Od wielu lat mówi się o tym, że polski system ubezpieczeń społecznych rolników jest nierentowny, wręcz nieuczciwy. Mówi się dużo, ale nic się z tym nie robi. Na utrzymaniu KRUS-u (Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego) jest 1,3 miliona ludzi, którzy z państwowej kasy w pierwszym kwartale 2011 roku otrzymali 3,39 mld zł.
W 2011 roku budżet KRUS-u wynosi 16,5 mld zł, z tego tylko 1,4 mld zł pochodzi ze składek wpłacanych przez rolników. Reszta, czyli 15 mld zł, pochodzi z podatków płaconych przez wszystkich Polaków. Dotacja do KRUS-u stanowi ponad 4,5% wydatków budżetowych państwa.
Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego wypłaca świadczenia dla 1,34 mln ludzi posiadających status rolnika. Z tego emerytury otrzymuje 1,08 mln osób, a renty 273 tys. osób. Liczba płatników składek w marcu wynosiła 1,15 mln. Emerytura i renta podstawowa wynosi 728 zł.
Wysokość składek na ubezpieczenie społeczne rolników zależy od wielu czynników. Głównym jest wielkość gospodarstwa rolnego oraz to, czy rolnik prowadzi pozarolniczą działalność gospodarczą, czyli firmę. Rolnik prowadzący tylko gospodarstwo rolne o powierzchni do 50 ha płaci składkę w wysokości 345 zł kwartalnie. Nie ma znaczenia jego przychód, więc w teorii może mieć całe gospodarstwo „pod szkłem” i generować kilka milionów złotych zysku rocznie. Nie zmienia to jednak faktu, że wysokość składki w zależności od powierzchni gospodarstwa waha się od 345 zł do 1395 zł kwartalnie. Informacje na temat wysokości składek do KRUS-u znajdują się tutaj.
| Wybrane wydatki KRUS-u na rzecz ludności | Plan na 2011 rok |
| Emerytury rolne | 10,8 mld zł |
| Renty rolne | 2,5 mld zł |
| Zasiłki pogrzebowe | 276 mln zł |
| Pozostałe świadczenia | 630 mln zł |
| Składki na ubezpieczenia zdrowotne finansowane z budżetu państwa | 1,8 mld zł |
Co interesujące, osoby prowadzące w zasadzie tylko pozarolniczą działalność gospodarczą, czyli normalną firmę, i równocześnie posiadające 1-2 ha ziemi, dalej muszą wpłacać na ubezpieczenia społeczne tylko 564 zł. Więcej na ten temat w artykule Ile nas kosztuje KRUS?
300 tys. zł inwestycji na jedno miejsce pracy
Zdaniem ministra gospodarki to dobry wynik. Stąd propozycja bezterminowego przedłużenia funkcjonowanie SSE, zorganizowania podobnych terenów inwestycyjnych w każdej gminie oraz rozszerzenia formuły funkcjonowania stref na klastrowe i technologiczne. Obecnie w Polsce działa 14 stref ekonomicznych, które łącznie zajmują 11 tys. ha. Na pytania dotyczące korzyści płynących z inwestycji w SSE oraz sposobie ich funkcjonowania odpowiadał Artur Malec, prezes Kostrzyńsko-słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
Firmy, które decydują się na rozpoczęcie działalności lub inwestycje na terenie SSE zyskują dzięki ulgom podatkowym. Jest ona przyznawana w formie zwolnienia od podatku dochodowego. Do końca 2011 roku, łączna wielkość zwolnień z tego tytułu osiągnęła poziom 8,2 mld zł, czyli 11% wartości poniesionych inwestycji.
MG powiadomiło, że dzięki SSE powstało 250 tys. miejsc pracy. Z kolei wartość poniesionych inwestycji przekroczyła 75 mld zł. Z prostej arytmetyki wynika, że na każde 300 tys. zł zainwestowanych w strefie, powstawało dokładnie 1 miejsce pracy. To strasznie kosztowna forma walki z bezrobociem. Niemniej nie wolno zapominać, że wokół SSE powstają firmy, które „żyją dzięki strefom” - punkty usługowe, gastronomiczne, firmy dostawcze, informatyczne, itd. W zasadzie to one są największym sukcesem SSE. Więcej na ten temat w artykule 300 tys. zł inwestycji na 1 miejsce pracy.
Polacy dobrze oceniają sytuację gospodarczą kraju
CBOS sprawdziło, jak obywatele państw Grupy Wyszehradzkiej (Węgier, Polski, Słowacji i Czech) oceniają sytuację gospodarczą swoich krajów oraz gospodarstw domowych. Niestety 37% badanych Polaków stwierdziło, że sytuacja gospodarcza kraju jest zła. Co interesujące w Polsce odnotowano najwyższy odsetek osób, które twierdzą, że kondycja ekonomiczna państwa jest dobra - aż 20%. W Czechach odsetek ten był dwa razy mniejszy, na Słowacji 4 razy, a na Węgrzech aż 10 razy. W tym ostatnim kraju, aż 74% badanych ocenia sytuację gospodarczą kraju za złą.

Źródło: CBOS
Z danych zebranych przez CBOS wynika, że mieszkańcy państw Grupy Wyszehradzkiej najczęściej określają sytuację swoich gospodarstw domowych jako przeciętną – od 50% na Słowacji do 42% na Węgrzech. Jednak najwięcej, bo 39% pozytywnych odpowiedzi udzielili polscy respondenci. Najmniej było ich na Węgrzech, bo tylko 10%. Z kolei na Słowacji i w Czechach odpowiednio 17% i 34%. Więcej na ten temat w artykule Polacy lepiej oceniają sytuację gospodarczą kraju.
Bankier.pl





























































