Zdaniem prezesa Jukosu, jeśli komornicy zlicytują największe zakłady naftowe firmy, Jugańskneftgaz, odpowiedzialne za 60% produkcji koncernu, spółka praktycznie przestanie istnieć. Taki obrót sprawy grozi także wywołaniem zamieszania na rynku paliwowym.
Aby ratować spółkę, która jest winna rosyjskiemu fiskusowi 3,4 mld dolarów, Michaił Chodorkowski, który jest głównym akcjonariuszem Jukosu zapowiedział, że zgodzi się objęcie funkcji przewodniczącego rady nadzorczej spółki przez przedstawiciela rządu.
Spółka poinformowała inwestorów w komunikacie, że robi wszystko, aby spłacić swoje długi wobec fiskusa. Jednak jak na razie działania te nie przynoszą żadnych pozytywnych rezultatów. Tymczasem spółka potrzebuje na swoją bieżącą działalność 1,7 mld dolarów miesięcznie.
Na nowe informacje ze spółki inwestorzy zareagowali wyprzedażą akcji koncernu. Kurs Jukosu spadł dziś do poziomu 5,3 dolara, najniższego od dwóch i pół roku.
M.D.


























































