REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec samochodów „Made in UE”? Koncerny uciekają do Azji. Polska branża bije na alarm

2026-02-25 06:50
publikacja
2026-02-25 06:50

Koncerny samochodowe chcą w coraz większym stopniu korzystać z komponentów spoza UE, co uderza w europejskie, w tym polskie zakłady - powiedział PAP prezes stowarzyszenia producentów części Tomasz Bęben. Wskazał, że auto „made in UE” powinno składać się w co najmniej 75 proc. z części europejskich.

Koniec samochodów „Made in UE”? Koncerny uciekają do Azji. Polska branża bije na alarm
Koniec samochodów „Made in UE”? Koncerny uciekają do Azji. Polska branża bije na alarm
fot. Fahroni / / Shutterstock

Według szacunków Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych CLEPA do 2030 roku Europa może stracić nawet 350 tys. miejsc pracy w sektorze motoryzacyjnym, a wraz z nimi część swojej „suwerenności” technologicznej, jeżeli nie wprowadzi skutecznych mechanizmów wspierających lokalną wartość dodaną.

Utrzymaniu zdolności produkcyjnych i technologicznych europejskiego przemysłu ma służyć przygotowywany przez Komisję Europejską dokument Industrial Accelerator Act (IAA). Jego celem jest wsparcie strategicznych gałęzi przemysłu zmagających się ze spadkiem popytu, wysokimi cenami energii oraz nierównymi warunkami konkurencji międzynarodowej. W projekcie zaproponowano wprowadzenie minimalnych progów dla komponentów produkowanych lokalnie w projektach finansowanych ze środków publicznych. Dotyczyć ma to sektorów o znaczeniu strategicznym, takich jak produkcja baterii, energetyka wiatrowa i słoneczna, technologie jądrowe oraz sektor motoryzacyjny.

Branża motoryzacyjna postuluje, żeby do IAA wprowadzić zapis stwierdzający, że „europejski” samochód musi się składać z co najmniej 75 proc. komponentów wytworzonych w krajach Unii Europejskiej. Ma to zapobiec sięganiu przez koncerny samochodowe, w tym coraz bardziej obecnych w Europie producentów pojazdów z Chin, po części pochodzące z tzw. krajów niskokosztowych, zamiast z Unii Europejskiej.

- Warto przypomnieć, że przemysł motoryzacyjny to nie tylko koncerny samochodowe, ale przede wszystkim przedsiębiorstwa produkujące części i komponenty, ponieważ odpowiadają one za ok. 75 proc. ostatecznej wartości samochodu. Dlatego w ocenie sektora, to kryterium minimalne wartości jest całkowicie zasadne - powiedział prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych SDCM, członek zarządu CLEPA, Tomasz Bęben.

Ekspert zwrócił uwagę, że producenci części nie tylko dostarczają gotowe komponenty, które są montowane w samochodach, ale też opracowują nowe rozwiązania techniczne i technologiczne.

Wakacje na giełdzie

- Mówiąc wprost, to oni w ogromnym stopniu odpowiadają za postęp w motoryzacji. Europejskiemu przemysłowi grozi więc nie tylko ograniczenie produkcji, ale również bezpowrotna utrata know-how i kompetencji. Jeśli teraz zostaniemy wypchnięci z łańcucha dostaw, szansa na to, że kiedyś wrócimy, będzie iluzoryczna - podkreślił prezes SDCM.

Bęben zauważył, że niezależni producenci dostarczają większość elementów wchodzących w skład podstawowych układów, począwszy od hamulcowego, przez kierowniczy, zawieszenia, chłodzenia, itp.

- Lista elementów produkowanych bezpośrednio przez producentów pojazdów jest znacznie krótsza i mówimy tu głównie o elementach konstrukcyjnych - nadwoziu i podwoziu, elementach wyposażenia wnętrza czy bloku silnika - zauważył Bęben.

Prezes SDCM dodał, że części składowe samochodu pochodzące od zewnętrznych dostawców powstają na podstawie specyfikacji i według zapotrzebowania producenta pojazdu. Następnie są montowane na linii produkcyjnej tworząc finalny produkt, czyli kompletny samochód.

