Rząd Argentyny zakazał w czwartek akredytowanym dziennikarzom wstępu do Różowego Domu, czyli pałacu prezydenckiego w Buenos Aires. Jako powód podał obawy o „nielegalne szpiegostwo” oraz śledztwo w sprawie domniemanej rosyjskiej kampanii wpływu w lokalnych mediach.


Dostęp wszystkich dziennikarzy do budynku za pomocą systemu skanowania linii papilarnych został wyłączony zapobiegawczo, w związku ze skargą agencji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo prezydenta na „nielegalne szpiegostwo” – napisał w serwisie X rzecznik prezydenta Javier Lanari.
„Jedynym celem jest zagwarantowanie bezpieczeństwa narodowego” – zapewnił.
Argentyńskie media zwróciły uwagę, że decyzję ogłoszono na kilka godzin przed planowanym spotkaniem prezydenta Javiera Mileia z amerykańskim przedsiębiorcą Peterem Thielem, współzałożycielem firm PayPal i Palantir, znanym z poparcia dla prezydenta USA Donalda Trumpa.
Milei, sojusznik Trumpa, znany z używania niewybrednego języka pod adresem nieprzychylnych mu mediów, zamieścił w środę w serwisie X zdjęcia dwojga dziennikarzy argentyńskiej telewizji TN, określając ich jako „odrażające śmieci”.

Dzień wcześniej rząd, za pośrednictwem agencji chroniącej prezydenta, oskarżył tych dziennikarzy o „nielegalne szpiegostwo”. Powodem było wyemitowanie w jednym z materiałów nagrań z wnętrza pałacu prezydenckiego.
Uzasadniając zakaz wstępu do Różowego Domu, rząd wskazał również na śledztwo w sprawie domniemanej rosyjskiej kampanii wpływu – przekazał dziennik „La Nacion”. Miała ona polegać na publikacji w kilku argentyńskich mediach fake newsów, by zdyskredytować rząd Mileia w 2024 roku.(PAP)
wia/ mal/

























































