REKLAMA

Mieszkańcy dopłacą miliony do komunikacji miejskiej. „Przez drożejące paliwo i prąd”

Marcin Kaźmierczak2023-02-10 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2023-02-10 06:00

Od kilku milionów złotych w mniejszych miastach, do blisko 1 mld zł w przypadku Warszawy – o tyle w 2023 r. więcej zapłacą mieszkańcy za funkcjonowanie komunikacji miejskiej. Głównym powodem jest drogie paliwo i energia elektryczna. Sprawdzamy, które miasta podniosą lub planują ponieść ceny biletów autobusowych i tramwajowych, a które w najbliższych tygodniach ograniczą kursy.

Mieszkańcy dopłacą miliony do komunikacji miejskiej. „Przez drożejące paliwo i prąd”
Mieszkańcy dopłacą miliony do komunikacji miejskiej. „Przez drożejące paliwo i prąd”
/ FORUM

Warszawianie dopłacą 900 mln zł

Choć włodarze większości miast wojewódzkich zaprzeczają, by zamierzali podnieść ceny biletów, nie sposób ukryć, że 2023 r. będzie stał pod znakiem znacznie wyższych kosztów kursowania miejskich autobusów i tramwajów. Najlepszym tego przykładem jest Warszawa. Jak informuje Artur Szklarczyk z biura prasowego warszawskiego magistratu, zgodnie z planem budżetowym na 2023 4. zakup usług przewozowych będzie kosztował miejski budżet 3,8 mld zł, podczas gdy przed rokiem było to 2,9 mld zł.

– Z operatorami komunalnymi rozliczamy się w oparciu o koszty ich działalności. Plany gospodarcze na 2023 roku musiały uwzględnić nowe ceny nośników energii i ogólny wzrost cen wynikający z inflacji i zweryfikować plany inwestycyjno-remontowe co miało przełożenie na wzrost kosztów zakupu usług przewozowych o ok. 900 mln zł w porównaniu z 2022 rokiem – mówi Artur Szklarczyk.

Tymczasem wpływy z biletów wyniosły w 2022 r. ok. 770 mln zł, co obecnie nie pozwoliłoby nawet na pokrycie różnicy w kosztach. Jeszcze wiosną 2022 r. Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, podkreślał, że w związku z galopującą inflacją i wzrostem cen mediów byłby skłonny przychylić się do niewielkich podwyżek.

Jak jednak zapewnia Artur Szklarczyk, władze stolicy nie prowadzą obecnie żadnych prac nad podwyżką cen biletów komunikacji miejskiej. Ostatni raz w Warszawie zdecydowano się na taki krok w 2013 r.

Cięcia kursów zamiast podwyżek

Przymiarki do podwyżki cen biletów za przejazdy komunikacją miejską prowadził z kolei Kraków. Według planów z jesieni 2022 r. cena sieciowego biletu miesięcznego miała wzrosnąć o blisko 50 proc. – z 80 zł do 119 zł.

Chęć wprowadzenia podwyżek wiązała się ze wzrostem kosztów obsługi miejskich autobusów i tramwajów. Jak informuje Tomasz Popiela z biura prasowego krakowskiego magistratu, w 2023 r. koszt przejechania 1 km przez tramwaj została określona na 25,86 zł, podczas gdy przed rokiem było to 19,13 zł, a w 2021 r. 16,43 zł. Oznacza to, że koszty kursowania tramwajów wzrosną w skali roku o 35 proc., a w relacji do 2021 r. o 57 proc. Tym samym krakowianie z płaconych przez siebie podatków za tę samą usługę będą musieli dopłacić dodatkowe 150 mln zł.

Wzrost kosztów funkcjonowania komunikacji miejskiej w stolicy Małopolski było widać już w ubiegłym roku. Wówczas kursy tramwajów i autobusów kosztowały krakowian blisko 796 mln zł, podczas gdy w 2021 r. było to 667 mln zł, a w 2019 r., a więc przed wybuchem pandemii COVID-19 – 608 mln zł.

W związku z rosnącymi kosztami, krakowian zamiast podwyżek cen biletów czekają za to cięcia w siatce połączeń komunikacji miejskiej. Zgodnie ze słowami Andrzeja Kuliga, zastępcy prezydenta Krakowa ds. polityki społecznej i komunalnej, w związku z brakiem podwyżki cen, „na sfinansowanie komunikacji zbiorowej w mieście zabraknie w 2023 r. ok. 420 mln zł”.

Poznań i Lublin z mniejszym taktem

– W chwili obecnej nie ma planów podniesienia cen biletów, natomiast trudno dziś przewidywać jak bardzo negatywny wpływ na koszty transportu lokalnego będzie miała wysoka inflacja oraz rosnące ceny energii i paliw. Nie można jednak wykluczyć, że z uwagi na rosnące koszty będziemy szukali możliwości drobnych zmian optymalizujących organizację komunikacji – tłumaczy Bartosz Trzebiatowski, rzecznik prasowy poznańskiego magistratu.

Drobnymi zmianami optymalizującymi okazało się zmniejszenie częstotliwości kursowania tramwajów. W stolicy Wielkopolski 30 stycznia wprowadzono mniejszy takt kursowania tramwajów niemal wszystkich linii pomiędzy godz. 9:00 a 13:30, czyli w tzw. międzyszczycie. Wyjątkami są linie 6, 13 i 98. Pozostałe kursują co 15 min, a nie co 12 min jak wcześniej.

W styczniu cięcie kursów przeprowadzono także w Lublinie. Tamtejsze władze wykorzystały sprzyjający kalendarz. Mniejszą częstotliwość kursów wprowadzono w styczniu, co miało związek z feriami świąteczno-noworocznymi i mającymi miejsce w drugiej połowie miesiąca feriami zimowymi.

Łódź i Katowice najdroższe w Polsce

Podwyżki cen biletów, przynajmniej na razie, nie zakładają władze Łodzi. Ostatnia podwyżka miała jednak miejsce zaledwie przed czterema miesiącami – w październiku 2022 r. Była to zresztą druga podwyżka w ciągu ostatnich miesięcy. Wcześniej stawki w cenniku miejskiego przewoźnika podniesiono w marcu 2022 r.

Tym samym 20-minutowy bilet kosztuje 4,40 zł, a dwukrotnie dłuższy 5,60 zł. Za miesięczny bilet sieciowy trzeba zapłacić z kolei 168 zł, czyli średnio 5,60 zł za dzień.

Koszty podróżowania komunikacją miejską w największych polskich miastach

Miasto

Najtańszy dostępny bilet

[w zł/min]

Bilet od 30 do 60 minut

[w zł/min]

Bilet od 60 do 90 minut

[w zł/min]

Bilet 24-godzinny

[w zł/godz.]

Bilet 30-dniowy

[w zł/dzień]

Bilet 30-dniowy na podstawie karty miejskiej

[w zł/dzień]

Warszawa

0,17

0,17

0,08

0,63

3,67

3,27

Kraków

0,20

0,10

0,09

0,71

4,93

2,67

Łódź

0,22

0,14

-

0,75

5,60

4,67

Wrocław

0,21

0,9

0,06

0,63

3,67

3,00/2,70

Poznań

0,27

0,13

0,08

0,63

4,97

3,97

Gdańsk

-

-

0,09

0,75

4,33

3,90

Lublin

0,20

0,10

0,05

0,55

6,27

3,20

Szczecin

0,13

0,7

-

0,42

2,67

-

Bydgoszcz

0,15

0,8

-

0,50

3,73

-

Katowice

0,23

0,14

0,07

0,50

3,63

3,63

Źródło: Bankier.pl

Również w październiku podwyżki cen biletów dotknęły mieszkańców Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej. To właśnie w tamtejszych miastach, m.in. w Katowicach, trzeba zapłacić najwięcej za najkrótszy czasowo – 20-minutowy bilet. Od 17 października kosztuje on 4,60 zł. Bilet miesięczny to jednak w porównaniu z Łodzią „jedynie” 109 zł. Jeśli z kolei mieszkaniec Katowic chciałby przez miesiąc podróżować również komunikacją miejską po Sosnowcu lub odwrotnie, za bilet obowiązujący w dwóch miastach musi zapłacić 149 zł.

– Choć rzeczywiście sytuacja budżetowa samorządów jest trudna, na ten moment nie planujemy ani zmian w cenniku ZTM, ani cięć w siatce połączeń – zapewnia Witold Trólka z biura prasowego Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej.

Zgodnie z wyliczeniami GZM, w 2023 r. składka na komunikację miejską, którą poniosą mieszkańcy miast wchodzących w skład metropolii, wyniesie 710 mln zł – o 31 proc., a nominalnie o 169 mln zł więcej niż w 2019 r. przed pandemią COVID-19.