- Dlatego skupienie się wyłącznie na finalnym montażu nie zapewnia realnej wartości dodanej, miejsc pracy, badań i transferu technologii. Według danych branżowych ponad 80 proc. części wykorzystywanych dziś w pojazdach produkowanych w UE i tak pochodzi od europejskich dostawców, więc wprowadzenie progu 75 proc. części produkowanych w UE nie powinno prowadzić do wzrostu cen samochodów - ocenił Bęben.

Według danych SDCM w Polsce działa około 1000 firm zajmujących się produkcją części i podzespołów zarówno montowanych w pojazdach jak i dostarczanych na rynek wtórny. W 2024 r. wartość sprzedana części oraz akcesoriów wyniosła 115 mld zł, z czego blisko połowa została wyeksportowana. Głównymi odbiorcami części pochodzących z Polski są m.in. kraje UE o dobrze rozwiniętym przemyśle motoryzacyjnym. Działające w Polsce zakłady produkujące części motoryzacyjne zapewniają zatrudnienie ponad 145 tysiącom pracowników.

- W ciągu ostatnich dwóch lat z unijnego sektora produkcji części motoryzacyjnych „wyparowało” blisko 104 tys. miejsc pracy, a perspektywy na kolejne lata nie napawają optymizmem. Brak zdecydowanej reakcji na niekorzystne warunki wpływające na konkurencyjność europejskiego przemysłu motoryzacyjnego oraz stabilność łańcuchów dostaw, zwłaszcza wobec utrzymującej się nierównowagi kosztowej na poziomie 15–30 proc. w porównaniu z konkurentami spoza UE, ryzykujemy utratę nawet 23 proc. wartości dodanej w ciągu najbliższych kilku lat. Dla polskiego przemysłu motoryzacyjnego skupionego w znacznej mierze właśnie na produkcji części może to oznaczać stopniowe wypychanie z europejskich łańcuchów dostaw - podkreślił ekspert. (PAP)

gkc/ mmu/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (17)

dodaj komentarz
jas2
Zamiast tanich surowców ze wschodu, mamy drogie surowce z zachodu. Ale, żeby nie było nam zbyt dobrze, zostały dodatkowo opodatkowane podatkiem od emisji CO2.
Czy w ten sposób uda się wygrać konkurencję z Chinami?
nierzad
rzady styropianow doprowadzily nas do tej sytuacji
kartel
I znowu od d..y strony. Nie trzeba tworzyć nowych regulacji jak w komunie tylko znieść te które czynia europejski przemysł niekonkurencyjnym. Głównie Zielony ład
kartel
eurokomuna rozmyslnie nieszcy europę by ją osłabić i oddać w zarząd sowietom. Nie na darmo Merkel była funkcjonariuszką sowieckiej STASI
jan-kowalski
"Utrzymaniu zdolności produkcyjnych i technologicznych europejskiego przemysłu ma służyć przygotowywany przez Komisję Europejską dokument Industrial Accelerator Act (IAA). Jego celem jest wsparcie strategicznych gałęzi przemysłu zmagających się ze spadkiem popytu, wysokimi cenami energii oraz nierównymi warunkami konkurencji "Utrzymaniu zdolności produkcyjnych i technologicznych europejskiego przemysłu ma służyć przygotowywany przez Komisję Europejską dokument Industrial Accelerator Act (IAA). Jego celem jest wsparcie strategicznych gałęzi przemysłu zmagających się ze spadkiem popytu, wysokimi cenami energii oraz nierównymi warunkami konkurencji międzynarodowej.

W projekcie zaproponowano wprowadzenie minimalnych progów dla komponentów produkowanych lokalnie w projektach finansowanych ze środków publicznych."

Nie ma to, jak "bohatersko" walczyć z problemami, które samemu się stworzyło! - dziękujemy ci Łunio.
W dodatku najlepiej metodami administracyjnymi, wprowadzając kolejne limity, nakazy, zakazy i certyfikaty, do kontroli czego potrzebne będą kolejne tysiące urzędników, czyli posłusznych, bo uzależnianych ekonomicznie /pensje etc./, funkcjonariuszy systemu. No klasyczny Parkinson w działaniu...
A wystarczyłoby wycofać się, powiedzmy na początek, z 75% obecnych regulacji pętających biznes w UE (na czele z ETS, ETS2, ESG, CSR oraz polityką socjalną i migracyjną) - ale to oznaczałoby porzucenie chorej zielono-socjalistycznej agendy i przyznanie się do błędu przez obecne elyty. Więc nie ma, co liczyć, że wydarzy się to dobrowolnie.
Więc pozostają 2 opcje:
1) albo czekanie na collaps, z nadzieją na budowanie "od zera" (o ile będzie miał jeszcze kto i z kim budować, bo skład etniczny będzie już wtedy mocno inny),
2) albo rozwiązanie "siłowe" i odsunięcie przyspawanych do koryta obecnych elyt z radykalną przebudową systemu politycznego oraz społeczno-gospodarczego; w tym być może odejściem od "tępej" demokracji (jak w obecnym wydaniu), opartej na głosowaniu powszechnym raz na x-lat. Z punktu widzenia zagwarantowania przestrzegania przez wadzę praw obywatelskich dużo ważniejsze od tego listka figowego jest sprawny wymiar sprawiedliwości, z sądami na czele. Coś na wzór II Cesarstwa Niemieckiego (czy Austro-Węgier), gdy zwykły obywatel (jak ów bodaj piekarz czy kupiec z Poczdamu) mógł spierać się i procesować z samym Kaizerem (i wygrać). Jak bowiem powiedział: "Są jeszcze sądy w Berlinie!".

A teraz niech każdy sobie zada pytanie, czy byłby w stanie powtórzyć to obecnie (w PL czy jakimkolwiek innym kraju UE, czy w ogóle tzw. Zachodu). Raczej mało prawdopodobne - za to mamy co jakiś czas igrzyska dla gawiedzi w postaci wyboru, żeby owa gawiedź (zwana wtedy uczenie "elektoratem") miała iluzję sprawczości i wpływu na rzeczywistość...
kartel
komuna dzielnie walczy z problemami które sama tworzy.
ahmed777
Budować meczety zamiast samochodów najlepiej na tym ue wyjdzie.
pozhoga
Żadne ,,made in eu”: czytam etykiety i sprawdzam w jakim KRAJU coś zostało wyprodukowane. Wszelkie ,,made in eu” omijam szerokim łukiem.
zenonn
Kupując w markecie oglądam kod paskowy. Szukam początku 590.
Znaczy w Polsce jest zarejestrowany oddział globalnej firmy.

Nie ma już nic w Polsce produkowanego lokalnie.
Kartofel? Nasiona światowe, chemikalia światowe.
Oscypek polski? Owca karmiona trawą, nie faszerowana chemikaliami?
zenonn
Jaki wyrób techniczny jest w 100% polski? Kamień do kiszenia kapusty?

Bo już inne nie, np. "polska" Amica.

Amica – aktualny stan (luty 2026)

Własność/kapitał
Amica SA jest spółką giełdową notowaną na GPW. Największy pakiet (ok. 35%) należy do Holding Wronki Sp. z o.o. (kontrolowany przez rodzinę
Jaki wyrób techniczny jest w 100% polski? Kamień do kiszenia kapusty?

Bo już inne nie, np. "polska" Amica.

Amica – aktualny stan (luty 2026)

Własność/kapitał
Amica SA jest spółką giełdową notowaną na GPW. Największy pakiet (ok. 35%) należy do Holding Wronki Sp. z o.o. (kontrolowany przez rodzinę Rutkowskich – Jacek Rutkowski to założyciel i były prezes). Pozostałe udziały to głównie OFE (Allianz, Nationale-Nederlanden) i free float. Nie ma tu zagranicznego koncernu, który przejąłby całość – to nadal polski kapitał kontrolny.
Produkcja
We Wronkach (fabryka Amica) realnie powstają:
kuchnie wolnostojące i do zabudowy
piekarniki elektryczne i gazowe
płyty grzewcze (indukcyjne, gazowe, ceramiczne)
okapy (część modeli)
To jest made in Poland – montaż końcowy, wiele elementów blacharskich, okablowanie, sterowniki, montaż linii produkcyjnej odbywa się lokalnie.
Natomiast:
lodówki, pralki, zmywarki, mikrofalówki → w większości importowane (głównie Turcja, Chiny, czasem inne kraje Azji) od podwykonawców (OEM).
Nawet w „polskich” modelach piekarników/płyt → sporo podzespołów (elektronika, silniki wentylatorów, niektóre elementy grzewcze, wyświetlacze, płyty indukcyjne) pochodzi z Azji (Chiny, Korea, Tajwan) lub Turcji.
To standard w całej branży – nikt nie robi 100% sam.

Powiązane: Motoryzacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki