Trwające postępowanie dowodowe ma wyjaśnić, jak i dlaczego państwo oddało targi za bezcen (najpierw zostały one przejęte przez dwóch ówczesnych prezesów za 25 tys. zł, a następnie sprzedane spółce Expocentres Eastern Europe z Nikozji za ponad 20 mln zł).
Śledztwo zaczęło się od interpelacji posła PiS Krzysztofa Mikuły oraz ujawnienia przez „Puls Biznesu” ścieżki utraty przez państwo kontroli nad targami. Tematem zainteresował się też minister skarbu Wojciech Jasiński, jednak jego ocena sytuacji nie jest jeszcze znana.
Spółka MTK powstała w 1992 r. na bazie państwowego majątku Ośrodka Postępu Technicznego specjalizującego się w imprezach wystawienniczych. Do rady nadzorczej weszli wówczas przedstawiciele skarbu państwa oraz katowickich władz samorządowych. Oni to właśnie podjęli w grudniu 1993 r. decyzję o podwyższeniu kapitału zakładowego spółki o 100 proc. oraz zdecydowali o objęciu tych udziałów przez wskazanych przez nich nabywców - Jana Hoppe i Tadeusza Burzca (ówczesnych prezesów). Zapłacili oni za udziały wspomniane 25 tys. zł (po 12,5 tys. zł każdy) przejmując w ten sposób kontrolę nad MTK. W rezultacie Skarb Państwa nie ma dziś wpływu na funkcjonowanie firmy mimo że cały czas jest znaczącym udziałowcem.
Kluczowe będzie wobec tego ustalenie roli przedstawicieli ministerstwa skarbu w radach nadzorczych i na walnych zgromadzeniach.
Z dokumentu prokuratury wynika ponadto, że „wyjaśnienie może ulec znacznemu przedłużeniu z uwagi na fakt, że niektóre z osób, których przesłuchanie jest niezbędne, przebywają aktualnie za granicą”. Mowa chociażby o Tadeuszu Burzcu. Jak jednak zapewnia rzecznik prokuratury Tomasz Tadla, nie oznacza to, że śledztwo utknie w martwym punkcie jeśli podejrzani zza granicy nie wrócą.
Temat najprawdopodobniej nie ujrzałby światła dziennego gdyby nie styczniowa tragedia, która wydarzyła się w jednej z hal MTK.
Źródło: Puls Biznesu, Maria Trepińska – “Prokurator wietrzy przestępstwo”
































































