W niespełna dwa tygodnie akcje Tesli przeceniono o 20 proc. po tym, jak w czerwcu spółka Elona Muska osiągnęła historyczny szczyt notowań. Jeszcze wiosną „motoryzacyjny start-up” z Kalifornii pod względem kapitalizacji przebił Forda i General Motors.
Akcje Tesli zakończyły czwartkową sesję spadkiem o 5,58%, kończąc z ceną 308,83 dolarów. Od historycznego szczytu z 23 czerwca kurs motoryzacyjnej spółki spadł łącznie o 20,2 proc. Dla Amerykanów spadek o ponad 20 proc. od ostatniego szczytu stanowi umowną granicę oddzielającą bessę od korekty.
Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że rok 2017 akcje Tesli zaczynały z ceną niespełna 215 USD. Oznacza to, że ich właściciele wciąż są na sporym plusie i nawet po ostatnich spadkach notują stopę zwrotu blisko 44 proc.
Przeczytaj także
Producent elektrycznych aut jest obecnie wyceniany na 50,7 mld dolarów. To tylko nieco mniej niż General Motors (52,6 mld USD) i więcej niż Ford (44,5 mld USD). Trzy miesiące temu wycena Tesli po raz pierwszy przewyższyła rynkową wartość zarówno Forda jak i GM, mimo że giganci z Detroit produkują i sprzedają 20-krotnie więcej samochodów niż spółka z kalifornijskiego Palo Alto.
Podczas gdy stare koncerny motoryzacyjne zarabiają miliardy dolarów rocznie, Tesla w zeszłym roku wygenerowała 675 mln USD straty netto. Zatem jej monumentalna wycena oparta jest o nadzieje na przyszłe zarobki, a nie na realnie istniejących fundamentach.
Abstrahując od bieżącej wyceny giełdowej, Tesla wchodzi w kluczowy moment działalności. W przyszłym roku firma Elona Muska zamierza zwiększyć sprzedaż do pół miliona aut wobec 76.285 sztuk dostarczonych w 2016 r. W tym tygodniu fabrykę w kalifornijskim Freemont ma opuścić pierwszy egzemplarz Modelu 3, który ma się stać pierwszym masowo produkowanym modelem tesli. Model 3 ma kosztować 35 000 USD i być o połowę tańszy niż produkowany obecnie Model S. Do grudnia Musk zapowiada produkcję 20 000 aut miesięcznie. Plan na sierpień zakłada zaledwie sto sztuk, a na wrzesień 1500 sztuk.
Tyle że na rynku pojawiają się raczej sceptyczne opinie na temat wykonalności założeń produkcyjnych. W drugim kwartale Tesla rozczarowała poziomem produkcji tłumacząc się niewystarczającym poziomem dostaw baterii. Kolejne ciosy spadły na spółkę w tym tygodniu. Volvo zapowiedziało, że od 2019 roku będzie produkowało auta tylko o napędzie elektrycznym bądź hybrydowym. A w czwartek Tesla nie przeszła śpiewająco testów zderzeniowych organizowanych przez amerykańskich ubezpieczycieli. Model S otrzymał jedynie rangę „akceptowalną” w zakresie bezpieczeństwa konstrukcji po testach amerykańskiej agencji IIHS. Do tej pory auta Tesli brylowały w podobnych testach.
Krzysztof Kolany






























































