Masz auto i zastanawiasz się, czy mógłbyś na nim dodatkowo zarobić albo przynajmniej odrobić część kosztów, jakie generuje? Jest kilka możliwości. Aczkolwiek pamiętaj o podatkach, aby nie dopłacać później do interesu.
Wszystko zależy od dyspozycyjności czasowej, umiejętności sprostania wymogom prawnym (od każdego zarobku powinieneś płacić podatki, a niektóre metody wymagają dodatkowych uprawnień) oraz typu posiadanego auta. Jeżeli masz dużo czasu i dobre auto, możesz miesięcznie zyskać nawet kilka tysięcy złotych.
Przeczytaj także
Wynajem auta do ślubu
Jeśli masz dobrą brykę i wolne weekendy albo nie boisz się pożyczyć swojego samochodu, bo jest ubezpieczony od następstw nieszczęśliwych wypadków – to rozwiązanie może cię zainteresować. Sprawdziliśmy oferty w jednym z serwisów internetowych oferujących usługi wynajmu aut do ślubu. Za wynajęcie Mercedesa E 350 AMG lub BMW E93 ich właściciel życzy sobie 1300 zł plus dodatkowe 150 zł w przypadku konieczności dojazdu do Warszawy. Usługa obejmuje wynajęcie samochodu wraz z osobą asystującą poruszającą się innym pojazdem, samodzielny przejazd pana młodego do panny młodej, przejazd panny młodej do kościoła i przejazd na salę weselną. Z kolei właściciel czarnego BMW E90 szczyci się najniższą ceną na rynku – jedyne 350 zł za odpowiednio przygotowany samochód z tablicami rejestracyjnymi „Młoda para”, stroiki oraz elegancki ubiór szofera.
Zobacz także
Samochód można również wypożyczyć na komunię, studniówkę, chrzciny, randkę lub wieczór kawalerski albo panieński. Przeciętnie klienci wynajmują taki pojazd na 5 do 12 godzin, więc jest to zarobek rzędu 180 zł na godzinę, pomniejszony o koszty paliwa.
Nocny driver
W jednym z portali ogłoszeniowych znaleźliśmy ofertę pana Borysa z Warszawy, który reklamuje się jako night driver. Na wstępie przypominamy, że legalne prowadzenie podobnej działalności wymaga licencji taksówkarza i opodatkowania dochodu. Pan Borys liczy sobie za 35 zł za pierwsze 5 km, a później 3,99 zł za każdy następny. Przy pierwszym zleceniu przysługuje rabat w wysokości 10 procent. Dla porównania: w jednej z firm taxi za wejście liczy się 6 zł, a za każdy przejechany kilometr w nocnej taryfie – 4,50 zł. Zatem za przejechanie 10 km dla klienta koszt korzystania z usług night drivera będzie nieco niższy (o 3,95 zł), więc może też nieco bardziej konkurencyjny – również ze względu za możliwość negocjacji. Inna firma, która świadczy usługi „bezstresowego powrotu do domu”, liczy sobie za przejechany kilometr 2,10 zł – nocą i w weekendy.
Usługi night drivera są też atrakcyjne w okresach świątecznych, kiedy to często w dużych miastach brakuje taksówek. Można wtedy podwyższyć cenę usług, ponieważ zwiększa się popyt na nie. Z drugiej jednak strony korzystanie z oferty night drivera budzi w wielu ludziach lęk, gdyż nie wiedzą, z jakiej klasy kierowcą będą jechali.
Wyciąganie auta z zaspy
To również jest tylko sezonowa forma zarobku i dotyczy raczej właścicieli samochodów z mocnym silnikiem. Chodzi mianowicie o wyciąganie z zasp i rowów innych aut. Jak chwali się „rysul” z forum miłośników landroverów, poprzedniej zimy zarobił 300 zł jednego dnia, pomagając 6 osobom na drodze do Krowiarki. Za jednorazowe wyciąganie za pomocą liny brał 50 zł. W przyszłym roku planuje zakup przedniej wyciągarki.
Przeczytaj także
Ustawiane stłuczki
280 tys. zł – tyle pieniędzy z odszkodowań wyciągnął za sfingowane stłuczki niejaki Marek B., działający w latach 2005-2011 na skrzyżowaniach w Łodzi, Pabianicach i Woli Zaradzyńskiej. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że ta działalność do legalnych nie należała. Polega ona na tym, że właściciel samochodu zajeżdża drogę innym pojazdom, gwałtownie hamuje i powoduje stłuczki, za które próbuje obwinić innych uczestników ruchu. Działanie takie zazwyczaj łatwo wykryć, bo „zawodowi” naciągacze mają na swoim koncie wiele takich zdarzeń, więc policja i zakłady ubezpieczeniowe szybko nabierają podejrzeń. W ubiegłym roku za podobne działania krakowska prokuratora postawiła w stan oskarżenia 68 osób.
Jak dowiedzieliśmy się od Wojciecha Traczyka, redaktora naczelnego serwisu internetowego Motogazeta, pomysłami na samochodowy small biznes mogą być również podwożenie sąsiadów do pracy, rozwożenie pizzy, a także, jeżeli tylko znajdziemy nabywcę na takie usługi, udostępnienie powierzchni swojego samochodu dla reklamodawcy. Traczyk ostrzega jednak, że jeśli nie prowadzimy przemyślanej działalności gospodarczej, własny samochód pozostaje generatorem kosztów, a nie przychodów.
































































