Inspekcja Handlowa sprawdziła 59 partii kojców dla dzieci, 21 (35,6 proc.) produktów zostało zakwestionowanych - poinformował w piątek Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W 9 przypadkach stwierdzono wady stwarzające zagrożenie dla użytkowników.


Jak wskazał w piątkowej informacji UOKiK, 10 wojewódzkich inspektoratów Inspekcji Handlowej (z Białystoku, Bydgoszczy, Gdańska, Lublina, Łodzi, Opola, Rzeszowa, Szczecina, Warszawy i Wrocławia) przeprowadziło ocenę bezpieczeństwa kojców mieszkaniowych, również składanych, pod kątem spełniania wymagań bezpieczeństwa, w celu m.in. eliminowania z rynku tych produktów, które mogą stwarzać zagrożenie dla zdrowia i życia użytkowników.
Łącznie skontrolowano 59 partii kojców mieszkaniowych. Ogółem zakwestionowano 21 partii produktów (co stanowi 35,6 proc. wszystkich skontrolowanych), z czego w 9 z nich stwierdzono wady stwarzające zagrożenie dla użytkowników - podał Urząd.
Według UOKiK badania laboratoryjne wskazały uchybienia w 4 na 5 sprawdzonych kojców. Ujawniono wady w efekcie badań organoleptycznych w miejscu kontroli, były to m.in. brak dna, co stwarzało ryzyko samodzielnego wydostania się dziecka z kojca, obecność samoprzylepnej etykiety w strefie dostępu dziecka. Kontrolerzy wskazali również nieprawidłowości w oznakowaniu w 19 partiach kojców, co daje 32,2 proc. Jak podano, były to najczęściej niekompletne zapisy w instrukcji użytkowania.
Urząd przypomniał, że poprzednio ten asortyment był kontrolowany w IV kwartale 2017 r., w ramach działań kontrolnych artykułów i mebli dla dzieci, podczas których sprawdzeniem objęto również łóżka dziecięce, kołyski, oraz nosidełka. Skontrolowano wówczas 22 partie kojców mieszkaniowych, nie stwierdzając produktów wadliwych konstrukcyjnie. "Należy podkreślić, że nie badano wówczas kojców w warunkach laboratoryjnych" - podano w komunikacie.

autorka: Longina Grzegórska-Szpyt






























































