sobie na inwestowanie np: 1 mln dolarów. A jak to zrobić? Wystarczy posiadać odpowiedni kapitał. Jaki? To zależy wyłącznie, jakim klientem jesteśmy dla banku, ponieważ od tego zależy jak dużym lewarem możemy grać. Dla przykładu, jeśli mamy możliwość inwestowania lewarem 1:20 to oznacza, że wystarczy jedynie 50 tys. USD, aby wprowadzić na rynek 1 mln USD. Powtórzy się sytuacja z przykładu z rynkiem kapitałowym: osiągamy profity i straty takie, jakbyśmy rzeczywiście inwestowali 1 mln dolarów. Co to oznacza w praktyce? Wyobraźmy sobie sytuację, że mamy 100 tys. USD i jesteśmy pewni, że w najbliższym czasie kurs dolara do złotego będzie rósł. Kupujemy dolary za 360 tys. złotych po kursie 3,6 zł. Po pewnym czasie kurs rośnie do poziomu 3,8 zł. Zamykamy pozycję z zyskiem, który w wypadku tej transakcji wyniósłby 20 tys. zł. Transakcja przyniosła 5,56 proc. zysku, w stosunku do zainwestowanego kapitału. Moglibyśmy zrobić tę samą operację z wykorzystaniem lewarowania. Sumę 360 tys. zł umieszczamy w banku. Wystarczy to na depozyt wstępny pod transakcje o wartości 2 mln USD (360 tys. PLNx5 = 2 mln USD). Zamykamy daną pozycję po kursie 3,8 i osiągamy zysk, nie jak w poprzednim przypadku 20 tys. zł, lecz 100 tys. zł, ponieważ zainwestowaliśmy pięciokrotnie większą sumę dzięki wykorzystaniu dźwigni finansowej. Daje to rentowność na poziomie 27,78 proc. Jednak należy szczególnie zwrócić uwagę, że o ile nie jesteśmy pewni swojej decyzji nie należy ryzykować zbyt wiele, ponieważ w tej samej sytuacji, jeśli kurs zniżkowałby o taką samą kwotę, czyli 20 gr oznaczałoby to, że stracilibyśmy 100 tys. zł z naszego kapitału.

Jak lewarować to lewarować

Jeszcze lepszą ofertę przygotowały platformy forexowe, które coraz aktywniej uczestniczą w rynku walutowym. Oferują one dużo mniejsze wartości transakcji, którymi inwestuje się na rynku. Najmniejszymi transakcje jakimi możemy uczestniczyć w rynku zaczynają się już od 10 tys. dolarów, a nie jak to miało miejsce w przypadku banków - 1 mln dolarów. Dodatkowo oferują taką samą marżę jak banki. Najciekawszym narzędziem na rynku Retail Forex jest jednak lewar. Na początku większość oferowała swoim klientom lewar na poziomie 100:1, a obecnie można spotkać platformy, które oferują dzwignię finansową na poziomie 400:1. Jaki ma to skutek? Jeśli dla przykładu chcemy zainwestować środki na tym rynku w wysokości 100 tys. dolarów to dzięki tej dźwigni wystarczy nam 250 dolarów aby to zrobić. Pozwala to osobom z małym kapitałem spekulować na rynku. Jednak mniejszy kapitał i większy lewar to większe ryzyko i wystarczy bardzo mały ruch, aby wszystko stracić. Ale istnieje także możliwość, że w krótkim czasie kilkakrotnie pomnożymy swój kapitał. Dlatego warto korzystać z dzwigni finansowej, nazywanej lewarem, ale tylko w przypadku jeśli jesteśmy w stanie ponieść odpowiednie ryzyko i jeśli jesteśmy w stanie pogodzić się ze stratę większej części kapitału. Jeśli nie spełniamy tych warunków oznacza to, że lepszą dla nas inwestycją będą instrumenty o niższych, ale za to stałych i systematycznych zyskach.

Damian Stefański

Warszawska Grupa Inwestycyjna S.A.
Źródło:
Tematy
Karta kredytowa nr 1 w Polsce wg plebiscytu Złoty Bankier 2021! RRSO: 7,44%

Karta kredytowa nr 1 w Polsce wg plebiscytu Złoty Bankier 2021! RRSO: 7,44%

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki