Gospodarka Islandii nie przestaje pozytywnie zaskakiwać. W ubiegłym roku wzrost PKB wyspiarskiego kraju okazał się najwyższy od wybuchu kryzysu. Udział w budowaniu gospodarki kraju wulkanów mają tysiące mieszkających tam Polaków.


Według wstępnych danych podanych przez islandzki urząd statystyczny w 2016 r. realny PKB tego kraju wzrósł o 7,2%. W samym czwartym kwartale niewyrównany sezonowo wzrost wyniósł aż 11,3%. Oba odczyty są najwyższe od 2007 r., zaś Islandia notuje najszybszy wzrost PKB wśród wszystkich państw rozwiniętych (tzn. członków OECD). Warto dodać, że PKB niewiele ponad 300-tysięcznego kraju jest obecnie o 10% wyższy niż w 2008 r., kiedy potężny islandzki kryzys dopiero wybuchał.
W całym 2016 r. islandzcy statystycy dopatrzyli się wzrostu konsumpcji prywatnej o 6,9% w skali roku, wzrost wydatków rządowych o 1,5% i blisko 23-procentowy wzrost inwestycji. Eksport (11,1%) rósł wolniej od importu (14,7%), przez co saldo handlu zagranicznego ujemnie wpłynęło na końcowy wynik PKB.
Islandzki urząd statystyczny dodaje, że po raz pierwszy w historii mierzenia PKB tego kraju (dane sięgają 1945 r.) eksport usług przewyższył eksport towarów. Dodatkowo wydatki rządowe wyniosły 23,1% PKB, co jest niższe od długoterminowej średniej (23,3% od 1996 r.)
Spory udział w coraz lepszych osiągach islandzkiej gospodarki mają Polacy, których na koniec 2016 r. mieszkało na wyspie aż 11 988. To 37,7% wszystkich imigrantów oraz 3,6% ludności kraju. Dla porównania drugą i trzecią najliczniejszą grupą imigrantów są Litwini (1612 osoby) i Filipińczycy (1526 osób). Coraz więcej Polaków uzyskuje także islandzkie obywatelstwo – w 2016 r. nowy paszport odebrało 256 naszych rodaków.

Nie bez znaczenia jest też wkład turystów, którzy coraz tłumniej odwiedzają wyspę. W 2016 r. ich liczba wyniosła 1,8 mln wobec 1,3 mln w 2015 r. i 464 tys. w 2009 r. Potężny wzrost liczby turystów w pierwszych dwóch miesiącach tego roku (59% więcej niż przed rokiem) pozwala sądzić, że w 2017 r. łączny wynik wyraźnie przekroczy 2 mln. Sektor turystyczny już teraz jest dla islandzkiej gospodarki ważniejszy od rybołówstwa.
W ciągu ostatnich 12 miesięcy islandzka korona umocniła się względem euro o 18%, a względem dolara o blisko 14%. Waluta kraju wulkanów wciąż jest jednak wyraźnie słabsza niż przed kryzysem.
W styczniu agencja S&P podniosła rating Islandii z poziomu BBB+ (taki jak ma Polska) do A-., nagradzając Rejkiawik m.in. za zniesienie ograniczeń w przepływie kapitałów, które wprowadzono w wyniku kryzysu. Islandzki rząd ma zamiar całkowicie znieść te ograniczenia jeszcze w tym roku.
Więcej o historii islandzkiego sukcesu przeczytasz w artykule „Dlaczego Islandia stała się bogatym krajem?" autorstwa głównego analityka Bankier.pl Krzysztofa Kolanego, który odwiedził ten kraj w 2015 r.




























































