Household International to jedna z najstarszych instytucji finansowych w Stanach Zjednoczonych (rok założenia 1878). Specjalizuje się wyłącznie w produktach kredytowych dla osób fizycznych. Oferuje różnego rodzaju kredyty, karty kredytowe, a także produkty ubezpieczeniowe nastawione na wspomaganie produktów kredytowych. Nie zbiera depozytów, nie prowadzi rachunków bieżących. Na naszym rynku w zasadzie nie ma instytucji tego typu, chociaż jest ona trochę podobna do tzw. banków samochodowych. Przygotowania do utworzenia polskiej spółki prowadzi brytyjski HFC Bank (córka HI). Są one jednak dopiero na wstępnym etapie. Na pytanie, kiedy zostaną zakończone, Lech Kurkliński, dyrektor zarządzający HFC Bank, odpowiada, że jest to na razie tajemnica handlowa. Tajemnicą objęte są również informacje na temat szczegółowej oferty produktowej, sposobu wejścia na nasz rynek (nowa licencja czy kupno istniejącego już banku), a także skali przedsięwzięcia. Mogę jedynie zdradzić, że przynajmniej na początku będzie to przedsięwzięcie średniej wielkości, mniejsze niż na przykład Millennium, w którego uruchomieniu brałem udział – mówi Lech Kurkliński.
Matka, córki, wnuczki
Grupa Household International nawet jak na warunki amerykańskie jest instytucją dużą i silną. Jej należności w USA wynoszą ponad 100 miliardów dolarów. Osiąga bardzo dobre wyniki – ubiegłoroczny zysk netto wyniósł prawie 2 miliardy dolarów, wskaźnik zwrotu z kapitału (ROE) – 24,1 procent, a zwrotu z aktywów (ROA) – 2,34 procent. Grupa przygotowuje się do szeroko zakrojonej ekspansji międzynarodowej. Jest obecna w Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Irlandii. Obecnie przygotowuje się do ekspansji na rynkach Azji Południowo-Wschodniej oraz Europy Środkowo-Wschodniej. Projekty azjatyckie prowadzą Amerykanie, europejskie zaś Brytyjczycy. Brytyjski HFC Bank, działający od prawie trzydzistu lat, jest najsilniejszą zagraniczną spółką grupy HI. Właśnie z nazwą brytyjskiego banku kojarzony jest, między innymi, polski projekt.
Polska nie jest pierwszym krajem regionu Europy Środkowo-Wschodniej, do którego napływają inwestycje HI. W lutym tego roku rozpoczęła działalność spółka węgierska. Lada tydzień ruszy czeska. Polska inwestycja będzie trzecią w regionie. Nasz kraj – mówi Lech Kurkliński – w strategii wschodnioeuropejskiej HI ma największy ciężar gatunkowy, stąd też przygotowanie tego projektu jest najtrudniejsze. Pierwszym i zasadniczym zadaniem jest uzyskanie licencji bankowej. W wielu krajach działalność kredytowa, jaką prowadzi HI, nie wymaga licencji bankowej. Choć brytyjski HFC Bank posiada pełną licencję, założona przez niego spółka czeska jest jedynie spółką prawa handlowego, a węgierska działa na podstawie licencji dla instytucji kredytowej (niepełna bankowa). W Polsce musi powstać bank, bo polskie prawo stanowi, że instytucja, która zajmuje się pożyczaniem środków nie będących jej własnością, musi posiadać licencję bankową i podlegać rygorom nadzoru bankowego. A polska córka HFC Bank ma zamiar – przynajmniej na początku – finansować się wyłącznie na rynku międzybankowym. Gdy spojrzymy na działające w Polsce firmy pośrednictwa kredytowego to za ich plecami stoją banki, w imieniu których firmy te zawierają umowy kredytowe.
Pośrednicy - konkurenci
Bez względu na to, jaką drogą zdobywa się prawo do działalności bankowej – ubiegając się o nową licencję czy kupując istniejący bank – trwa to długo. Na początku HFC Bank był zainteresowany zakupem jednego z większych, dynamicznie rozwijających się polskich banków detalicznych. Lech Kurkliński nie chce wymienić jego nazwy, ale nieoficjalnie wiadomo, że chodziło o Lukas Bank. Do transakcji jednak nie doszło, bo konkurencja przebiła ofertę cenową. Jednak – zdaniem dyrektora Kurklińskiego – Amerykanie i Brytyjczycy zdobyli przy tej okazji cenne doświadczenie i wiedzę o naszym rynku, o instytucjach na nim działających, o konkurencji i regulacjach.
Gdy okazało się, zakup tego banku nie wchodzi w grę, postanowiono rozpocząć projekt typu green field. HI nie odstrasza zdecydowanie słabszy klimat inwestycyjny, któremu towarzyszy m.in. wycofywanie się z polskiego rynku Bank of America czy rezygnacja z projektu bankowości detalicznej Commercial Union. Nadal prowadzi się przygotowania do wdrożenia w Polsce nowego modelu biznesowego (uwzględniającego przyjazne relacje zarówno z kredytobiorcami jak i sieciami handlowymi oferującymi sprzedaż ratalną). Oznacza to koncentrację i specjalizację na produktach kredytowych oraz zewnętrznym finansowaniu. Grupa HI ma mocną kondycję finansową, wysoki rating ("A" w ocenie Standard & Poory*s), więc nigdy nie miała problemów ze zdobyciem środków na rynku. W USA i w Wielkiej Brytanii korzysta ona również z różnych źródeł finansowania – rynku międzybankowego, emisji własnych papierów wartościowych oraz z sekurytyzacji kredytów. Ocenia się, że w Polsce na razie nie będzie potrzeby stosowania wszystkich tych instrumentów finansowych.
Według dyrektora Kurklińskiego polski rynek ma jeszcze ogromne możliwości rozwijania działalności kredytowej. Ludzie dopiero uczą się żyć na kredyt, współczynniki zadłużenia są u nas wielokrotnie niższe niż na Zachodzie. Zmianom mentalności powinien sprzyjać wzrost stabilności gospodarczej. Zdaniem dyrektora, największym konkurentem dla polskiego banku HFC będą pośrednicy kredytowi. W tej chwili wyniki renomowanych pośredników są generalnie lepsze niż banków, kredytujących indywidualnych klientów. Powodów jest kilka. Pośrednicy podchodzą do procesu kredytowania bardziej systemowo niż banki, a także nie podlegając takim jak one rygorom ostrożnościowym i sprawozdawczym, mogą to więc robić bardziej elastycznie. Za to ich wpadki są automatycznie przenoszone na wyniki banków finansujących. Silna konkurencja pośredników sprawia jednak, że HFC musi się dobrze przygotować do startu.






























