Według przewidywań, koszt funkcjonowania Zarządu Transportu Metropolitalnego w 2023 wyniesie 954 zł, wobec 875 mln zł w 2022 r. i 741 mln zł w 2019 r.

Łączny koszt transportu zbiorowego wewnątrz miast i pomiędzy nimi (łącznie z koleją) wyniesie z kolei 1,56 mld zł względem 1,24 mln zł w 2022 r.

– Za wzrostem kosztów stoi szereg czynników. Wśród tych najdotkliwszych są oczywiście rosnące ceny paliw i energii elektrycznej oraz dwucyfrowa inflacja – tłumaczy Witold Trólka, a argumentacja jest zbieżna z wypowiadaną przez przedstawicieli innych polskich miast.

W Gdańsku prąd droższy o 77 proc., więc podrożeją bilety

Podwyżka cen biletów komunikacji zbiorowej dotknie wkrótce za to mieszkańców Trójmiasta. Będzie się ona wiązała z wejściem w życie nowego systemu mobilnych płatności FALA. Pierwotnie miał on zacząć obowiązywać w kwietniu, jednak z uwagi na problemy techniczne przesunięto go na lipiec.

Pierwsze, mniejsze niż zakładano, podwyżki zaczną jednak obowiązywać już 1 kwietnia. Wówczas cena biletu miesięcznego obowiązującego w Gdańsku wzrośnie ze 109 zł do 117 zł. Jeszcze przed 1 czerwca 2022 r. było to 99 zł. W Gdyni za 30-dniowy bilet trzeba będzie zapłacić 103 zł, a w Sopocie 81 zł.

W lipcu 2023 r. cena 30-dniowego biletu w Gdańsku wzrośnie do 130 zł. Wówczas 117 zł zapłacą uczestnicy i jednocześnie posiadacze karty lub aplikacji systemu FALA.

Dodatkowo zacznie obowiązywać tzw. system przystankowy, zgodnie z którym pasażerowie będą płacić za liczbę przejechanych przystanków. Maksymalnie za 75-minutowy bilet metropolitalny trzeba będzie zapłacić 6 zł. Taniej będzie, jeśli pasażer zdecyduje się kupić pakiet biletów, które trzeba będzie wykorzystać w ciągu 90 dni. Kupując 20 biletów, cena pojedynczego wyniesie 4,80 zł. Decydując się na 40 biletów, użycie jednego będzie kosztowało 4,50 zł.

Jak tłumaczu Marta Formella z referatu prasowego prezydenta Gdańska, od początku 2023 r. tamtejszy Zarząd Transportu Miejskiego obowiązuje nowa taryfa na energię elektryczną.

– Zgodnie z nią nastąpił 77-procentowy wzrost cen energii. Dodatkowo o 49 proc. wzrosły ceny paliwa w porównaniu ze styczniem 2022 r. – mówi Marta Formella.

Podwyżki na przełomie roku

Już w listopadzie podwyżka cen biletów dotknęła mieszkańców Rzeszowa, którzy za 40-minutowe bilety płacą 5 zł. Obowiązującą wcześniej stawką było 4 zł. Od stycznia z kolei więcej za przejazdy miejskimi tramwajami i autobusami płacą mieszkańcy Torunia. Bilet jednoprzejazdowy podrożał tam z 3,40 do 3,80 zł, a więc o 12 proc. Jak tłumaczą przedstawiciele biura prasowego toruńskiego magistratu, wraz ze wzrostem ceny wydłużono jednak ważność biletu z 45 minut do godziny.

Podwyżka, przynajmniej na razie, nie dotknie mieszkańców pobliskiej Bydgoszczy. Ostatnia miała miejsce na początku 2022 r. W październiku 2022 r. tamtejszy zbiorkom dotknęły jednak cięcia liczby kursów. Jak przypomina Tomasz Okoński, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy, ta zmniejszyła się o ok. 6 proc., a powodem był brak kierowców.

O 25 proc. wzrosły z kolei koszty funkcjonowania bydgoskich autobusów i tramwajów. Wydatki z gminnego budżetu na komunikację zbiorową, które zaplanowano na 2023 r., będą z kolei wyższe o 12 proc. w ujęciu rocznym i wyniosą 197,6 mln zł. Tym samym bydgoszczanie ze swoich podatków dopłacą na ten cel dodatkowe 21,7 mln zł względem poprzedniego roku.

O podobną kwotę wzrosną wydatki na zbiorkom we Wrocławiu. Według planu na 2023 r. mają one pochłonąć 567,5 mln zł wobec 544,5 mln zł w 2022 r.

Pasażerowie załatają dziurę w budżetach?

Władze największych polskich miast, które nie zdecydowały się na podwyżki cen biletów liczą, że dziurę w budżetach tamtejszych miejskich przewoźników załatają pasażerowie, którzy tłumniej wypełnią autobusy i tramwaje.

Jak wynika z planów budżetowych na 2023 r., władze Poznania liczą, że przychody z biletów wzrosną względem poprzedniego roku o blisko 15 proc., a nominalnie z 15,8 mln zł miesięcznie w 2022 r. do ponad 18 mln zł miesięcznie w 2023 r.

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji we Wrocławiu chce z kolei zarobić na biletach w 2023 r. 190 mln zł. W ubiegłym roku wrocławianie i przyjezdni na bilety sieciowe i przejazdówki wydali o 5 mln zł mniej.

Podwyżki w mniejszych miastach

Z podwyżkami cen biletów muszą liczyć się albo już żyją mieszkańcy mniejszych, choć wcale niemałych miast.

Od marca z 3 zł do 3,60 zł podrożeje podstawowy bilet obowiązujący w Radomiu. Ceny jednorazowych przejazdówek mają wzrosnąć także w Grudziądzu. Zamiast 3,20 zł trzeba będzie wydać 3,80 zł.

Już 1 stycznia 2023 r. weszła podwyżka cen biletów w Kielcach. Bilet jednorazowy podrożał tam z 3,20 zł do 4 zł. Drożej jest także w Pile (3,80 zł zamiast 3,40 zł), Elblągu (4 zł a kupując u kierowcy nawet 5 zł, zamiast 3,20 zł).

Więcej za przejazdy autobusami płacą także mieszkańcy małopolskich miast: Chrzanowa (4,20 zł zamiast 3,60 zł) i Andrychowa (3,50 zł zamiast 3 zł). W drugim przypadku zmniejszono także grupę mogącą podróżować bezpłatnie. Przywilej stracili m.in. uczniowie i studenci, a korzystać z niego mogą jedynie seniorzy po 75. roku życia oraz dzieci, które nie skończyły 7 lat.

Z kolei w najbliższy poniedziałek, 13 lutego, podwyżka wejdzie w życie w pomorskim Lęborku.

Co ciekawe, na odwrotny krok zdecydowały się władze położonego w woj. pomorskim Tczewa, gdzie po wcześniejszych podwyżkach miejscowi radni chcą wprowadzić bezpłatną, przynajmniej dla pasażerów, komunikację miejską. Uchwała w tej sprawie ma być podjęta w lutym lub marcu.

Źródło:
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Twoje Finanse - Biznes w Bankier.pl. Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Tel. 71 748 95 14.

Tematy
Szybki kredyt dla firm online. Wniosek złożysz bez wizyty w placówce

Szybki kredyt dla firm online. Wniosek złożysz bez wizyty w placówce

Komentarze (30)

