W czasie kryzysu wiele rodzin rezygnuje ze szkół prywatnych i wysyła dzieci do publiczych. Tym jednak zmniejszono dotacje, zwolniono nauczycieli bez stałej umowy o pracę i zakazano przyjmowania nowych. Z wielu szkół zniknęły biblioteki, laboratoria i sale komputerowe.
Musimy przychodzić wcześniej, żeby zająć miejsce. Jest nas w klasie więcej niż ławek i ostatni stoją pod ścianami. W zeszłym roku, w szkole było 90. nauczycieli, w tym jest 70. - opowiada uczeń liceum w Madrycie .
Przyszły rok będzie jeszcze trudniejszy, bo placówkom publicznym odebrano 4 mld euro. Nauczyciele narzekają, że rząd wspiera szkolnictwo prywatne. Minister oświaty, Jose Ignacio Wert, zapowiedział dodatkowe dotacje między innymi dla szkół, które sprzeciwiają się koedukacji, czyli dzielą klasy na żeńskie i męskie.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Ewa Wysocka - Barcelona/mcm/
Źródło:IAR





























































