Inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych wzrosła w lutym do 2,7% - poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy. Tak szybkiego wzrostu kosztów życia w USA nie notowano od lutego 2012 roku.


Dane nie zaskoczyły ekonomistów. Za sprawą wzrostu cen paliw i energii spodziewano się inflacji CPI na poziomie 2,7% rdr wobec 2,5% w styczniu i 2,1% w grudniu. Jednakże licząc miesiąc do miesiąca poprzedniego, dynamika wzrostu cen wyhamowała do 0,1% wobec aż 0,6% w styczniu.
Nieco obniżyła się za to inflacja bazowa, która wyniosła 0,2% mdm i 2,2% rdr wobec 0,3% mdm i 2,3% rdr w styczniu. Ten wskaźnik mierzy wzrost cen z wyłączeniem żywności i energii.
W lutym ceny benzyny w USA były aż o 30,7% wyższe niż rok wcześniej. Gaz ziemny podrożał o blisko 11%, a energia elektryczna o 3,8%. Nadal szybko drożały leki (o 4,1% rdr) i usługi medyczne (o 3,4%). Tańsze niż rok temu były jedynie nowe (o 0,5%) i używane (o 4,3%) samochody.
Niemniej jednak obie te miary inflacji zdążyły przekroczyć wynoszący 2% rocznie cel inflacyjny Rezerwy Federalnej. Tyle że Fed koncentruje się na nieco innym mierniku inflacji – czyli na tzw. inflacji wydatków konsumpcyjnych (PCE), który z reguły jest niższy od bardziej znanego CPI.
KK






























