dodaj komentarz
xxpp
Gdyby ludzie mieli płacić 100% rzeczywistych kosztów komunikacji publicznej, to tańsze okazałyby się taksówki. Jeden przejazd metrem kosztuje UWAGA - 30zł.
caesar_m
Pan redaktor ma poważne problemy z matematyką na poziomie nauczania podstawowego.Skoro wpływy z biletów w Warszawie wynoszą 770mln a koszty dla Miasta wynoszą 3,9mld to Warszawiacy dopłacą do firmy rodzinnej pana Trzaskowskiego ok 3,1mld . W tej sytuacji utrzymywanie obsługi biletowej, kontrolerów biletów etc mija się z celem. Podobna Pan redaktor ma poważne problemy z matematyką na poziomie nauczania podstawowego.Skoro wpływy z biletów w Warszawie wynoszą 770mln a koszty dla Miasta wynoszą 3,9mld to Warszawiacy dopłacą do firmy rodzinnej pana Trzaskowskiego ok 3,1mld . W tej sytuacji utrzymywanie obsługi biletowej, kontrolerów biletów etc mija się z celem. Podobna sytuacja zapewne jest w innych miastach w szczególności w Łodzi. Skala rozkradania publicznych pieniędzy przez raka biurwokracji jest porażająca. W Łodzi po uwzględnieniu dotacji koszt przejazdu 40 minutowego wynosi ok 15zł. Za tę cenę można pojechać uberem do którego NIKT nie dopłaca , zabiera spod domu dowozi we wskazane miejsce. Może pan Trzaskowski i pani Zdanowska przedstawią koszty funkcjonowania swoich firm. Bo bajki o cenie paliwa i prądu są śmieszne i obrażają ich wyborców (młodzi, wykształceni z dużych miast). Dojeżdżam do pracy prywatnym autem i w starej ropożernej Omedze koszty są NIŻSZE niż biletu (10km w dwie strony, litr ropy 7,5PLN, bilety 8,8PLN- z dotacją 30PLN). Ile zarabiają zarząd, kierownictwo i administracja w przedsiębiorstwach (łącznie!) a ile kierowcy , mechanicy ile kosztują zakupy taboru i konserwacja oraz PALIWO. Prywatne busiki Łódź-Głowno jeżdżą TANIEJ niż 3-krotnie dotowane MPK to skąd na to biorą kasę ?
xxpp
Problem, którego nie rozumiesz, to puste przejazdy. 90% czasu poza szczytem autobusy i tramwaje jeżdżą praktycznie puste, wożą powietrze co kilkanaście minut na danej trasie. To dlatego koszty są koszmarnie wysokie.
Po prostu wbrew temu co wciskają nam komuniści, komunikacja publiczna jest koszmarnie nieefektywna i
Problem, którego nie rozumiesz, to puste przejazdy. 90% czasu poza szczytem autobusy i tramwaje jeżdżą praktycznie puste, wożą powietrze co kilkanaście minut na danej trasie. To dlatego koszty są koszmarnie wysokie.
Po prostu wbrew temu co wciskają nam komuniści, komunikacja publiczna jest koszmarnie nieefektywna i nieekologiczna.
andregru
Miasta chcą więcej pieniędzy na komunikację. A co z oszczędzaniem na komunikacji ? W Krakowie stojąc na przystankach widzi się dziesiątki autobusów z napisem "zjazd do zajezdni" nie zatrzymujących się na przystankach które wiozą tylko kierowcę . Ile kosztuje utrzymywanie takich taksówek dla kierowców ? Należy tak organizować Miasta chcą więcej pieniędzy na komunikację. A co z oszczędzaniem na komunikacji ? W Krakowie stojąc na przystankach widzi się dziesiątki autobusów z napisem "zjazd do zajezdni" nie zatrzymujących się na przystankach które wiozą tylko kierowcę . Ile kosztuje utrzymywanie takich taksówek dla kierowców ? Należy tak organizować ostatnie kursy , zmiany aby puste autobusy nie pokonywały dziesiątek kilometrów.
dawid_gmyrek
Jakiś czas temu darmową komunikację miejską wprowadzono w Luksemburgu oraz w Tallinie. Zresztą w Polsce również tak jest w Kaliszu oraz kilkunastu mniejszych miastach.
dawid_gmyrek
Podobno w sytuacji gdy przychody ze sprzedaży biletów pokrywają mniej niż 30% kosztów operacji komunikacji miejskiej model darmowy staje się opłacalny.
xxpp odpowiada dawid_gmyrek
To nie takie proste, bo wtedy ludzie zaczynają jeździć nawet niepotrzebnie, bo jest za darmo. W DE wprowadzenie biletu kolejowego za 9€ doprowadziło do paraliżu kolei. Ludzie stwierdzili, że jak za darmo to pojeżdżą sobie na weekendy na wieś.
dawid_gmyrek
Z jakiego powodu Bankier zatrudnia aż tylu absolwentów polonistyki, historii bądź politologii - czy to jest działanie celowe?
dawid_gmyrek
Zapłacą mieszkańcy czy tylko użytkownicy? Co za bełkot!
dawid_gmyrek
Za fiasco 'lotniska' w Radomiu zapłacili mieszkańcy, bo ten absurdalny sen pomyleńca był finansowany z budżetu miejskiego, ale podwyżki cen biletów komunikacji publicznej chyba mają sens, nie?

Powiązane: Samorządy i regiony

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki