Dodatkowo w piątek grupa mniejszościowych udziałowców spółki złożyła w sądzie w Nowym Jorku pozew przeciwko zarządowi i właścicielowi, a także audytorowi spółki - firmie PricewaterhouseCoopers.
Jednak to nie powyższe zdarzenia bezpośrednio wpłynęły na wzrost ceny ropy. Istnieją bowiem poważne obawy, że Jukos zmniejszy eksport tego surowca. Agencja Reutersa zaalarmowała, że już po 10 lipca wielkość eksportu ropy przez Jukos może ulec drastycznej redukcji. W tym dniu tracą ważność umowy z rosyjskim monopolistą, należącym do państwa firmą Transnieft, która jest właścicielem ogromnej większości rosyjskich ropociągów. Ze względu na to, że Jukos ma zamrożone aktywa, firma nie jest w stanie sfinansować nowej umowy.
Jak informuje Reuters, Jukos nie będzie mógł eksportować od 400 do 700 tys. baryłek na dobę (0,5-0,8 % całego światowego wydobycia)!
Giełdy w poniedziałek, w związku z powyższymi rewelacjami, zareagowały wzrostem ceny ropy, gdzie baryłka ropy Brent w kontraktach na siepień podrożała o 2 proc. do 36,54 USD. Pewne obawy ma też Polski Koncern Naftowy Orlen, mimo ubezpieczonych wszelkich dostaw.




























































