Giełdowy miliarder Roman Karkosik ogłosił, że zamierza wycofać część swoich spółek z warszawskiego parkietu. Fakt ten na pozór stanowi jedynie odpowiedź na zarzuty ze strony prokuratury. Niewykluczone jednak, że inwestorem kierują jeszcze inne powody.
O akcie oskarżenia ws. manipulacji akcjami spółki Krezus, który Romanowi Karkosikowi postawiła prokuratura, słyszał każdy inwestor, który zagląda do internetu. Nieco w tle tej informacji mógł przejść felieton autorstwa jednego z najbogatszych inwestorów na GPW. Warto do niego wrócić, nie tylko w poszukiwaniu drugiego dna decyzji o wycofaniu się z polskiej giełdy, lecz także interesujących prognoz na najbliższy rok. Tym bardziej, że niektóre z nich (częściowo) materializują się na naszych oczach.
- Zakładam, że dobra koniunktura gospodarcza utrzyma się w przyszłym roku, co by oznaczało, że w naszych portfelach przybędzie pieniędzy. Spodziewam się kontynuacji umacniania złotego do franka, który powinien spaść poniżej 3 zł, dzięki czemu problem frankowiczów w dużym stopniu sam się rozwiąże – napisał Karkosik w felietonie opublikowanym przez „Puls Biznesu”. Miliarder, obok Michała Sołowowa, Leszka Czarneckiego czy Zbigniewa Jakubasa, był jednym z 25 ludzi świata biznesu, którzy swoimi felietonami zapełnili wtorkowy numer dziennika.
Jak na inwestora z długim stażem przystało, Karkosik wykazał się dobrym timingiem. Sukcesywnie taniejący frank właśnie wczoraj zszedł do poziomu, który pozwolił nam ogłosić ”Stało się. Frank tańszy niż przed „czarnym czwartkiem” z 2015 r.”. W takiej sytuacji doprawdy trudno sądzić, że politycy prześcigać będą się w realizacji obietnic złożonym frankowcom tuż po załamaniu rynku sprzed trzech lat (tym bardziej, że już niebawem w trudnej sytuacji może znaleźć się część kredytobiorców zlotowych).
Zapowiadając wycofanie części spółek z GPW, inwestor kontrolujący Boryszew, Alchemię czy Impexmetal, Karkosik zdaje się nie tylko piętnować – jego zdaniem – „represyjne działania” władz, lecz także postępować zgodnie ze swoimi dosyć pesymistycznymi poglądami dotyczącymi kondycji polskiego rynku kapitałowego.

- Niestety, dobra koniunktura gospodarcza nadal nie przekłada się na rynek kapitałowy. Co prawda notowania „ciężkich” spółek biją rekordy, lecz cała reszta pozostaje w tyle. Potrzebne są odważne decyzje, bo niska płynność zabija GPW. Rządzący dekomunizują ulice i debatują, jak się pozbyć Pałacu Kultury i Nauki, a nie potrafią zdecydować się na likwidację tzw. podatku Belki – punktuje Karkosik.
Podsumowanie minionego roku na giełdzie, w którym czarno na białym widać przewagę niektórych dużych spółek nad resztą rynku znajdziesz w artykule „Giełdowe NAJ, czyli hity i kity 2017 roku”.
- Obserwując na bieżąco naszą rzeczywistość zarówno gospodarczą, jak polityczną, dostrzegam wiele podobieństw do roku 2006, a więc okresu bezpośrednio przed wielkim tąpnięciem na rynkach kapitałowych i finansowych. O ile rok 2018 może być jeszcze koniunkturalnie niezły, to następny może być rokiem dużej, a nawet bardzo dużej korekty. Tak więc albo zaaplikujemy sobie odpornościową szczepionkę w formie kolejnych odważnych decyzji wspierających wzrost gospodarczy, albo poddamy się kryzysowi (…) – stwierdza Karkosik. Jak dodaje, premier Mateusz Morawiecki powinien szukać wzorców np. u Zyty Gilowskiej, która za poprzednich rządów PiS obniżyła podatki.
Przeczytaj cały felieton Romana Karkosika „Potrzeba nam odważnych decyzji”.
Wszystkie felietony z serii "Co nas czeka" znajdziesz w specjalnym serwisie „Pulsu Biznesu”>>


























































