Ponad 150 pracowników traci zatrudnienie w wyniku zamknięcia mleczarni w Myszkowie i Szczekocinach. Choć zakłady miały zostać uratowane przez większe podmioty, fuzje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. W tle likwidacji OSM Myszków toczy się prokuratorskie śledztwo w sprawie malwersacji finansowych, o których związki zawodowe alarmowały jeszcze przed utratą samodzielności przez spółdzielnię.


Działalność produkcyjna w zakładach mleczarskich w Myszkowie i Szczekocinach została zakończona. Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Myszkowie, której historia sięga okresu międzywojennego, przestała istnieć jako samodzielny podmiot. Bezpośrednią przyczyną obecnej sytuacji okazało się niepowodzenie fuzji z Okręgową Spółdzielnią Mleczarską w Łowiczu.
Proces konsolidacji, zapoczątkowany w 2021 roku, miał na celu optymalizację kosztów i poprawę rentowności myszkowskiego zakładu. Analizy ekonomiczne wykazały jednak, że przejęte oddziały generowały straty, których nie udało się zniwelować w ramach nowej struktury organizacyjnej, co doprowadziło zarząd do podjęcia decyzji o likwidacji.
Problemy nie ominęły także spółdzielni przetwórczej "Rokitnianka" w sąsiednich Szczekocinach. Z końcem lipca 2024 roku spółdzielcy zgodzili się na sprzedaż zorganizowanej części majątku, w tym zakładu produkcyjnego w Szczekocinach, spółce Polmlek. Jak przypomina "Gazeta Wyborcza", właściciele Polmleku zadeklarowali, że rolnicy z województw śląskiego i świętokrzyskiego, ponad 500 osób, otrzymają zapłatę za swoje udziały w spółdzielni. Polmlek gwarantował także kontynuację zatrudnienia wszystkim pracownikom. Teraz Grupa Polmlek oficjalnie ogłosiła, że zakład mleczarski w Szczekocinach zakończy działalność produkcyjną.
150 osób bez pracy, jeszcze więcej dostanie rykoszetem
Proces zamykania zakładów w Myszkowie i Szczekocinach wiąże się ze zwolnieniami grupowymi. Redukcja zatrudnienia objęła niemal wszystkich pracowników zatrudnionych w obu oddziałach. Z dniem 31 grudnia 2025 roku pracę straciło 66 osób zatrudnionych w Myszkowie. W przypadku pracowników "Rokitnianki". w Szczekocinach łącznie 88 osób zostanie objętych zwolnieniami grupowymi. Jednocześnie część załogi dostanie propozycję zatrudnienia w innych zakładach Polmleku, m.in. w mleczarni w Końskich w woj. świętokrzyskim.

Likwidacja mleczarni w Muszkowie i Szczekocinach uderza także w ponad 1000 osób współpracujących, w tym dostawców mleka z regionu.
Sytuacja w Myszkowie i Szczekocinach wpisuje się w szerszy kontekst przekształceń w polskim sektorze mleczarskim. Branża mierzy się obecnie z wysokimi kosztami operacyjnymi, w tym cenami energii oraz surowca, co wymusza dalszą centralizację produkcji. Mniejsze jednostki przetwórcze, które nie dysponują odpowiednim stopniem automatyzacji lub szeroką siecią dystrybucji, są sukcesywnie zamykane na rzecz większych i bardziej efektywnych kosztowo centrów produkcyjnych.
Jest też wątek kryminalny w Myszkowie...
W grudniu 2025 r. portal gazetamyszkowska.pl informował, że od maja toczyło się w Prokuraturze Okręgowej postępowanie w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa "przywłaszczenia kwoty dokładnie 680 862 zł przez pracownicę będącą w zakładzie w Myszkowie kasjerką lub księgową". Proceder mógł trwać nawet 20 lat.
Jak się okazuje, jeszcze przed fuzją o tragicznej sytuacji w Myszkowie alarmowała "Solidarność" Przemysłu Mleczarskiego.
Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" Mleczarni w Myszkowie, zanim doszło do połączenia z Łowiczem, wielokrotnie informowała o złej sytuacji i działaniach poprzedniego zarządu. Przykre jest to, że dopiero pod sam koniec samodzielnego funkcjonowania tej mleczarni te sygnały dotarły do Rady Nadzorczej. W mojej ocenie było już wtedy za późno, by uratować mleczarnię jako samodzielny podmiot. Doszło do połączenia z Łowiczem, przy czym ze strony spółdzielni w Łowiczu składano wiele obietnic. Dla członków zakładowej Solidarności oraz pracowników była to nadzieja na utrzymanie zakładu i jego dalsze funkcjonowanie - mówił w rozmowie z portalem Solidarnosc.org Zbigniew Sikorski, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Przemysłu Mleczarskiego, Spirytusowego i Koncentratów Spożywczych NSZZ "S".
Jak informuje częstochowska "Gazeta Wyborcza", po analizie zabezpieczonych dokumentów wszystko wskazuje, że konieczne będzie sporządzenie opinii biegłego z zakresu rachunkowości. Dokumentacja sprawy jest ogromna. Śledztwo jest prowadzone w kierunku podejrzenia przestępstwa przywłaszczenia znacznych środków pieniężnych, w sposób ciągły, zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 10. Jak dotąd nikomu nie postawiono zarzutów.
Oprac. JM





























































