Jak nie stracić pieniędzy na ściganiu dłużnika?

Na zatory płatnicze uskarża się 66 proc. przedsiębiorców z małych i średnich przedsiębiorstw. Stało się niemal normą - zwłaszcza w działalności firm budowlanych - że podwykonawcy muszą błagać o należne im pieniądze. Sprawa w polskich sądach trwa średnio 1000 dni. Jednak niewielkie firmy, które mają niedużą liczbę dłużników, rzadko korzystały dotychczas z możliwości odzyskania długów, jaką daje na przykład Krajowy Rejestr Długów.

Powód jest prosty - aby umieścić dłużnika w rejestrze, konieczne jest podpisanie stałej umowy abonamentowej. To dodatkowe koszty dla kogoś, kto i tak już ma często problemy z płynnością finansową z powodu nierzetelnych kontrahentów.

Od niedawna małe firmy mogą skorzystać z dodatkowej możliwości odzyskania od dłużników zaległych należności. Krajowy Rejestr Długów przygotował dla tej grupy przedsiębiorstw specjalną propozycję.

- We współpracy z firmą windykacyjną Kaczmarski Inkasso proponujemy takim przedsiębiorcom podpisanie jednorazowej umowy, która przewiduje pobranie opłaty za umieszczenie dłużnika w rejestrze dopiero wówczas, gdy odda on pieniądze - wyjaśnia Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Przedsiębiorca, który zechce skorzystać z takiej formy odzyskania długów, wnosi tylko niewielką jednorazową opłatę, która zostanie obniżona o połowę, jeśli zdecyduje się umieścić w rejestrze co najmniej trzech dłużników. W zamian za to zweryfikowana zostanie dokumentacja i będzie ustalone, czy jego nierzetelnych klientów można umieścić w Krajowym Rejestrze Długów. Jeśli tak - KRD wyśle do nich wezwanie do zapłaty. Gdy w ciągu 30 dni nie uregulują długu - zostaną umieszczeni w bazie dłużników.

- To skuteczne narzędzie. W przypadku długów nie starszych niż 6 miesięcy nawet 97 procent dłużników zwraca pieniądze. Obawa przed umieszczeniem w KRD działa także na takich dłużników, wobec których komornik okazał się bezradny. Tu skuteczność wynosi 15 proc. - mówi Wojciech Sypniewski, dyrektor Kaczmarski Inkasso.

Jak jeszcze inaczej zmusić dłużnika do zapłacenia faktury? Można mu uniemożliwić wystartowanie w przetargu. Zadłużone firmy regulują swoje zobowiązania głównie wobec Skarbu Państwa i ZUS właśnie po to, żeby móc wziąć w nich udział. Liczą, że dzięki nowemu zleceniu wyjdą z kłopotów, a czasami jest to po prostu ich sposób na przetrwanie. - Ponieważ są bardzo zdesperowane, aby takie zlecenie otrzymać, często zaniżają ceny. A to w efekcie nie tylko pogłębia ich kłopoty, ale przysparza problemów zleceniodawcom. Dlatego tak ważne jest to, aby sprawdzić, czy startujący w przetargach nie są już notowani jako dłużnicy, bo stwierdzenie takiego faktu pozwala na wykluczenie ich z niego - mówi Adam Łącki.

Ekspert radzi Adam Łącki, prezes KRD

Można uniemożliwić dłużnikowi start w przetargu - i tym samym przymusić do spłacenia należności. Pozwala na to zapomniany przez wielu art. 22 Prawa zamówień publicznych. Stanowi on wyraźnie, że "o udzielenie zamówienia mogą ubiegać się wykonawcy, którzy znajdują się w sytuacji ekonomicznej i finansowej zapewniającej wykonanie zamówienia". Ktoś, kto ma długi, takiej gwarancji dać nie może.

Dziennik Zachodni
Beata Sypuła
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne