REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec procedury z art. 7. Von der Leyen: Gratuluję premierowi i Polsce

2024-05-06 11:57, akt.2024-05-06 18:22
publikacja
2024-05-06 11:57
aktualizacja
2024-05-06 18:22
Dodaj Bankier.pl w Google

Komisja Europejska ogłosiła w poniedziałek, że zakończy procedurę z art. 7. przeciwko Polsce. Nastąpi to jednak nie wcześniej niż 21 maja. W ocenie KE nie ma już poważnego zagrożenia dla rządów prawa w Polsce. Szefowa KE Ursula von der Leyen pogratulowała premierowi Donaldowi Tuskowi.

Koniec procedury z art. 7. Von der Leyen: Gratuluję premierowi i Polsce
Koniec procedury z art. 7. Von der Leyen: Gratuluję premierowi i Polsce
fot. Kotenko Yevhen/Ukrinform/ABACA / /  Abaca Press

Informację PAP potwierdziła von der Leyen. Oświadczyła, że w ocenie Komisji procedurę wobec Polski można zamknąć.

"Dziś rozpoczyna się nowy rozdział dla Polski. Uważamy, że po ponad sześciu latach procedurę art. 7 ust. 1 (Traktatu o Unii Europejskiej) można zamknąć. Gratuluję premierowi Donaldowi Tuskowi i jego rządowi tego ważnego przełomu. Jest to wynik ich ciężkiej pracy i zdecydowanych wysiłków na rzecz reform" - podkreśliła.

KE poinformowała w poniedziałek o zamiarze zakończenia procedury, uruchomionej wobec Polski w 2017 r. Prowadzona w jej ramach analiza została sfinalizowana, a jej wyniki są pozytywne - dodano.

Analiza Komisji zostanie przekazana krajom członkowskim. Procedura nie zakończy się przed 21 maja, kiedy obradować będą ministrowie ds. europejskich w ramach Rady UE. To ten właśnie organ zajmował się prowadzeniem procedury, m.in. organizowaniem wysłuchań Polski. Od Rady UE zależało też przejście do następnego etapu - głosowania, które w przypadku jednomyślności groziłoby zawieszeniem części praw kraju członkowskiego. Rada UE działała na wniosek KE, która zwróciła się do krajów członkowskich o uruchomienie procedury w 2017 r. W ostatnich miesiącach, gdy polski rząd zaczął zabiegać o zamknięcie procedury, nie było jasne, kto miałby się tym zająć. Unijni prawnicy uznali ostatecznie, że może to zrobić Komisja, wycofując swój wniosek z Rady UE.

Wakacje na giełdzie

Wiceprzewodnicząca KE odpowiedzialna za praworządność Viera Jourova podczas posiedzenia 21 maja poinformuje ministrów ds. europejskich o zamiarze wycofania wniosku i wyjaśni powody, dla których KE się na to zdecydowała. Według unijnego źródła, potem ma nastąpić oficjalne zakończenie procedury przez Komisję.

KE uznała, że nie ma już "wyraźnego zagrożenia" dla rządów prawa w naszym kraju w rozumieniu art. 7. Traktatu o Unii Europejskiej. Doceniono fakt, że "Polska podjęła szereg legislacyjnych i nielegislacyjnych działań", by odpowiedzieć na wątpliwości związane z niezawisłością sądownictwa - przekazała.

Pytany na konferencji prasowej, co zmieniło się w Polsce, ponieważ de facto żadne zmiany w prawie nie weszły dotąd w życie, rzecznik KE Christian Wigand wskazał, że polski rząd przyznał, że istnieje zagrożenie naruszenia praworządności, przedstawił plan, by mu przeciwdziałać, i zaczął go realizować. "Po raz pierwszy od lat widzimy jasne zobowiązanie Polski do rozwiązania problemów. Widzimy też konkretne kroki mające do tego prowadzić, pierwsze propozycje legislacyjne" - wyjaśnił.

Opinię KE na temat stanu rządów prawa w Polsce zmieniło też to, że polskie władze uznały pierwszeństwo prawa Unii oraz zobowiązały się do wykonania wszystkich wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczących praworządności, w tym niezależności sądów. KE odnotowała też, że Polska przystąpiła do Prokuratury Europejskiej - organu zajmującego się m.in. ściganiem naruszeń środków z unijnego budżetu.

O zakończenie procedury przed wyborami europejskimi 9 czerwca zabiegał polski rząd. W tym celu minister sprawiedliwości Adam Bodnar w lutym przedstawił swój plan w Brukseli. Na plan składa się m.in. ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz projekty ustaw o Trybunale Konstytucyjnym. Minister sprawiedliwości zapowiedział też zmianę przepisów w sprawie Sądu Najwyższego, ustroju sądów powszechnych i rozdzielenia urzędu ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

PiS: uruchomienie art. 7. miało wyłączenie charakter politycznej presji

Wiceprezes PiS Beata Szydło przyznała w rozmowie z PAP, że decyzja KE jej nie dziwi. "Decyzje podejmowane przeciwko Polsce były decyzjami tylko i wyłącznie politycznymi" - powiedziała.

"Pamiętam moje wystąpienie w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, kiedy tłumaczyłam dlaczego pewne reformy przeprowadzamy, i że one są zgodne z tym, co funkcjonuje już od dziesięcioleci w różnych krajach członkowskich. Wszystko to - mogę powiedzieć - dzisiaj się spełniło. Było jasne, że to jest tylko i wyłącznie decyzja polityczna. Nam zarzucano łamanie praworządności tymczasem rząd Donalda Tuska nie zrobił nic, jeśli chodzi o zmianę stanu prawnego, który myśmy wprowadzali, czyli jest tak jak było, i nagle się okazuje, że już magicznie następuje zmiana" - dodała była premier.

