Kanada emigracyjnym rajem? „Dała mi prztyczka w nos” [Tam mieszkam]

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Atrakcyjne zarobki, wysoka jakość życia, tolerancja, bezpieczeństwo i piękna natura - często tak postrzega się Kanadę. Ale rozczaruje się ten, kto myśli, że w tym kraju dostaje się wszystko na tacy. – Kanada utemperowała moje wysokie mniemanie o sobie – mówi Polka mieszkająca w Vancouver.

Na finiszu wyborów prezydenckich w USA, wraz z doniesieniami o wygranej Donalda Trumpa w kolejnych stanach, z powodu przeciążenia „padła” strona internetowa urzędu imigracyjnego Kanady. Wizja wygranej kontrowersyjnego polityka wywołała u niektórych Amerykanów zainteresowanie warunkami przenosin do sąsiedniego kraju. Taki krok, w razie wygranej Trumpa, jeszcze w trakcie kampanii wyborczej zapowiedziało zresztą kilka znanych osób. Kiedy Brytyjczycy postanowili o opuszczeniu struktur Unii Europejskiej, internauci rozpoczęli poszukiwanie informacji o tym, jak wyglądałyby przenosiny do Kanady. Jak pokazała analiza Bankier.pl, Kanada od kilkunastu lat jest również jednym z najczęściej wyszukiwanych przez Polaków w Google krajów w kontekście emigracji. Do tego zajmuje wysokie pozycje w globalnych rankingach najlepszych miejsc do życia.

Popularność frazy "move to Canada" (przenosiny do Kanady) w wyszukiwaniach przez google.com w Wielkiej Brytanii - za ostatni rok:

Popularność frazy "move to Canada" w wyszukiwaniach przez google.com w Stanach Zjednoczonych - za ostatni miesiąc:

Dlaczego właśnie ten kraj? – Kanada, tak jak USA, stawia na indywidualizm i silne osobowości, które poprzez ciężką pracę próbują zrealizować swój Canadian Dream – mówi mieszkająca w Vancouver, trzecim co do wielkości zespole miejskim Kanady, Katarzyna Jeziorska. – W Polsce mieliśmy poukładane życie – pisze o sobie na blogu. – Jak sporo polskich  trzydziestolatków skończyliśmy studia magisterskie dzienne, braliśmy udział w wymianach studenckich Erasmus, pracowaliśmy podczas studiów w różnych takich "prackach" studenckich. Po studiach pracowaliśmy w  mniejszych i większych firmach, wzięliśmy kredyt na mieszkanie na warszawskiej Woli, nasze dzieci chodziły do przedszkoli i żłobków, a czasem były z nianią. Płaciliśmy podatki i kupowaliśmy na Allegro i w Lidlu. Mieliśmy (i mamy) rodziny, dobrych przyjaciół, sąsiadów, znajomych, kolegów z pracy. Tak sobie normalnie żyliśmy, jak wielu przed nami i wielu po nas. I wtedy pojawiła się Kanada – opowiada.

Żyjąc w Vancouver, ceni sobie spokój, stabilizację, jakość życia czy warunki zawodowe w branży męża. Ale wyjeżdżając, nie uniknęła błędów, przed którymi teraz przestrzega innych myślących o emigracji za ocean.

Katarzyna Jeziorska
Katarzyna Jeziorska (Archiwum prywatne)

Mieszkanie w Kanadzie

Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl: Na Twitterze wciąż pojawiają się nowe posty z hasłem #DontHave1Million, chociaż od najgłośniejszych internetowych protestów przeciwko wysokim cenom nieruchomości w Kanadzie minęło już półtora roku.

Katarzyna Jeziorska, kanadasienada.pl: Ceny nadal są wysokie. Vancouver stało się przez to „sławne” za sprawą dziewczyny, która rozpoczęła kampanię „nie mam miliona (żeby kupić dom w Vancouver)”.

Śladami 29-letniej Eveline Xia podążyły tłumy, zamieszczając w sieci zdjęcia z tym samym hasłem, swoim wiekiem oraz wykształceniem. Wnioski narzucały się same: młodych i wykształconych – a więc tych, których Kanada teoretycznie potrzebuje - nie stać na swobodne życie w dużych miastach – kupno nieruchomości i założenie rodziny.

Nie ma szansy, żeby osoby, które zarabiają około 50 tys. dolarów rocznie (mniej więcej tyle wynoszą średnie roczne zarobki zwykłego pracownika średniego szczebla, przyjmując, że dolna granica to 30 tys., a górna 80 tys. dolarów), mogły kupić sobie mieszkanie. A w Kanadzie, podobnie jak w Polsce, bardzo chce się mieć nieruchomość na własność. Problemem są nie tylko wysokie ceny, ale i niedostateczna podaż. Nawet gdyby młodzi ludzie zgromadzili wystarczające środki, często nie mieliby z czego wybierać – brakuje mieszkań w obrębie miasta, rozrastają się za to metropolie na przedmieściach.

W czyich rękach są mieszkania w centrum?

Sporo osób inwestuje w nieruchomości. Vancouver to jedyne tak duże miasto Kanady Zachodniej, położone najbliżej Azji jak tylko się da. Znacznie do niego bliżej niż do Toronto, a całą trasę można pokonać w ramach lotu bezpośredniego. Jednym słowem miejsce, gdzie warto inwestować w rynek mieszkaniowy, z czego skwapliwie korzystają obywatele różnych krajów azjatyckich.

Inwestycjom w Vancouver sprzyja też to, że Kanada jest krajem bezpiecznym, z praktycznie zerowym ryzykiem jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego. Jedynym państwem graniczącym z Kanadą są Stany Zjednoczone, które traktują swojego sąsiada z dużą pobłażliwością.

Problemom z kupnem towarzyszą problemy z najmem?

Zależy czego szukasz i jakimi środkami dysponujesz. Można przecież zamieszkać poza miastem i liczyć się z codziennymi dojazdami - wtedy ze znalezieniem nieruchomości nie powinno być kłopotów.

Zasadniczo szukanie mieszkania w Kanadzie, zwłaszcza pierwszego, to dość stresująca sprawa. Obecny rynek jest zdecydowanie przyjazny właścicielom - mogą wybierać wśród najemców, przeprowadzać swoistą rekrutację, prosić o referencje z miejsca pracy czy wcześniejszych mieszkań. Często spotyka się ogłoszenia, że wynajmą mieszkanie tylko osobom bez zwierząt, bez dzieci, a najlepiej dwójce młodych profesjonalistów - profesorów na UBC [Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej - red.].

Rynek psuje też Airbnb - najem krótkoterminowy jest dla właścicieli mieszkań dużo bardziej opłacalny niż wiązanie się na rok czy dłużej umową, podczas której nie można sobie dowolnie podwyższać czynszu. Tymi sprawami zajmują się rządzący miastem i prowincją, więc jest nadzieja na zmiany korzystne dla obywateli.

Jest jeszcze inna sprawa. Poszukując mieszkania w Kanadzie, trzeba myśleć kategoriami, którymi posługują się Kanadyjczycy. A oni nie wyobrażają sobie, że rodzina jak nasza, czyli 2+2, może mieszkać w lokalu w naszym rozumieniu 3-pokojowym, czyli z salonem i dwiema sypialniami – ich zdaniem my się w nim nie pomieścimy. Według Kanadyjczyków, przyzwyczajonych do przestrzeni, to jest mieszkanie dla jednej, góra dwóch osób. Zgodnie z ich standardami rodzina jak nasza powinna mieszkać w domu na przedmieściach, mieszkań z salonem i trzema sypialniami jest na rynku bardzo mało.

 Vancouver
Vancouver (YAY Foto)

U Jeziorskich wygrało polskie czy kanadyjskie podejście?

Mieliśmy szczęście. Udało nam się wynająć mieszkanie od osoby prywatnej, skądinąd sympatycznej Kanadyjki angielskiego pochodzenia.

Mieszkamy w “2 bedroom apartment”, czyli mamy dwie sypialnie (nasza i chłopaków) plus pokój dzienny z jadalnią i wnęką kuchenną. Bardziej niż powierzchnia mieszkania interesowała nas jego lokalizacja. Mieszkamy w dzielnicy Mount Pleasant, stanowiącej część miasta Uptown. Jest położona stosunkowo blisko śródmieścia (mąż czasami udaje się do pracy tam spacerem), ale jednocześnie nie jest tak gęsto zabudowana, nie ma tak wysokich budynków, łatwiej tu o park czy centrum kulturowo-rekreacyjne.

Mamy blisko do szkoły podstawowej, która może nie zajmuje najwyższych miejsc w rankingach, ale jest spokojna i przyjazna dzieciom. I przyjmuje wszystkie maluchy z regionu, co również nie jest takie oczywiste. Sytuacja mieszkaniowa i migracje młodych rodzin powodują, że szkoły w niektórych dzielnicach pękają w szwach, podczas gdy w innych świecą pustkami. W Vancouver nie ma nauczania na zmiany - jeśli więc dziecko nie dostanie się do najbliższej szkoły, niestety trzeba je dowozić do innej.

Ceny wynajmu podobnych mieszkań w tej okolicy zaczynają się od 1900 CAD za miesiąc. Mount Pleasant uważa się za najbardziej hipsterską część Vancouver, na granicy zamożniejszej zachodniej części miasta oraz imigranckich wschodnich osiedli. Trend jest taki, że zachodnie Vancouver się wyludnia, bo młodych ludzi z dziećmi nie stać na wynajęcie tam mieszkania, więc przenoszą się coraz bardziej na wschód.

Czytaj dalej: Praca w Kanadzie

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 2 ~ciepłolubny

Kanada to w większej części 'Amerykańska Syberia'. Zima od października do maja i minus 50 stopni to nie dla mnie.

! Odpowiedz
0 3 ~byleDoWiosny

troche o kanadyjskim "raju":

'We're trying to survive': Struggling Fort Nelson hit with increase in natural gas prices

http://www.cbc.ca/news/canada/british-columbia/we-re-trying-to-survive-struggling-fort-nelson-hit-with-increase-in-natural-gas-prices-1.3883821

! Odpowiedz
0 3 ~tarra

A ja..podziwiam takich ludzi jak autorka bloga. Podziwiam za odwagę w podjęciu decyzji, niezrażanie się niedogodnościami i niedocenieniem zawodowym (jak ktoś w komentarzach napisał- możesz być po psychologii w PL a zarabiać gorzej niż hydraulik).

To jest naprawdę wielka odwaga. Nie wszyscy są przyjaźni, nie wszystko rozumiesz po ENG, czasem są też inne zwyczaje/inna kultura. Wszystko jest wyzwaniem i pewnie nie raz można się poczuć jak stateczek na wielkim oceanie ;-)

Wg mnie nie każdy emigrant jest szczęśliwy, bo nie każdy ma odpowiednie nastawienie i osobowość.. dla tych co wyjechali- wielkie brawa!!!
pozdrawiam polonie z Van! gratuluje konsekwencji w realizacji marzeń

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 13 ~Witold

Mieszkam w Kanadzie od 25 lat, znam kupe polakow, nikt samotny nie jest no chyba ze tak lubi. Jesli skonczyles studia w polsce i chcesz grac magistra tutaj to daleko nie zejedziesz, zaczynsz od podstaw i pniesz sie do nieba jak masz web na karku. Znam ludzi co zarabiaj $20 na godzine i znam co zarabiaja ponad $40. Wszystko zalezy od ciebie ile jestes warty na tutejszym rynku. Jesli skonczyles studia z psychologi z tytulem to mozesz rozwozic pizza za 8 na godzine plus napiwek, a jak jestes elektrykiem i zrobiles kanadyjskie papiery to twoja zona nie bedzie musiala pracowac.

pozdrawiam

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 1 ~Psycholog

Nie rozumiem co chcesz przez to powiedzieć oprócz tego, że wszystko zale3ży czy jest dobrze czy źle oraz co kto przywiózł z Polski (za darmo lub prawie). Jak jest dobrze to jest dobrze, a jak jest źle to wtedy jest źle. No i najważniejsze w tym wszystkim to, ze jak jest źle to tylko twoja/moja wina.

! Odpowiedz
7 1 ~opty

.....sorry,bezpieczna Kanada...ale w razie globalnych konfliktów ,nie ma bezpiecznych miejsc,no a też wezmą cię bracie w kamasze i bron brytyjską królową i imperium.....i inne takie tam Malwiny....Gibraltary.....

! Odpowiedz
2 4 ~Tadek

Dla niezorientowanych - chcialem dodac , ze tak zwana zdrowa zywnosc nie zawsze jest zdrowa, a zakupy od Mennonitowbeda ok 3X drozsze, chyba , ze wybierzesz sie w podroz i kupisz bezposredni na rynku Mennonitow - to mozesz kupic troche taniej

! Odpowiedz
4 5 ~sic

Bełkot.

! Odpowiedz
8 18 ~witek

dramatycznie niska jakość jedzenia, głównie przetworzone GMO. Ciężkie choroby we wczesnym okresie wieku średniego. Mam tam rodzinę to mi przesyłają co nie co na ten temat..

! Odpowiedz
10 11 ~zadowolona

Przesylaja ci "co nie co" Witku, bo nie chca cie tutaj . Miliony ludzi zyje na tej "dramatycznie niskiej jakosci jedzeniu" i zyje . Poza tym jest mnostwo np polskich sklepow, gdzie mozesz kupic zywnosc nie z GMO ale za to przterminowana, w cenie PLN X3 + podatek ( dla porownania we wloskim sklepie kupisz polska zywnosc, duzo swiezsza i tansza ).
W sumie, twoja rodzina ma racje , lepiej dla ciebie jak zostaniesz w polskim raju. Bez ciezkich chorob i z super sluzba zdrowia.
Hahaha !!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl