"Widzimy ponad 50-proc. prawdopodobieństwo, że Lotos może nie przetrwać w obecnej strukturze, a w takiej sytuacji posiadacze akcji mogą stracić większość lub całość swoich pieniędzy" - napisano w raporcie UniCredit z 21 listopada.
"Teoretycznie Lotos może zbankrutować, ale rząd nie pozwoli mu umrzeć. Mniejszościowi akcjonariusze nie powinni z tym jednak wiązać wielkich nadziei. Banki, z zastawami na całości aktywów, będą miały pierwszeństwo" - napisał Rethy.
"Uważamy, że zastrzyk gotówki z rządu jest nieprawdopodobny. Może jednak przybyć rycerz na białym koniu. Czy po latach starań przejmie go za darmo PKN Orlen? (po przejęciu całości zadłużenia)" - dodał.
"Teoretycznie Lotos ma dostęp do około 2,1 mld USD linii kredytowej, zabezpieczonej na obecnych i przyszłych aktywach rafineryjnych. Obecnie dług netto spółki wynosi +zaledwie+ 2,2 mld zł, ale spodziewamy się, że wzrośnie do 5,5 mld zł w 2011-12 roku" - napisał Rethy w raporcie UniCredit.
"2008 rok będzie bardzo słaby, praktycznie bez zysku netto, gdyż straty wzrosną w czwartym kwartale. Spodziewamy się niewielkich zysków w latach 2009-11, ale jakiekolwiek zaburzenia makro mogą zagrozić zyskom" - napisał.
Rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) Łukasz Dajnowicz powiedział w poniedziałek PAP, że KNF analizuje "sprawę raportu UniCredit i przebieg notowań pod kątem ewentualnej manipulacji kursem Lotosu".
"Sprawdzamy również zgodność postępowania UniCredit z przepisami dotyczącymi rekomendacji" - dodał Dajnowicz.
Rzecznik ministerstwa skarbu Maciej Wewiór powiedział w poniedziałek PAP, że resort nie będzie komentował raportu Unicredit.
Źródło: PAP
Zobacz więcej:
Grupa Lotos: Sugestie UniCredit dot. możliwości bankructwa spółki są bezpodstawne
Eksperci: Lotosowi nie zagraża bankructwo
Pawlak: Obniżenie ceny akcji Lotosu do zera to ewenement na skalę światową




























































