- Przypomnę, że zasady kontraktowania menedżerów do spółki PL.2012 ustaliła jeszcze minister Elżbieta Jakubiak z PiS - mówi Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PO. A Mirosław Drzewiecki całą sprawę bagatelizuje. - Jeśli chcemy zatrudniać dobrych menedżerów, musimy im płacić pensje rynkowe - tłumaczy minister. - Tylko wtedy będziemy mieli gwarancję, że przedsięwzięcie jest dobrze zarządzane.
Z kontraktu wynika, że prezes Marcin Herra zarabia brutto 30 tys. zł miesięcznie, a dwaj członkowie zarządu Andrzej Bogucki i Rafał Kapler po 29 tys. zł. Jeśli spółka osiąga dobre wyniki, to członkom zarządu dodatkowo należą się premie. Zdaniem ministra władze spółki działają świetnie i premia im się należała.
Ale zupełnie inny obraz działalności spółki rysuje Najwyższa Izba Kontroli. W kwietniowym raporcie NIK wykazała, że spółka PL.2012 złamała kilka zapisów umowy, jaką zawarła z Ministerstwem Sportu i Turystyki. Inspektorzy NIK ustalili, że spółka PL.2012 nie opracowała i nie przedłożyła do akceptacji ministra harmonogramu realizacji powierzonych zadań wynikających z umowy o powierzeniu przygotowania Euro 2012.
- Ciągle kłócę się o to z NIK. Taki harmonogram jest niepotrzebny. Mamy Master Plan, który rozpisuje dokładnie wszystkie inwestycje - oburza się minister.
Jednak nawet z Master Pla-nem PL.2012 miało problem. NIK zwróciła uwagę, że nie dostarczyło ono ministrowi informacji, czy zachowane zostały terminy realizacji przedsięwzięć planowanych na koniec trzeciego kwartału 2008 r.
Ministerstwo nie otrzymało także informacji dotyczących stopnia realizacji oraz ryzyka poszczególnych projektów, a także przyczyn i skutków odstępstw od zakładanych planów.
Kontrola wykazała także, że ministerstwo nie kontrolowało celowości wydatków ponoszonych przez PL.2012. Oznacza to, że minister ponosił koszty funkcjonowania spółki, m.in. wynagrodzenia i wyjazdy zagraniczne, ale nie sprawdzał, na co te pieniądze były wydawane. Co więcej, PL.2012 nie przedstawiło ministrowi nawet kosztorysu wydatków na 2008 r.
Ale opozycja nie zostawia na ministrze i szefach spółki suchej nitki. - Minister Drzewiecki często mówi o prezesach tej spółki: moi chłopcy. Pewnie dlatego swoim chłopcom przyznał takie nagrody - mówi Adam Hofman, poseł PiS i członek Sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu. Poseł dodaje, że w sytuacji, gdy rząd musi oszczędzać pieniądze, żeby ratować budżet, takie premie są nie na miejscu.
Formalnie oczywiście nagrodę przyznała rada nadzorcza spółki, ale jest ona zależna od ministra i w spółce nic nie dzieje się bez wiedzy Mirosława Drzewieckiego.
- Wysoko oceniam pracę osób zarządzających spółką PL.2012. Jednocześnie zderzenie dwóch zjawisk, czyli cięć budżetowych i przyznawanie dużych nagród, musi budzić emocje - przyznaje Dolniak.- Okres kryzysu nie jest dobry do podejmowania tego rodzaju decyzji. Nie chcę tego oceniać. Te działania najlepiej uzasadni minister sportu.
Opozycja domaga się teraz obcięcia liczącego ponad 30 mln zł budżetu PL.2012. Zaoszczędzone pieniądze mają trafić na zajęcia sportowe dla dzieci.
Mariusz Staniszewski
Polska































































