Jacek Żalek odchodzi z Platformy Obywatelskiej. Po jego odejściu partia Donalda Tuska liczy już tylko 202 posłów, a cała koalicja ma w Sejmie 232 głosów.
- Moim hasłem było "serce do walki", a nie "zakneblowane usta" - powiedział Żalek. Dodał, że nie chciał walczyć z własną partią.
Zdaniem Jacka Żalka, Platforma nie potrafiła sprostać wyzwaniom, które postawili przed nią Polacy i zawiodła swoich wyborców. Poseł zaznaczył, że jego była już partia obiecywała jedno, a robi drugie. Żalek wyliczał niepowodzenia PO: podwyżkę podatków, utrzymujące się wysokie bezrobocie wśród młodych, obniżający się poziom edukacji, budowę najdroższych autostrad w Europie.
Poseł zaapelował do Jarosława Gowina, by skupił wokół siebie ludzi, którzy "przywrócą nadzieję Polakom czującym, że nie mają reprezentacji w Sejmie".

O odejściu Żalka na Twitterze poinformowała TVP Info. Dziennikarze telewizji publicznej powołują się na nieoficjalne źródła.
Na 11:00 zaplanowano konferencję prasową z udziałem Jacka Żalka. Póki co pogłoski o jego odejściu szeroko komentowane są w mediach społecznościowych.
- Żalek nie odszedł z PO, Żalek odpłynął i to kilka lat temu.... - napisał Adam Szejnfeld, poseł Platformy Obywatelskiej
Żalka nikomu nie jest żal
Inni politycy PO również uważają, że odejście z partii posła Jacka Żalka nie jest niespodzianką i klaruje sytuację w Platformie. Zapewniają, że nie ma zagrożenia dla większości koalicyjnej PO-PSL. "Stabilność sytuacji się nie zmieni" - przekonuje szef klubu PO Rafał Grupiński.
Grupiński powiedział dziennikarzom, że nie jest mu żal odejścia z partii Żalka. "Nie ma zaskoczenia, spodziewałem się, że zrobi to w środę, ale wtedy były duże demonstracje i nie przebiłby się ze swoim komunikatem, dzisiaj się zapewne nieco przebije" - zaznaczył.
Jak dodał, w głosowaniach sejmowych - od momentu zawieszenia Żalka w prawach członka klubu PO - nie liczył już na jego głos. "W matematyce się niewiele zmienia, stabilność sytuacji się nie zmieni, jeśli chodzi o działania Sejmu" - podkreślił Grupiński.
Szef klubu PO przyznał, że partia myślała o tym, by rozstać się z Żalkiem już wiosną 2012 roku, ponieważ - jak mówił - "poseł cały czas działał w sposób nieodpowiedzialny i udzielał wywiadów, w których krytykował działania partii". "Żalek mówił często o rzeczach, o których nie ma pojęcia, które trudno było zrozumieć, a nawet intelektualnie zaakceptować" - ocenił Grupiński.
"Jego decyzja bez wątpienia klaruje i czyści atmosferę w klubie PO, i kończy czas sporów" - konkludował Grupiński.
Również rzecznik dyscypliny klubowej PO Iwona Śledzińska-Katarasińska zapewniła, że odejście Żalka nie jest zaskoczeniem. "Od dawna uczestnictwo posła Żalka w pracach klubu było dosyć znikome, to że zdecydował się opuścić PO, to właściwie dobrze dla niego, dla partii i dla klubu PO" - wskazała.
Jak dodała, nigdy nie wiedziała, jak Żalek zagłosuje, więc "była to iluzoryczna, papierowa większość". "Mimo to koalicja PO-PSL z reguły uzyskiwała większość w Sejmie w ważnych głosowaniach" - podkreśliła Śledzińska-Katarasińska.
Jacek Żalek jest drugim po Jarosławie Gowinie politykiem, który w tym tygodniu opuścił PO. Pod koniec sierpnia Żalek został zawieszony przez władze klubu na trzy miesiące za złamanie dyscypliny klubowej w czasie jednego z głosowań. Również pod koniec ubiegłego miesiąca z PO wystąpił John Godson. Wszyscy trzej posłowie byli zaliczani do grupy konserwatystów z PO.
/mz, Bankier.pl
mrr/ son/ jbr/, PAP































































