Sprawa sięga lata ubiegłego roku, kiedy to minister skarbu Jacek Socha rozpoczął walkę o odzyskanie wpływów przez Skarb Państwa w PKN Orlen. Jan Kulczyk miał wtedy bowiem dość duże wpływy w spółce, mimo, że posiadał tylko nieco ponad 5% akcji PKN. Akcjonariusze spółki odwołali wtedy niemal całą radę nadzorczą PKN, wraz z jej przewodniczącym Janem Wagą, uznawanym za prawą rękę Kulczyka. W odpowiedzi spółka Bengodi Finance zaskarżyła w sądzie uchwałę powołującą do rady nadzorczej Jacka Bartkiewicza. Sąd przyznał rację zarzutom stawianym przez BF, że wybór stanowił naruszenie ustawy antykorupcyjnej, bowiem Bartkiewicz pełnił jednocześnie funkcję prezesa Banku Gospodarki Żywnościowej. W efekcie uznał wybór Bartkiewicza do rady za nieważny.
Teraz Jan Kulczyk będzie mógł starać się o odszkodowanie za ewentualne decyzje rady, które zaszkodziły jego interesom, a w których głos Bartkiewicza był decydujący. Na razie nie wiadomo jednak ilu uchwał rady może to dotyczyć. Z nieoficjalnych informacji wynika, że może to dotyczyć tylko kilku przypadków.
„O nieważności uchwał, i to każdej osobno, musiałby postanowić sąd. Dopiero później spółki Jana Kulczyka mogą się domagać przywrócenia sytuacji sprzed głosowania lub odszkodowania” – taką opinię prawnika związanego ze sprawą cytuje „Gazeta Wyborcza”. PKN Orlen mógłby zabezpieczyć się przed zarzutami Kulczyka powtarzając sporne głosowanie bez obecności Bartkiewicza.
Aby nie dawać Kulczykowi podstaw do zaskarżania kolejnych uchwał rady nadzorczej PKN, posiedzenia rady będą zwoływane przez zastępcę Bartkiewicza – Andrzeja Olechowskiego. A sam Bartkiewicz ma nie brać udziału w głosowaniach.
M.D.
Na podstawie: „Gazeta Wyborcza”
Dariusz Malinowski, „Pyrrusowe zwycięstwo Kulczyka”




























































