Drugi największy producent sprzętu telekomunikacyjnego w Chinach poinformował, że na skutek amerykańskich sankcji nie jest w stanie dalej prowadzić podstawowej działalności i została ona wstrzymana. W kwietniu administracja Donalda Trumpa zakazała firmom działającym w USA sprzedaży części, oprogramowania i świadczenia usług na rzecz ZTE.
"W efekcie nałożenia zakazu (Denial Order) podstawowa działalność operacyjna firmy została wstrzymana. W chwili obecnej firma utrzymuje wystarczające zasoby gotówki i ściśle przestrzega swoich zobowiązań handlowych" - poinformowała ZTE w komunikacie. Spółka dodaje również, że "aktywnie komunikuje się" z amerykańskim rządem, by zmodyfikować lub nawet znieść sankcje.
W środę nie można już było kupować produktów ani na oficjalnej stronie ZTE, ani w sklepie na platformie T-mall - donosi chiński "Global Times". Z kolei "New York Times" informuje, że firma wstrzymała produkcję w fabryce w Shenzhen, a pracownicy co drugi dzień są wzywani na szkolenia. Notowania walorów spółki na giełdach w Hongkongu i Shenzhen pozostają wstrzymane od 17 kwietnia.
16 kwietnia Departament Handlu poinformował, że nałożył na spółkę karę "odmowy przywilejów eksportowych". Sprawa zaczęła się jeszcze w 2016 r., gdy Amerykanie oskarżyli ZTE o handel z objętymi embargiem Iranem i Koreą Północną. Chińczycy kupowali komponenty w USA i umieszczali je w swoich produktach, które następnie sprzedawali reżimom ajatollachów i Kim Dzong Una. Gdy sprawa wyszła na jaw, ZTE zgodził się m.in. zapłacić 1,19 mld dolarów grzywny oraz przyjął karę "odmowy przywilejów eksportowych" w zawieszeniu na 7 lat.
Temat powrócił w ostatnich miesiącach, gdy napięcie na linii Waszyngton-Pekin wyraźnie wzrosło. Amerykanie uznali, że spółka naruszyła warunki porozumienia i kara wcześniej zawieszona weszła w życie. "ZTE wprowadził w błąd Departament Handlu. Zamiast upomnienia pracowników i kierownictwa wyższego szczebla, ZTE nagrodził ich. Tego rażącego zachowania nie można zignorować - mówił sekretarz handlu Wilbur Ross.

ZTE z przychodami na poziomie 17 mld dol. rocznie jest jednym z największych producentów sprzętu telekomunikacyjnego na świecie i drugim największym, po Huawei, w Państwie Środka. Ale aż jedną trzecią komponentów do swoich urządzeń kupuje od firm zagranicznych - najwięcej od Intela, a także Micronu i Broadcomu. Zdaniem analityków, na których powołuje się agencja Reutera, nawet jeżeli ZTE uda się znaleźć innych dostawców, to i tak spółka przestanie być konkurencyjna. W ubiegłym tygodniu władze Tajwanu wydały zgodę dla Mediateku na sprzedaż półprzewodników chińskiemu gigantowi. Tymczasem "Wall Street Journal" donosi, że Chińczycy zamierzają zainwestować ponad 47 mld dol. w rozwój tej gałęzi przemysłu.
Rezygnacja z sankcji nałożonych na ZTE jest jednym z postulatów Pekinu, który przystąpił do negocjacji z Amerykanami ws. konfliktu handlowego między dwiema największymi gospodarkami świata.
Maciej Kalwasiński

























































