Kalisz proponuje bezwarunkowy minimalny dochód podstawowy

Propozycję wprowadzenia bezwarunkowego minimalnego dochodu podstawowego, który otrzymywałby każdy obywatel, przedstawił w poniedziałek szef Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska Ryszard Kalisz. "To nie jest inicjatywa populistyczna, ani nieprzemyślana" - przekonywał.

Kalisz - b. poseł SLD kierujący obecnie stowarzyszeniem DWP - powiedział, że w sprawie ustanowienia takiego dochodu została podjęta Europejska Inicjatywa Obywatelska. "Na podstawie Traktatu z Lizbony zainicjowane zostało przez naszych współpracowników z Niemiec działanie na rzecz obywatelskiej inicjatywy dla ustanowienia minimalnego dochodu gwarantowanego" - powiedział polityk. Podkreślił, że on i członkowie DWP zbierają już w tej sprawie podpisy w Polsce i "idzie to bardzo dobrze".

 Czy opłaca się pracować za 1600 zł» Czy opłaca się pracować za 1600 zł?

Europejska Inicjatywa Obywatelska umożliwia mieszkańcom UE zgłaszanie propozycji legislacji. Jeśli w ciągu 12 miesięcy zyskają one poparcie co najmniej miliona osób z siedmiu krajów UE, mogą zaowocować nowymi unijnymi decyzjami, strategiami lub przepisami.

Kalisz pytany ile miałby wynieść w Polsce taki dochód - gdyby został wprowadzony - odparł, że może powiedzieć jedynie szacunkowo, że "musiałby być na poziomie ponad 1000 zł, pewnie między 1000 a 2000". "Na szczęście istnieje Traktat z Lizbony, my takich szacunków we wszystkich krajach UE nie jesteśmy w stanie przeprowadzić. Jak zbierzemy milion podpisów, będzie to musiała zrobić Komisja Europejska i państwa członkowskie, w tym również polski rząd" - dodał.

Podczas konferencji padło pytanie, czy dochód dotyczyłby i osób pracujących, i niepracujących oraz skąd państwo miałoby wziąć pieniądze na realizację tej propozycji. Karolina Nadolska ze stowarzyszenia DWP powiedziała, że bezwarunkowy dochód gwarantowany otrzymywaliby wszyscy obywatele i rezydenci danego kraju. Podkreśliła, że byłoby to "minimum, czyli jakaś podstawa gwarantowana".

 Czy rzeczywiście kosztów pracy nie da się obniżyć» Czy rzeczywiście kosztów pracy nie da się obniżyć?

"Z idei i propozycji ekonomistów, konserwatywnych nawet, wynika, że te pieniądze będą pochodzić z uproszczenia systemu socjalnego i z podwyższenia podatków" - oświadczyła. Stwierdziła też, że "podwyższenie podatków to będzie cena, którą wyższa i średnia klasa będzie płaciła za bezpieczne społeczeństwo".

Według Kalisza "to nie musi wcale zwiększać kosztów, a może nawet obniżyć". "W Polsce mamy w tej chwili nawet 600 tys. urzędników. Według naszych symulacji można by o co najmniej 200 tys. zmniejszyć ilość tych urzędników" - powiedział. Powtórzył także, że minimalny dochód gwarantowany byłby różny w poszczególnych krajach.

Kalisz poinformował też, że on i członkowie jego stowarzyszenia wezmą udział w sobotniej manifestacji w Berlinie na rzecz wprowadzenia bezwarunkowego dochodu gwarantowanego.

Stowarzyszenie Dom Wszystkich Polska Ryszarda Kalisza to jedna z organizacji, które - obok m.in. Ruchu Palikota i Stronnictwa Demokratycznego - są zaangażowane w inicjatywę Europa Plus. Inicjatywa została stworzona m.in. z myślą o wystawieniu wspólnej centrolewicowej listy w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. (PAP)

Komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl
Łukasz Piechowiak

Jak rozdać pieniądze z OFE?

Minimalny dochód podstawowy to hasło, które brzmi pięknie, ale jest niezwykle kosztowne. Budżet państwa nie miałby wówczas najmniejszej szansy na równowagę. Łatwo się dzieli i rozdaje nie swoje pieniądze. Zgodnie z prawem – pensja minimalna w Polsce wynosi nieco ponad 1181 zł.

Gdyby minimalny bezwarunkowy dochód był zbliżony do tej kwoty, to wiele osób zwyczajnie rezygnowałoby z pracy. Byłoby to jak najbardziej logiczne. Myli się ten, kto sądzi, że dzięki temu udałoby się nam szybko podnieść płace. W pierwszej kolejności trzeba by było podnieść podatki i składki w efekcie ludzie zarabialiby mniej niż obecnie. Na takie socjalne prezenty pozwolić mogą sobie państwa, gdzie stopa bezrobocia oscyluje w granicach 5%, a nie 13% tak jak u nas.

Równocześnie minimum socjalne w Polsce jest tylko odrobinę niższe niż wynosi płaca minimalna netto, co i tak dobitnie pokazuje, że wielu ludziom nie opłaca się pracować legalnie, bo zawarte w ich wynagrodzeniach podatki zamiast pomagać im budować własny dobrobyt służą jako marchewka wyborcza dla politycznych populistów.

Wielu ludzi pracuje legalnie „sezonowo”, czyli tylko tak długo, aż wypracują prawo do zasiłku. Następnie przechodzą do szarej strefy na czas pobierania świadczeń z PUP-u. Wprowadzenie bezwarunkowego dochodu minimalnego stan „sezonowy” zamieni w permanentny. Ponadto jest zaproszeniem dla tego sortu emigrantów, których jedynym celem jest wykorzystanie do granic możliwości systemu socjalnego danego kraju. Takie działanie nie służy rynkowi pracy, nie służy finansom publicznym, a przede wszystkim szkodzi obywatelom.

sdd/ son/ jra/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 ~PIS_kradnie

Bardzo dobry pomysł. Minimalny dochód podstawowy powinien w warunkach polskich wynosić około 2000 złotych netto i na pewno nas na to stać. Trzeba pozwalniać darmozjadów z urzędów, zmniejszyć liczbę posłów zlikwidować senat i można co najmniej 200 tysięcy pensji przeznaczyć na minimalny dochód podstawowy. A jeśli się dokładnie przyjrzeć to okaże się że można zaoszczędzić milion pensji. Dodatkowo należy obniżyć uposażenie posłów do poziomu przeciętnego wynagrodzenia czyli około 4400 złotych brutto, a i tak będzie chętnych na jedno miejsce 20 lub więcej. Poseł na służyć narodowi a nie okradać ten naród. Podobnie należy obniżyć pensje prezydenta do 1,5-krotności przeciętnego wynagrodzenia, premier powinien otrzymywać 130 % przeciętnego wynagrodzenia, ministrowie 120 % przeciętnego wynagrodzenia a wiceministrowie 110 % przeciętnego wynagrodzenia. a to dopiero wierzchołek góry lodowej, można wygospodarować więcej pieniędzy niż potrzeba na minimalny dochód podstawowy na poziomie 2000 złotych netto. Nasz kraj stać bez żadnych oszczędności i podnoszenia podatków nawet na 3000 złotych netto.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~pog

To może nie być aż taki zły pomysł... ale przy okazji trzeba zlikwidować zasiłki dla bezrobotnych.
Jeżeli BDP będzie wynosił powiedzmy 1200 to banda nierobów co nie chce pracować nadal nie będzie pracować, tu się nic nie zmieni, może nawet przybędzie takich...
Ale alternatywą dla tych 1200 będzie 2000zł przy płacy minimalnej (1200 wciąż dostaje, a do tego jeszcze 800 z minimalnej - bo pewnie tyle zostanie po podniesieniu podatków)

Moim zdaniem większość ludzi uzna, że będzie opłacało się pracować aby dorobić, nawet jeśli nie będą to wielkie pieniądze.

Szacuję, że ja na tym stracę, bo dodatkowe podatki przerosną u mnie dodatkową kasę... Ale gdyby tak dołożyć do tego to co teraz kombinują szwajcarzy: że nikt w firmie nie może zarabiać więcej niż 12-krotność najniższej płacy w tej samej spółce... U nas to oczywiście musiałby się do tego wliczać wszelkie premie, bo wiadomo jak by one działały inaczej :)
Ciekawe jaki byłby efekt :>

Ciekawe tez jakie byłyby koszty tego...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Dociekliwy

Pisze Pan "Równocześnie minimum socjalne w Polsce jest tylko odrobinę niższe niż wynosi płaca minimalna netto..." - zapominając, że minimalna płaca (zgodnie z przyjętym w UE standardem) ma wystarczyć na utrzymanie pracownika i jego rodziny o strukturze M+K+2D. Oznacza to, że wysokość tej płacy powinna być równa co najmniej 3379.- zł. NETTO !!! Takie bowiem było minimum socjalne w 2012 roku! "Drobna" różnica prawda?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 1 ~BDP

A Pan główny ekonomista Bankier.pl swoją wiedzę o Bezwarunkowym Dochodzie Podstawowym czerpał z....?
Jeśli wysokość pensji minimalnej w Polsce wynosi 1181 zł. i jest zbliżona do minimum socjalnego to nie jest to argument przeciw BDP ,a raczej za podniesieniem minimalnego wynagrodzenia.
Przed kolejną druzgoczącą krytyką, aby nie wykazać całkowitej ignorancji, proponowałbym zapoznać się z działaniami które jest Pan uprzejmy krytykować.
Ja również niezbyt wysoko cenie sobie Juliet Rhys-Williams i Miltona Friedmana / jednych z twórców idei Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego/, ale żeby zaraz nazywać ich populistami?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~edrek33

A tak Panie Główny Ekonomisto....Trzeba zacząć zbliżać się do normalności,a to niestety kosztuje i ci co mają na kilka pokoleń,niech się podzielą troszeczkę z biedotą,która zasuwa na milionowe wynagrodzenia. Ta minimalna płaca to pewnie dla Pana wysokość dniówki,ale po wypowiedzi widać,że nie wiele Pana obchodzi z czego ludzie pobierający taką pensję żyją.A prawda jest taka,że co mogą to dokradają,łapią byle jaką pracę na czarno,by związać koniec z końcem.Pan tu farmazony wali,że nie ma skąd pieniędzy wziąść.Pieniądze są....tylko się z nimi podzielcie,a jak nie to dodrukujcie,,,obawy nie ma,że będą puste półki.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~anka

Włosy się jeżą na głowie, kiedy czytam takie komentarze. Niestety, pan Piechowiak ma rację. Realizacja tego typu pomysłu niesamowicie obciążyłaby budżet i spowodowałaby tylko większy kryzys. To całkowicie logiczne, szkoda, że niektórzy tego nie dostrzegają.

Jeśli ktoś ma do wyboru: zarobić uczciwie 1000 zł zasuwając po 8h dziennie, albo dostać ten 1000 zł nic nie robiąc, to co wybierze? W większości przypadków tą drugą opcję, bo po co robić, skoro można się wylegiwać na kanapie, a efekt będzie ten sam?

W dodatku od razu zapowiadana jest podwyżka podatków, które już w tej chwili są wysokie. W sumie płacimy już podatki w wysokości około 70% tego, co zarabiamy. Nic dziwnego, że ludzie nie mają za co żyć i czego odkładać na starość, skoro państwo zabiera im 70% zarobków - dając w zamian coraz mniej.

Efekt proponowanych zmian jest bardzo prosty do przewidzenia: więcej osób zrezygnuje z pracy w ogóle, bądź przeniesie się do szarej strefy, bo nie będzie im się opłacało pracować legalnie za wynagrodzenie zbliżone do minimum krajowego, zaś tym, którym jeszcze chce się pracować, nałoży się większe obciążenia. W efekcie czeka nas:
(1) kolejna fala emigracji osób nadmiernie obciążonych fiskalnie - tym razem poza UE, aby nie sięgnęły ich takie socjalistyczne pomysły,
(2) napływ osób spoza UE, które liczą na kasę bez konieczności podejmowania pracy,
(3) coraz większy wzrost podatków, aby zrównoważyć odpływ siły roboczej CHCĄCEJ jeszcze pracować,
(4) ogromna rzesza bezrobotnych, a wkrótce długotrwale bezrobotnych, którzy już nie wrócą na rynek pracy, bo najpierw nie będzie im się opłacało, a póżniej nikt ich nie będzie chciał zatrudnić z powodu długiej przerwy w pracy.

System proponowany przez p. Kalisza byłby też potwornie niewychowawczy. To już jawny powrót do pomysłów rodem z PRLu ("czy się stoi, czy się leży..."), do którego nam już naprawdę blisko. Powiedz mi, Kolego, kto będzie dbał o swoje wykształcenie, jeśli będzie miał gwarancję, że jakieś tam minimalne pieniądze zawsze dostanie? Kto będzie podnosić kwalifikacje? Ilu ludzi w ogóle zechce cokolwiek zrobić w życiu? Ten system wyprodukuje nam pokolenie ludzi, którzy nie będą potrafili wziąć odpowiedzialności za swoje życie. A zagłosują za nim inni, którzy także tego nie potrafią, a których obecny system socjalny już zdążył w taki sposób wychować.

Nie zrozum mnie źle, nie mam nic przeciwko osobom biednym. Sama zarabiam niewiele ponad minimum krajowe i wiem, jak ciężko się żyje. Owszem, bywa, że do pierwszego nie starcza. Ale teraz jeszcze jest choć trochę motywacji, żeby bardziej się postarać, dać coś od siebie i faktycznie zapracować na to, co się dostaje, zamiast czekać jak żebrak na 1000 zł jałmużny "która się należy".

A Friedmana się nie czepiajcie. Zapominacie chyba, że proponował On przede wszystkim system wolnorynkowy, niskie podatki i mocno ograniczone w swoich kompetencjach państwo, za to znacznie więcej władzy na szczeblu lokalnym. Warunki zupełnie różne od tego, co mamy obecnie w kraju (i całej UE). U nas przeciez nie ma prawdziwego kapitalizmu - i nigdy tak naprawdę nie było. Owszem, używa się tego określenia, a jakże... ale jeśli przyjrzeć się definicji kapitalizmu i temu, co się w kraju dzieje, to naprawdę mamy socjalizm, PRL bis, jak to piszą niektórzy... System, w którym propozycja kolejnego rozdawnictwa tylko pogorszy sytuację.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~BDP odpowiada ~anka

Niestety, a może na szczęście Pan Piechowiak niema racji.
Ziemia jest płaska, gdyby było inaczej, ludzie by z niej spadali - "To całkowicie logiczne, szkoda, że niektórzy tego nie dostrzegają."
Nie wiem skąd wzięła Pani 70% podatków - ale zastanawia mnie dlaczego Polacy tak chętnie emigrują do państw gdzie podatki są wyższe od tych w Polsce.

A emigranci zaleją EU aby patrzeć jak obywatele UE posiadający prawo do Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego leżą do góry brzuchem objadając się kajzerką z kefirem ? / BDP ma zapewnić minimum socjalne więc na kawior i szampana niema co liczyć/
Mógłbym tak jeszcze długo wykazywać pewne braki logiczne i brak wiedzy na temat BDP.
Mam nadzieję że gdy dowie się pani więcej na temat Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego, zmieni Pani swoją opinie na ten temat. Informacje takie można uzyskać wpisując na FB "Bezwarunkowy Dochód Podstawowy"

Nie czepiam się Friedmana tylko nie rozumiem dlaczego twierdzi Pani że ten sam pomysł wygłoszony przez Friedmana jest wolnorynkowy i kapitalistyczny, a gdy mówi to Poseł Kalisz jest rozdawnictwem i powrotem do PRL'u ?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~anka odpowiada ~BDP

Ludziom w dzisiejszych czasach wydaje się, że dobrobyt pochodzi z dotacji i "darmochy" od państwa, a to przecież bujda na resorach! Dlaczego Chiny obecnie się rozwijają w zawrotnym, jak na warunki UE, tempie ~7%, a cała UE średnio może z 2% wyciąga? Bo w Chinach ludzie pracują, a władze przymykają oko na drobną działalność w szarej strefie (polecam posłuchać, co mówią Polacy, mieszkający w Chinach). A w UE rozdaje się zasiłki dla bezrobotnych, tłamsi wolną przedsiębiorczość (zwłaszcza drobną, na której najwięcej zyskują i ludzie i państwowy budżet) masą regulacji i oczekuje się, że ludzie będą oddawać państwu coraz więcej kasy, żeby ratować stale dziurawe budżety.

Każdemu wydaje się, że jak państwo "da zasiłki", zapewni pracę, "darmową" opiekę zdrowotną, edukację, itp., to będzie się tak wspaniale wszystkim żyło. Już to przerabialiśmy i widzimy, jakie są tego skutki. Powiększająca się stale dziura budżetowa, politycy obiecujący gruszki na wierzbie, byle tylko wygrać nastepne wybory, i masy ludzi, żebrzących "Pan da, Pan da..." o dotacje, zasiłki, pomoc, zamiast wziać się do roboty i przyjąć odpowiedzialność za swoją sytuację materialną. Tych naprawdę potrzebujących jest garstka w porównaniu z tymi, którzy mogliby pracować.

A pracy nie powinno "zapewniać" państwo, tylko ludzie sami powinni sobie stworzyć miejsca pracy. Wystarczyłoby obniżyć podatki, podwyższyć kwotę wolną (co pomogłoby głównie najsłabiej zarabiającym), usunąć zbędne regulacje prawne, dające przewagę dużym koncernom, a drobny biznes rozkwitnie, dając pracę tym mniej zaradnym. Pomijam kwestię prawa pracy, które mi - nisko opłacanemu pracownikowi - bardziej utrudnia życie, niż w czymkolwiek pomaga. Większość przepisów prawa pracy powinna wylądować w koszu. Osobiście byłoby dla mnie ideałem, gdybym mogła indywidualnie dogadać się z pracodawcą co do warunków zatrudnienia, zamiast wybierać spośród kilku zaledwie, w dodatku marnych, opcji, predefiniowanych przez urzędników.

To aż takie proste! Tylko nikt na górze się na to rozwiązanie nie zdecyduje, ponieważ wymagałoby ograniczenia biurokracji (czytaj: mniej posad dla swoich), ograniczenia kontroli państwa nad każdym aspektem życia obywateli i rezygnacji z ogromnej części przywilejów.

Skąd 70% podatek? Przecież nie liczy się tylko PIT! Proszę sobie dodać składki ZUSowskie (płacone przymusowo, czyli de facto podatek), akcyzę, VAT, cła importowe i CIT z działalności (płatne w cenie każdego zakupionego produktu/usługi), oraz inne przymusowe opłaty, jak chociażby abonament RTV, podatek za psa, opłaty parkingowe, zasilające budżety miast, itp.

Co do Friedmana, podoba mi się Jego sposób rozumowania, chociaż, niestety, niektóre z Jego pomysłów stanowią kompromis na rzecz socjalistów - i ten akurat pomysł też do takich należy (nigdzie nie twierdziłam, że jest on wolnorynkowy i kapitalistyczny, wręcz przeciwnie!). Miałam jednak na myśli to, że Friedman przedstawia w miarę pełny obraz funkcjonowania państwa kapitalistycznego i nie można jednego Jego pomysłu rozważać w oderwaniu od reszty, jedynie jako całość.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~bez_emocji

Czytałem. Chodzi o przestrzeń do robotyzacji procesów produkcji w krajach rozwiniętych, i konkurencyjne uderzenie w tanią siłę roboczą Azji.
Obecnie te pieniądze i tak przejadają pracownicy budżetowi.

! Odpowiedz
0 0 ~socjalizm

Panie Kalisz, takie rozwiązanie już w Polsce było, pamięta Pan? "Czy się stoi czy się leży, dwa tysiące się należy." Socjalizm to nie jest dobra droga dla Polski.

! Odpowiedz

Kalendarium przedsiębiorcy

  • Podatnicy podatku akcyzowego rozliczają akcyzę.

    Rozliczenie podatku od towarów i usług za poprzedni miesiąc - VAT 7.

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.