Sejm odrzucił w czwartek wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Posłowie PiS zarzucali jej pogłębienie kryzysu w ochronie zdrowia. Premier zaznaczył, że podjęła się trudnego zadania. Sama szefowa MZ oceniła, że wniosek to nie akt troski o pacjenta, tylko partyjna kalkulacja.


Za wyrażeniem wotum zagłosowało 212 posłów, w tym wszyscy obecni na sali posłowie PiS i Konfederacji. Przeciw wotum nieufności było 238 posłów koalicji - 155 z KO, 32 z PSL-TD, 20 z Lewicy, 13 z Polski2050, 15 Centrum i 3 posłów niezrzeszonych.
Wniosek o odwołanie minister zdrowia złożyli posłowie PiS, zarzucając szefowej MZ m.in., że nie przedstawiła żadnej spójnej strategii naprawy ochrony zdrowia wobec pogarszającej się sytuacji.
Posłanka Katarzyna Sójka (PiS), uzasadniając wniosek w Sejmie powiedziała, że polityka Jolanty Sobierańskiej-Grendy to „zimna, wyrachowana, biurokratyczna znieczulica". Dodała, że pierwszy raz w historii Polski rząd będzie dopłacał szpitalom za to, że będą się likwidować oraz że resort „proponuje szpitalom bonusy na likwidację oddziałów”.
– Chcecie płacić przez dwa lata 50 proc. ryczałtu szpitalom za to, że się zamykają, i że nie ma tego oddziału, i że przestają leczyć ludzi – oświadczyła Sójka.
Nazwała to cichą prywatyzacją, która odbywa się przez „finansowe głodzenie publicznych szpitali”. - Jednocześnie bezdusznie wypycha pani cierpiących, schorowanych pacjentów do prywatnego sektora – powiedziała posłanka PiS. – Czas zatrzymać ten nieludzki eksperyment – zaapelowała do posłów.

Premier Donald Tusk, broniąc minister zdrowia, podkreślił, że Jolanta Sobierańska-Grenda podjęła się trudnego zadania, bo „w ochronie zdrowia zadania są wyłącznie trudne”. Szef rządu zaznaczył, że „nie ma takiej ilości środków, która wystarczy na skuteczne, szybkie, natychmiastowe leczenie wszystkich przypadków”. - Polska nie jest tutaj wyjątkiem - powiedział Tusk.
Premier przekazał, że szefowa MZ powiedziała mu, że nie będzie traktowała przestrzeni, w jakiej przyszło jej działać, jako pola politycznej bitwy. - Jej pierwszym pytaniem było: czy mogę pójść do prezydenta Nawrockiego zapytać o pole współpracy? Bo nie chcę konfrontacji, tylko chcę jakichś znaków nadziei, że nie będzie weta wtedy, kiedy proponujemy coś sensownego - powiedział premier.
Tusk przyznał, że na ochronę zdrowia potrzeba więcej środków, ale „należy uszanować fakty”. - W 2019 r. na ochronę zdrowia (...) wydaliście wówczas jako władza 102 mld zł, a my w 2025 r., a więc sześć lat później grubo ponad dwa razy więcej (...) 236 mld zł - podkreślił Tusk.
Podkreślił, że w budżecie trudno będzie znaleźć dodatkowe pieniądze w sytuacji, w której potrzebne jest 5 proc. PKB na obronę, zbrojenia, polską armię i bezpieczeństwo. - Tych wydatków nie zredukujemy, ale mamy świadomość, że to są rekordowe wydatki w skali Europy - powiedział premier. Dodał, że należy działać w realiach, jakie daje dzisiejsze prawo oraz mądrzej wydawać pieniądze, które są do dyspozycji.
Odnosząc się do zarzutów opozycji minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda powiedziała, że do miejsca, w którym jest doprowadziły ją „misja, odwaga i zaufanie”. Zaznaczyła, że nie jest „człowiekiem znikąd”, lecz pracuje w systemie ochrony zdrowia od ponad 20 lat.
- Widziałam cierpiącego pacjenta, lekarzy, pielęgniarki, personel medyczny - wypalony zawodowo, zmęczony. Widziałam szpitale, które dźwigały się z ciężkich problemów, podejmując odważne decyzje restrukturyzacyjne. Widziałam menadżerów, którzy 24 godziny na dobę zarządzali szpitalami - wymieniała Sobierańska-Grenda. Wskazała, że „ci wszyscy ludzie” czekają na odważne decyzje dotyczące publicznego systemu ochrony zdrowia.
Oceniła, że do przeprowadzenia reform potrzebna jest odwaga polityczna. - Ja tę odwagę mam - dodała.
Sobierańska-Grenda zauważyła, że w uzasadnieniu wniosku o wotum nieufności jest dużo emocji i polityki, ale mało uczciwej analizy. - Dzisiejsze wotum (...) nie jest aktem troski o pacjentów. To troska polityczna (...) i partyjna kalkulacja - zaznaczyła.
Powiedziała, że przez lata nie wprowadzono stabilnego modelu finasowania ochrony zdrowia, pomimo, że „składka zdrowotna przestała spełniać swoją funkcje”.
Sobierańska-Grenda odnosiła się także m.in do tematu ograniczeń badań obrazowych. - Nie ma mojej zgody na kłamanie bez opamiętania. Jaka zaćma została limitowana? Jakie badania profilaktyczne zostały ograniczone? Czy państwo naprawdę odróżniacie badania profilaktyczne od diagnostyki? Na profilaktykę Narodowy Fundusz Zdrowia przeznaczył w tym roku 664 mln zł, o 10 procent więcej niż w zeszłym roku. Żadne badania profilaktyczne, z pełną odpowiedzialnością o tym mówię, nie zostały ograniczone - podkreśliła.
Minister zdrowia zaapelowała o zakończenie politycznych igrzysk wokół zdrowia. - Nie ma mojej zgody (...) na straszenie pacjentów. (...) Nie ma mojej zgody na leczenie populizmem. I nie ma mojej zgody na dalsze utrzymywanie chaosu w systemie ochrony zdrowia - zaznaczyła.
W obronie szefowej resortu wypowiadali się posłowie KO, PSL i Polski 2050. Wioleta Tomczak z Polski 2050 podkreśliła, że wniosek o wotum nieufności powinien być oceniany w oparciu o fakty, a nie polityczne emocje. - Ochrona zdrowia to jeden z najtrudniejszych obszarów funkcjonowania państwa - dodała.
Radosław Lubczyk z PSL podkreślił, że minister zdrowia zna realne problemy pacjentów, a dzięki temu potrafi ocenić aktualne potrzeby systemu ochrony zdrowia.
Natomiast poseł Konfederacji Witold Tumanowicz w wystąpieniu klubowym zarzucił szefowej MZ brak nadzoru „nad wszystkim, co ważne”. - Polska opieka zdrowotna jest w zapaści i dogorywa na oddziale intensywnej opieki medycznej pod respiratorem. Minister Sobierańska-Grenda odpowiada dziś za ten OIOM i nie robi nic, żeby wyleczyć opiekę zdrowotną - powiedział Tumanowicz.
Krytycznie o szefowej MZ mówili także posłowie z koła Razem. Zarzucali jej m.in. brak pomysłu na znowelizowanie budżetu ochrony zdrowia, które pozwoliłoby „zasypać dziurę 20 mld zł”. Marcelina Zawisza z tego koła podkreśliła, że skutki kryzysu w ochronie zdrowia odczuwają pacjenci. Zawisza także wypłacanie połowy ryczałtu za zamykane odziały określiła jako "prywatyzację systemu ochrony zdrowia".
- Bo kto zaciera ręce na te zmiany, które proponuje pani minister? (...) Wszystkie te „luksy”, te „medy”, wszystkie te prywatne placówki, które teraz po prostu przejmują wszystkich tych pacjentów i za wyciągnięciem pieniędzy z ich kieszeni będą budować swoje bogactwo - stwierdziła.
W budżecie NFZ na 2026 r., wynoszącym 221 mld zł, jest luka sięgająca według ostatnich szacunków 18 mld zł. Od 1 kwietnia NFZ ograniczył finansowanie niektórych badań diagnostycznych, co w 2026 r. ma przynieść 625 mln zł oszczędności.
Sejm wyraża wotum nieufności wobec ministra większością ustawowej liczby głosów. (PAP)
kra/ pak/ mgw/ iżu/ ksc/ kub/ kkr/ agz/ ktl/




























