Szydło zaznaczyła, że po drodze Donald Tusk zgodził się na decyzje, na których zależało KE, a szczególnie szefowej Komisji Ursuli von der Leyen. "Czyli pakt migracyjny - nie było protestu ze strony polskiej, - Zielony Ład, czy wycofywanie się że strategicznych inwestycji polskich" - wymieniała Szydło.

"Po tych miesiącach słyszymy, że nagle praworządność w Polsce jest, mimo że za naszych czasów stan prawny był dokładnie taki sam. To znaczy, że byliśmy oskarżani niesłusznie o łamanie praworządności" - podsumowała Szydło.

W podobnym tonie wypowiadał się były rzecznik rządu, poseł PiS Piotr Müller. "Decyzja Komisji Europejskiej potwierdza, że uruchomienie procedury art.7 za czasów rządów PiS miało wyłączenie charakter politycznej presji" - powiedział.

Müller zaznaczył, że w Polsce od objęcia rządów przez obecną koalicję przepisy w obszarze sądownictwa nie zmieniły się. "Pomimo tego KE deklaruje cofnięcie swoich działań wyłącznie z powodu zmiany rządu. To kolejny argument, że w UE brakuje przejrzystych zasad funkcjonowania" - ocenił Müller.

 Magdalena Cedro, Rafał Białkowski

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (49)

dodaj komentarz
boguslaw27
HA HA HA HA
I pomyśleć że są idioci którzy to łykają, Brawo Wy.
miketheripper
"
Marek Martynowski stwierdził, że "wycięcie z listy" dwóch osób: radnego sejmiku, regionalnego pełnomocnika sekretarza generalnego PiS na Mazowszu Łukasza Gołębiowskiego oraz radnego sejmiku, dwukrotnego prezydenta Płocka Mirosława Milewskiego, "którzy uzyskali świetne wyniki wyborcze pięć lat temu, jak i
"
Marek Martynowski stwierdził, że "wycięcie z listy" dwóch osób: radnego sejmiku, regionalnego pełnomocnika sekretarza generalnego PiS na Mazowszu Łukasza Gołębiowskiego oraz radnego sejmiku, dwukrotnego prezydenta Płocka Mirosława Milewskiego, "którzy uzyskali świetne wyniki wyborcze pięć lat temu, jak i ułożenie kolejności na liście, było wielkim błędem, bez poszanowania demokratycznych zasad (prawie nikt z kandydatów do sejmiku nie wiedział, z którego miejsca startuje)".

Zaś zrzucenie mnie z pierwszej na drugą pozycję było kłamstwem i napluciem mi w twarz. Wszyscy byli senatorowie PiS-u, którzy nie dostali się w ostatnich wyborach do Senatu RP, startowali z pierwszych miejsc, ja zaś będąc do niedawna dwukrotnie szefem klubu senatorów Prawa i Sprawiedliwości, dostałem miejsce drugie. Pewnie w nagrodę za walkę z nepotyzmem w szeregach PiS-u i wrzucenie do ustawy 'o piątce dla zwierząt' poprawek senackich, które spowodowały odrzucenie ustawy za zbyt duże koszty (poprawki wprowadzały wysokie, wielomiliardowe odszkodowania dla rolników)" - podkreślił.

O sabotazysta sam zrezygnował
miketheripper
"W ocenie Lecha Wałęsy istnieje ryzyko, że Stany Zjednoczone wycofają się z Europy w przypadku wygranej Donalda Trumpa w zbliżających się wyborach parlamentarnych.

- Od 40 lat próbuję przekonać Niemcy, aby przejęły rolę europejskiego przywódcy, ale oni są bardzo niechętni - powiedział były prezydent w rozmowie z "Jylland-
"W ocenie Lecha Wałęsy istnieje ryzyko, że Stany Zjednoczone wycofają się z Europy w przypadku wygranej Donalda Trumpa w zbliżających się wyborach parlamentarnych.

- Od 40 lat próbuję przekonać Niemcy, aby przejęły rolę europejskiego przywódcy, ale oni są bardzo niechętni - powiedział były prezydent w rozmowie z "Jylland-Posten".

miketheripper
Wolność słowa wróciła

"Prawicowy publicysta Rafał Ziemkiewicz został skazany za wpisy na Twitterze, w których obrażał aktywistę LGBT+ Barta Staszewskiego. Właśnie zapadł wyrok pierwszej instancji. Ziemkiewicz zamierza się odwołać."

zoomek
" W ocenie KE nie ma już poważnego zagrożenia dla rządów prawa w Polsce. Szefowa KE Ursula von der Leyen pogratulowała premierowi Donaldowi Tuskowi."
Jprdl.
Ta plaNdemiczna sucz.
Najgorsze $cierwa rządzą światem!
newcommer
Czyli von der leyen sądzi, że Donek nie straci władzy, co jest głupie albo wie, że jak straci to już i tak będzie za późno.
prawda_
Mowi to po tym gdy na zlecenie rzadu policja bezprawnie wtargnela nad ranem do prywatnej posesji bylego ministra sprawiedliwoaci przeszukujac ja bez nakazu sadowego oraz po tym jak naruszono niepisana zasade nietykalnosci palacu prezydenckiego przez policje.
Oczywiscie, nie ma zagrozenia rzadu prawa....
jas2
Przejęli Polskę to przecież teraz nie będą karać sami siebie?
miketheripper
"procedurę z art. 7" - wreszcie, teraz ja uruchamiam przeciwko Polsce procedurę z artykułów 11, 14.a, 16, 18.b,c,d, 23, 27, 32e
miketheripper
Sędzia zwiał , praworządność wróciła?

Powiązane: Reforma sądownictwa czy przejęcie sądów przez PiS?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki