Od czasu wybuchu kryzysu finansowego w Stanach Zjednoczonych, a następnie nadejścia kryzysu finansów publicznych w strefie euro, europejskie banki przeżywają ciężkie czasy. Przez ponad pięć lat kryzysowej zawieruchy upadły systemy bankowe w Irlandii i Islandii. Brytyjskie banki przetrwały tylko dzięki rządowej pomocy. Grecki system bankowy, podobnie jak portugalski, przetrwanie zawdzięcza jedynie pomocy krajów strefy euro. Rozkładu hiszpańskiego systemu bankowego nie zatrzymała rządowa pomoc, gdyż wsparcia o wartości 100 mld euro musiały udzielić także europejskie rządy.
| »Komisja Europejska ogłosiła projekt nowego nadzoru |
Skup obligacji rządowych w ramach OMT, zapowiedziany ostatnio przez Europejski Bank Centralny, wcześniejszy podobny program SMP, a także dwie tury LTRO były ukierunkowane na uratowanie europejskiego sektora bankowego przed katastrofą. Tylko w ramach LTRO do systemu bankowego wpompowano ponad bilion euro.
Nieskuteczne są też zasady zarządzania ryzykiem opracowane przez Komitet Bazylejski. Fundamenty kryzysu były budowane w czasach funkcjonowania reguł Basel I. Nadejście zawieruchy zbiegło się z wprowadzeniem najświeższych regulacji Basel II, które szybko doczekały się rewizji. Teraz przyszła pora na zasady Basel III, które będą implementowane w kolejnych latach. Lecz one również nie dotykają źródła problemów sektora bankowego, przez co nie pozwalają oczekiwać nagłego uzdrowienia sytuacji.
Polski sektor wygląda lepiej
![]() | » Europejskie problemy polskiej gospodarki |
| »Ministerstwo Finansów: popieramy działania stabilizujące sytuację w strefie euro |
Nie można jednak zapominać, że polski sektor bankowy nie jest wolny od problemów, wśród których najwięcej niepokoju budzi rynek nieruchomości. Wartość kredytów mieszkaniowych przekroczyła już 300 mld złotych, co stanowi jedną piątą polskiego produktu krajowego brutto. Perspektywa spadających cen mieszkań oraz pogorszenia sytuacji na rynku pracy niesie ze sobą ryzyko pogorszenia portfela. Ponadto normalizacja polityki pieniężnej w Szwajcarii, oznaczająca wyższe stopy procentowe i droższego franka, to nieuniknione niebezpieczeństwo znaczącego wzrostu raty kredytu. Tym samym solidny na razie portfel kredytów walutowych także ulegnie erozji.
KNF na posterunku
Komisja Nadzoru Finansowego dostrzega jednak zagrożenia i podejmuje działania zmierzające do przezwyciężenia tych trudności. Na pierwszym miejscu należy wskazać nacisk na pozyskanie długoterminowego finansowania przez banki. Ponadto KNF zaleca, aby kredytodawcy zamiast wypłacania dywidend akcjonariuszom przeznaczali zyski na powiększenie kapitałów. Nadzór skutecznie zamknął też kwestię kredytów walutowych.

Źródło: Bankier.pl
Równocześnie KNF wyręcza Radę Polityki Pieniężnej w chłodzeniu akcji kredytowej. Chociaż RPP utrzymuje zbyt niskie stopy procentowe, to kolejne rekomendacje nadzoru znacząco utrudniają wzięcie kredytu osobom bez odpowiednich dochodów i zabezpieczenia. Także na tym polu nadzorowi należy się pochwała.
Rzut oka na europejski krajobraz bankowy, który wygląda jak pogorzelisko, oraz na polski sektor notujący najwyższe zyski w historii, nie pozostawia złudzeń dotyczących skuteczności nadzoru. To europejskie banki powinny grzecznie poprosić KNF o objęcie ich nadzorem, a nie odwrotnie.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl































































